Halo 2 (PC)
Premiera Świat - 22 maj 2007 Premiera Polska - 19 lipiec 2007
Ocena użytkowników: dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Microsoft Game Studios Wydawca: Microsoft Game Studios
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 20 screenów, 14 video, 1 recenzji, 5 newsów,
Wiele hałasu o nic?
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Mają bardzo przyzwoity, grywalny i uhonorowany wysokimi ocenami tytuł, który jest w dodatku marką samą w sobie i każdy, kto jakieś pojęcie o gatunku ma, siłą rzeczy o Halo słyszeć musiał. I co robi Microsoft z tą kurą znoszącą złote jaja? Wydaje go tylko na Vistę, choć gra wygląda jak produkcje wychodzące przed erą H-L2 i Far Cry'a. Czyli plus minus jakieś trzy lata w plecy. Więc po cholerę ta Vista? Żeby poniekąd zmusić chętnych nabywców na przesiadkę systemową. Ale to nie koniec. Żeby było śmieszniej, Halo 2, nie wiedzieć czemu, wymaga sprzętu z wyższej półki. I choć jak wspomniałem, wygląda znacznie gorzej niż kilkuletni już H-L2, komputer, który wciągnął nosem przygody Freemana w najwyższych ustawieniach, tutaj w obliczu większych zadym ledwo zipie.
W całej tej niesmacznej sytuacji za wisienkę na szczycie tortu robi cena totalnie nieprzystosowana do znanych nam realiów. Bo oto za grę w standardowym boxie, pozbawioną żadnych interesujących bonusów wyciąga się łapę po 250 złotych, a więc znacznie więcej, niż jakąkolwiek wydawaną obecnie edycję kolekcjonerską na PC. Takiego zdzierstwa posuniętego do granic absurdu nasz skromny rodzimy rynek nie widział już dawno. Powiem krótko - obojętnie, z jak wielkim hitem mielibyśmy do czynienia, nic nie usprawiedliwia takiej ceny, nie mówiąc już o potrzebie zainwestowania w nowy system operacyjny.
Wystarczy tych kwasów. Pora skupić się na przedmiocie recenzji. Jak pamiętamy, pierwsza część kończy się zniszczeniem niezwykłej planetoidy w kształcie pierścienia, a więc akcja siłą rzeczy przenosi się na inny teren. Tym razem jest to dobrze nam znana Ziemia. Nie ukrywam, ciężko było mi się na początku przekonać do diametralnie zmienionej otoczki, w jakiej przyszło toczyć nowe boje. Na szczęście etapy te okazały się całkiem niezłe, ponadto na tym wcale się sprawa nie kończy. Ku memu zaskoczeniu Halo 2 w stosunku do jedynki jest grą znacznie bogatszą fabularnie i poniekąd daleko bardziej zróżnicowaną pod względem odwiedzanych miejscówek. Podobnie jak w Halo, pierwsze kroki stawiamy w przestrzeni kosmicznej. I podobnie jak tam, są to definitywnie najsłabsze etapy z całej gry. Na szczęście po wylądowaniu na Ziemi rozgrywka nabiera rumieńców, a dalej jest już tylko lepiej.
Z czasem jesteśmy świadkami nagłego zwrotu w scenariuszu i stają przed nami otworem misje rozgrywane w świecie obcych, w dodatku oglądane oczyma jednego z nich. Dokładnie tak, opowieść jest prowadzona dwutorowo i oprócz głównego wątku przedstawiającego dalsze perypetie Master Chiefa, mamy dodatkowy, w którym wcielamy się w przedstawiciela sił Przymierza. Miła alternatywa, nie powiem, szkoda tylko, że nie postarano się o większe zróżnicowanie pomiędzy tymi postaciami, na przykład w sposobie postrzegania rzeczywistości. Jak pamiętamy, to właśnie dzięki temu w kultowym AvP kampania Predatora różniła się tak bardzo od kampanii ludzi, czy Obcych.
To jeszcze nie koniec atrakcji. Zaskakująca, obfitująca w liczne zwroty fabuła (to jeden z najmocniejszych punktów gry) rzuci nas z czasem na... kolejne Halo, czyli następny gigantyczny pierścień, który w wolnych chwilach robi za broń masowej zagłady. Dzięki tak sporemu rozrzutowi i częstym zmianom frontu, kampania dla pojedynczego gracza jest ciekawsza, niż w pierwszej części, (choć przecież i tam zła nie była).
Grę napędza ten sam silnik, choć gołym okiem widać, że nieźle go podkręcono (szczególnie w wersji na PC). Mam tu na myśli głównie lepsze tekstury, otoczenie obfitujące w większą ilość detali (ale jak wspomniałem, na tle obecnej konkurencji wygląda to tak czy siak biednie) oraz znacznie poprawione modele postaci. Niestety wciąż musimy walczyć z kolorowymi dziwolągami. Niektóre egzemplarze tych cudaków mienią się wszystkimi kolorami tęczy i nadają się bardziej do japońskiej kreskówki, niż rasowej strzelanki. Dzięki subtelnym zabiegom kosmetycznym większe jednostki (np. Elites) wydają się wyglądać nieco bardziej poważnie, ale nie zmienia to faktu, że wciąż daleko im do chociażby Stroogów z czwartego Quake'a. Tam się czuło jakiś respekt, tutaj schylamy łeb jedynie wtedy, gdy trzeba przeładować magazynki.
A pro po tych magazynków. Najciekawszą, choć pozornie błahą zmianą, jest możliwość strzelania z 2 giwer jednocześnie. To już mieliśmy, ktoś powie. Tyle, że w Halo 2 mamy sposobność walić z niemal dowolnej kombinacji 2 różnych gnatów, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by standardowo miast 2 karabinów maszynowych, w jedną łapę włożyć sobie energetyczną broń obcych. Możliwości jest zresztą cała masa. Jedynym ograniczeniem są flinty, do obsługi których potrzebujemy obydwu rąk. Ten ciekawy patent niesie za sobą pewne rażące nadużycie - wspomniane wyżej przeładowywanie magazynków. Jakim cudem Master Chief zmienia je, mając obie ręce zajęte? Jak widać dla takiego kozaka wyhodowanie trzeciej dłoni to nie problem. Z kolei przy rzucie granatem automatycznie jedna ze spluw jest wyrzucana na glebę, całkiem rozsądnie zresztą. Pozostaje pytanie - celowy brak konsekwencji, czy zwyczajne niedopatrzenie?
To, co zasługiwało na wyróżnienie w pierwszej części, ostało się bez większych zmian. I bardzo dobrze, bo sprawdzonych patentów się nie zmienia. Mam tu na myśli inteligencję naszych towarzyszy niedoli oraz pojazdy. Wszystkie, którymi mieliśmy sposobność pokierować powróciły i prowadzi się je wciąż rewelacyjnie. Zresztą wydało mi się, że położono jeszcze większy nacisk na ich wykorzystanie. Fragmenty, w których kierujemy Warthogiem czy Scorpionem są znacznie dłuższe i bardziej rozbudowane od tych z jedynki.
Halo 2 to wielka gra, to nie ulega wątpliwości. W pewnym sensie rozumiem, dlaczego konsolowców, którzy nigdy w FPS-ach nie mogli przebierać jak pecetowcy, tak oczarował ten tytuł. Dzieło Bungie ma wszelkie podstawy do tego, by swego czasu zostało okrzyknięte ponadczasową produkcją. Świetną fabułę, niezłą oprawę (patrząc oczywiście na standardy sprzed paru lat), fenomenalną muzykę, charyzmatycznego bohatera i całą masę świetnych pomysłów, które decydują o grywalności tytułu. Tym bardziej żal, że Microsoft swą zachłanną, irytującą polityką krzywdzi ten tytuł. Mam gdzieś, że kilku nadętych ważniaków w garniturach nie napcha sobie zbytnio kieszeni, bo sprzedaż gry na PC może okazać się totalną porażką. Szkoda mi tylko, że dzieło chłopaków z Bungie zostało w ten sposób "sponiewierane". Widać wyraźnie, jakie głosy przeważają na forach dyskusyjnych. Baty w głównej mierze dostaje sama gra, dopiero gdzieś w tle pojawia się zachłanny wydawca, któremu jak widać nigdy dość. Szkoda, naprawdę szkoda. Warto jednak spojrzeć na H2 z dystansu. Zapomnieć na chwilę (wiem, to trudne) o idiotycznym pomyśle z Vistą, o kiepskiej optymalizacji kodu, o cenie przekraczającej wszelkie możliwe granice absurdu. Pominąwszy to wszystko, gra spokojnie zasłużyłaby na mocną ósemkę. Gdyby premiera odbyła się dwa lata temu, otrzymałaby zapewne oczko wyżej. A tak... No niestety, jest 6 i to tylko z szacunku dla samej gry.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Większa, ciekawsza, dłuższa
+ Pojazdy, AI, Master Chief jako postać
+ Świetna muzyka i niezła fabuła
+ 2 pukawki, dodatkowa grywalna postać i kilka innych pomysłów
− Wymagania sprzętowe (z Vistą na czele) to ponury żart
− Podobnie jak absurdalna cena
− Średnia grafika
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 60%
Dźwięk 90%
Gameplay 60%
E. Siekiera: Spotkanie (PC)
E. Siekiera: TV trzeciej generacji... (PC)
E. Siekiera: Co dwie bronie, to nie jedna! (PC)
E. Siekiera: Jaki słodki... (PC)
Postacie [3]
- Nazwa: 343 Guilty Spark
- A.K.A.: The Oracle
- Typ: Osoba
- Nazwa: Master Chief
- A.K.A.: John-117, Spartan-117, Demon
- Typ: Osoba
- Nazwa: Cortana
- Typ: Osoba






