Hearts of Iron III (PC)
Premiera Świat - 7 sierpień 2009 Premiera Polska - 4 wrzesień 2009
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Paradox Interactive Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Paradox Interactive
Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS Cechy gry: Widok z góry
Tematyka: Historyczna, Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 12 screenów, 1 recenzji, 3 newsów,
Żelazne Serca dla maniaków
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
Mając więc w pamięci zarówno serię EU, jak i inne produkcje szwedzkiego studia, również te tylko wydane pod ich banderą (znakomite Mount & Blade chociażby) ucieszyłem się, kiedy na biurku wylądowało pudełko z Hearts of Iron III. Nie przeszkadzał mi nawet fakt, że moja styczność z poprzednimi odsłonami akurat tej serii była, delikatnie mówiąc, krótka niczym cykl myślowy pantofelka. Niezrażony pewnymi obawami, dziarsko wziąłem się za instalację gry, w której miałem nadzieję na definitywną zmianę historii i sprawienie, że II Wojna Światowa zakończyłaby się zdobyciem Berlina i Moskwy przez Polaków.
Kiedy więc zakończyłem proces instalacji oraz upewniłem się, że gra została spatchowana do najnowszej wersji ochoczo wybrałem polski język w starterze i... doznałem pewnego zdziwienia na widok spolszczenia. A raczej tegoż braku, bowiem chyba w 90% przypadków zamiast polskich nazw i tekstów widniały jedynie ścieżki do plików. Które chyba na dobrą sprawę nawet nie istniały, co zdaje się potwierdzać kwestia zawieszania się gry na twardo w momencie próby wystartowania przynajmniej samouczka. Nie wiem, czy to tylko moja kopia gry jest taka feralna (chociaż biorąc pod uwagę różne wypowiedzi na forach, nie jestem odosobnionym przypadkiem), czy też Cenega poskąpiła na testerów – fakt jest taki, że polska wersja Hearts of Iron III na najnowszej łatce jest po prostu niegrywalna. Można śmiało uznać, że polonizacji nie ma, co pozwoli oszczędzić frustracji.
Na szczęście angielskie pliki językowe były ciągle na miejscu i strategia otwarła wreszcie swoje podwoje w języku Shakespeare'a. Pierwsze kroki oczywiście warto skierować do samouczka, który dość daleko odbiega od podobnych wprowadzeń gracza w świat gry znanych z innych produkcji. Turorial w HoI III to tak na dobrą sprawę jedynie kilka stron tekstu fabularyzowanego, który zapoznaje gracza z interfejsem, surowcami i innymi elementami, bez znajomości których nie ma sensu rozpoczynać rozgrywki. Po uporaniu się z samouczkiem czas na prawdziwe wyzwanie, czyli poprowadzenie absolutnie dowolnego państwa przez burzliwy okres II Wojny Światowej. I pisząc 'dowolnego państwa' mam dokładnie to na myśli: gracz może wziąć stery nacji we własne ręce i skierować do glorii zarówno III Rzeszę, Japonię lub odmieniać historię grając Polską, jak i wcielić się w lidera Wenezueli, Luksemburga lub innego, niewielkiego państewka, którego wpływ na historię Ziemi jest równie wielki, jak odcisk mrówki robotnicy na litej skale. Poza wyborem nacji gracz musi jeszcze podjąć decyzję co do okresu startowego: do wyboru jest kilka pre-definiowanych dat, od okresu bezpośrednio poprzedzającego wybuch wojny, poprzez poszczególne lata konfliktu, a na jego końcowej fazie skończywszy. Oczywiście rozpoczęcie gry w danym roku ma wielki wpływ na rozgrywkę, relacje międzynarodowe, granice i inne, niezauważalne na początku szczegóły.
Właśnie, szczegóły: powiedzmy sobie szczerze, że Hearts of Iron III nie jest produkcją dla każdego. Ba, w ciemno mogę stwierdzić, że dobre 80, albo i 90% graczy na sam widok interfejsu i setek współczynników oraz danych statystycznych dałaby sobie spokój z produkcją Paradoxu. Ba, nawet fani innych gier tego producenta na początku mogą zostać przytłoczeni ogromem opcji, danych do przetworzenia i spraw, które wymagają nieustannej uwagi grającego. Na szczęście, autorzy pomyśleli o bardzo udanej pomocy pod postacią AI, na które można zrzucić niemalże wszystkie aspekty prowadzenia państwa. Na komputerowe barki można więc włożyć troskę o politykę wewnętrzną i ustalanie aktualnych doktryn, dodać do tego odpowiedzialność za rozwój technologiczny oraz zarządzanie siatką wywiadu i kontrwywiadu. I za taki krok programistom należy się duże uznanie, bowiem AI radzi sobie z przyznanymi zadaniami całkiem nieźle, a gracz w każdej chwili może przywrócić sobie pełną kontrolę nad danym aspektem prowadzonego państwa lub skupić się na analizie innego rejonu zarządzania państwem ogarniętym wojenną pożogą..
Oczywiście, największą satysfakcję daje kierowanie wszystkim samemu i wedle własnego widzimisię, co wymaga niesamowitego wręcz skupienia, brania pod uwagę masy czynników (ot, chociażby... pogody), okiełznania i kontroli partii i liderów rządu. Ogrom, który przytłoczyć potrafi każdego. Jeśli ktoś jednak ma kilka(naście) godzin wolnego czasu i będzie powoli rozgryzał kolejne elementy tej misternej układanki, z pewnością uzyska niezłe efekty, częstokroć lepsze, niż gdyby powierzyć kontrolę wszystkiego Sztucznej Inteligencji.
Ogólnie, zarządzanie państwem podzielono na kilka sekcji. Mamy więc dyplomację, za pośrednictwem której można wywoływać wojny, negocjować warunki rozejmu, dawać gwarancje niepodległości lub próbować nakłonić dane państwo do zawarcia obustronnie korzystnej umowy handlowej. Warto w tym momencie wspomnieć, że w przeciwieństwie do poprzednich odsłon serii, tutaj podstawą handlu są pieniądze, otrzymywane za sprzedaż surowców. Skończyły się czasy, kiedy można było spokojnie wymieniać ropę na metal i vice versa, obecnie trzeba pierw sprzedać dany surowiec za określoną kwotę, a dopiero potem szukać kogoś chętnego do zarobienia dodatkowych monet. Wracając do samej dyplomacji, przeglądarka państw jest podzielona na siły Aliantów, państwa wchodzące w skład Osi Zła oraz miłośników ZSRR, do tego dochodzi możliwość wyboru ewentualnych partnerów na danym kontynencie, a wszystko to okraszone odpowiednimi danymi i wykresem wskazującym, w jakim kierunku dryfuje polityka zagraniczna. Kolejne okienko zawiera informacje na temat produkcji, gdzie można zająć się poleceniami dotyczącymi rekrutacji nowych oddziałów i np.zmuszenia fabryk do pracy pełną parą nad nowymi modelami czołgów. Tutaj na wojenną scenę wchodzi dział technologiczny, który stanowi arcyważny element gry. Każdy kraj posiada własną 'siłę' badawczą, będącą wypadkową kilku innych współczynników, a która pozwala na opracowywanie kolejnych technologii i wynalazków. Im wyższy wskaźnik, tym naukowcy i badacze mogą zajmować się większą ilością projektów jednocześnie. Same drzewka technologiczne przypominają te znane z bardziej popularnych strategii, z tą różnicą, że jest ich nieporównywalnie więcej oraz często wymuszają podejmowanie pewnych decyzji. Gracz nie raz więc musi zdecydować, czy lepiej, aby lekkie pojazdy pancerne były bardziej mobilne, otrzymały montowane karabiny maszynowe, czy może powinny mieć ulepszony pancerz? Bez jednolitej wizji daleko w HoI się nie zajedzie, a klikanie na losowych badaniach może w najlepszym wypadku skończyć się istnym miszmaszem oraz porażką w pierwszym lepszym starciu. Dalej na gracza czeka możliwość ingerencji w politykę wewnętrzną, z wszelkimi doktrynami, prawami i głównymi partiami na czele. Umiejętne obsadzenie stanowisk w rządzie oraz zarządzenie powszechnej mobilizacji w odpowiednim momencie potrafi przesądzić o wyniku niejednej bitwy. Do tej zaś warto się dobrze przygotować, przygotowując własną siatkę szpiegowską w sąsiednich państwach oraz starając się przeciwdziałać wysłannikom innych rządów. A bez rozeznania się w siłach przeciwnika naprawdę trudno jest oczekiwać jakichkolwiek sukcesów na froncie.
Skoro już o starciach mowa, wypadałoby napisać parę słów o wojaczce w Hearts of Iron III. Ta została usprawniona za pomocą dodania czegoś tak oczywistego, jak łańcuch dowodzenia. Oznacza to, że gracz nie musi użerać się z przemieszczaniem i wydawaniem rozkazów każdej pojedynczej jednostce – aczkolwiek nadal może to robić. Zamiast tego o wiele lepiej jest wcielić się w prawdziwego naczelnego dowódcę sił zbrojnych i mianowanym generałom wyznaczyć cel – ot chociażby zajęcie Berlina. Dowódcy armii przekażą odpowiednie rozkazy swoim podkomendnym, ci je odpowiednio wykonają. Zupełnie jak w prawdziwym wojsku, gdzie generałowie grzeją się w cieple kominka, podczas gdy szeregowcy oddają życie za matkę ojczyznę. Zmiana ta jest całkiem udana, wojska starają się w miarę umiejętnie przemieszczać w kierunku wyznaczonego celu, można zaobserwować jak kilka batalionów usiłuje oskrzydlić wystawiony na szpicy oddział wroga, kiedy indziej zaś zagrożone armie wycofują się na z góry upatrzone pozycje pod osłoną sąsiednich dywizji. Do tego doliczcie zróżnicowanie jednostek (piechota, wojska rozpoznawcze, ciężkie zagony pancerne czołgów, lotnictwo, marynarka wojenna itd.) i otrzymujemy chyba najbardziej kompletny symulator działań wojennych, jaki kiedykolwiek ujrzał światło dzienne.
Wielkość gry jest jednak czymś okupiona. Jak na grę z serii Hearts of Iron przystało, nie ma co liczyć na jakiekolwiek atrakcje wizualne – gra bardziej przypomina szachy z ogromną (bodajże grubo ponad 10 000 regionów do zdobycia!) ilością pól, na których rozmieszczone są żetony symbolizujące wojska. Słowem: gra jest brzydka. Ba, dla maniaków gier akcji, jest istnym ucieleśnieniem największych koszmarów. Fanom jednak takie banialuki jak trójwymiarowa grafika nie są do szczęścia potrzebne. O ile więc wygląd Hearts of Iron III nie odbiega od tego, czego należało się spodziewać, to pewna kwestia godna jest najwyższej nagany. Piję w tym momencie do niczego innego, jak optymalizacji gry, która została najzwyczajniej w świecie skopana. Owszem, zrozumiałe, że procesor musi zajmować się obliczaniem olbrzymiej ilości, zmieniających się danych, przetwarzać setki informacji. Dlaczego jednak gra potrafi się ciąć na sprzęcie, który można śmiało uznać za high-endowy? Tak, nawet na mocnym, czterordzeniowym procku HoI potrafił się paskudnie zacinać, zwłaszcza po włączeniu podwójnego upływu czasu. Problem ten jest z pewnością znacznie bardziej bolesny na słabszych maszynach, gdzie nawet na normalnym upływie czasu mogą występować spowolnienia i spadki wydajności. W niewielkim stopniu humor racza może poprawić odpowiednio podniosła muzyka klasyczna, przygrywająca w tle.
Heart of Iron III to kolejna część mocno hardcore'owej serii dla maniaków wymagających strategii. Paradox stworzył swoją własną niszę w tym gatunku i ma grono oddanych fanów, z pewnością więc najnowszą odsłonę Żelaznego Serca czeka świetlana przyszłość. Zwłaszcza biorąc pod uwagę świetną społeczność skupioną wokół serii, która zapewne nie raz i nie dwa zadziwi nas swoimi modami. Jeśli najbliższe łatki (które z pewnością się ukażą i będą ukazywać w przyszłości, znając Szwedów) poprawią pewne małe błędziki, a programiści wezmą się za optymalizację kodu (która spowodowała obniżenie końcowej noty o jedno oczko), fanatycy drugowojennych strategii nie będą mieć innego wyboru, niż wybranie się do sklepu. A następnie poinformowanie rodziny, że nie będzie ich przez najbliższe kilka miesięcy. I właśnie fani mogą spokojnie dopisać do końcowej oceny jedno dodatkowe oczko. Reszta graczy zaś może nadal z powodzeniem unikać tej serii, gdyż nie znajdą tutaj tego, czego szuka przeciętny Kowalski, czyli akcji, grafiki i prostej rozgrywki.
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Miłośnicy realistycznych strategii będą w niebie
+ Niezłe możliwości dla nowych graczy, którzy mogą zrzucić niemal wszystkie obowiązki na AI
+ Przyjemna i całkiem podniosła muzyka
+ Multum opcji, technologii i możliwości kreowania własnej wersji historii
+ Olbrzymia ilość państw
− Szczegółowość potrafi porazić niemal każdego
− Optymalizacja
− Na upartego: grafika przypominająca hardcore'owe strategie turowe z lat 90'
− Drobne błędy, których jednak nie zauważa się od razu
− Dla miłośników akcji: przeraźliwie nudna ;)
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 50%
Dźwięk 60%
Gameplay 70%
Kirq: Polscy partyzanci dają o sobie znać. (PC)
Kirq: Strategiczne bombardowanie Amsterdamu. (PC)
Kirq: Prognoza pogody dla anglii, będzie deszczowo. (PC)
Kirq: Nawet wypowiedzenie wojny w HoI 3 to nie taka łatwa sprawa. (PC)

