Metal Gear (NES)
Premiera Świat - 22 grudzień 1987
Ocena użytkowników: dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Konami Wydawca: Konami
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: Widok z góry
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 25 screenów, 1 recenzji,
Pierwsza misja Solid Snake'a
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Początek legendy
Pierwszy "Metal Gear" (zwróćcie uwagę na brak słowa "Solid" w tytule) pierwotnie pojawił się na MSX i był czymś, czego wcześniej nie było. W grach z tego okresu najczęściej chodziło o to, aby wybić jak największą ilość przeciwników przy pomocy jak największej ilości broni (ot, np. kultowa "Contra") - "Metal Gear" zaproponował inne podejście. Dzieło Kojimy było skradanką, tak więc nacisk położono na cichą akcję: premiowano bardziej omijanie wrogów i pozostawanie w ukryciu, niż eksterminację wszystkiego co się rusza. Było to coś zupełnie niespotykanego i dziś można powiedzieć, iż "Metal Gear" stał się prekursorem gatunku "stealth". Wersja na NES-a pojawiła się nieco później, ale w jej tworzeniu nie brał już udziału ojciec serii, przez co wyciętych zostało kilka kluczowych elementów rozgrywki. No i sama gra wydaje się nieco mniej dopracowana...
W "Metal Gear" wcielamy się w rolę Solid Snake'a, żółtodzioba w szeregach elitarnej jednostki Fox-Hound, który bierze udział w operacji N313. Jego zadaniem jest przeniknięcie do zajętej przez terrorystów bazy Outer Heaven i uwolnienie przetrzymywanych tam zakładników (w tym jednego z najlepszych agentów Fox-Hound - Grey Foxa*). Jako że ostatnim komunikatem nadanym przez "Lisa" są tajemnicze słowa "Metal Gear", Snake musi się także dowiedzieć co jego przeciwnicy planują. Niektórzy czytelnicy już się pewnie uśmiechnęli pod nosem: baza terrorystów, porwany najlepszy agent, brak informacji o działaniach wewnątrz, a oni wysyłają kogoś, kto nigdy wcześniej nie brał udział w podobnej misji. Jakkolwiek głupio to brzmi, to wierzcie mi, iż jest to... uzasadnione fabularnie. I to całkiem sensownie, no ale nie będę wam tu rzucał spoilerami.
A skoro przy spoilerach jesteśmy: wielu graczy narzeka na to, że niektóre informacje podczas gry dochodzą do nas zbyt późno. Do wściekłości potrafi doprowadzić sytuacja, gdy zostajemy popieszczeni przez prąd, a po stracie punktów życia nasz dowódca informuje nas... abyśmy uważali, bo podłoga jest pod napięciem. Takie rewelacje zdarzają się co chwila, jeśli jednak zaciśniecie zęby i postanowicie być twardzi, to na końcu również czeka was uzasadnienie tych spóźnień. Musicie mi więc wierzyć na słowo, że nie jest to żadne niedopatrzenie ze strony programistów, a coś, co zostaje logicznie wyjaśnione podczas rozgrywki. Niedopatrzeniem jest natomiast angielska wersja "Metal Gear", zawierająca całe mnóstwo błędów językowych i logicznych. Już pierwszy (!) komunikat jaki otrzymamy od dowódcy, zawiera babola, a to dopiero początek! Później błędy mnożą się jak króliki i Amerykanie pewnie mieli niezły ubaw czytając dziwolągi w stylu "I forget to tell you something", "The truck have started to move!" czy "I feel asleep". Heloł! Czasami jak się wypuszcza jakiś produkt na rynek to wypada go sprawdzić!
Ciekawe pomysły i liczne błędy
Jak już napisałem na początku, "Metal Gear" to skradanka, a więc naszym zadaniem jest wykonywanie zadań w taki sposób, aby nikt nas nie zauważył - bieganie z wywieszonym jęzorem i strzelanie do wszystkiego co się rusza, szybko doprowadzi nas do ciemnego miejsca sześć stóp pod powierzchnią ziemi. Tytuł ten oferuje nam rozgrywkę znaną z dzisiejszych sandboxów, a więc dostajemy całkiem spory kawałek terenu, po którym możemy się poruszać wedle własnego "widzimisię". Oczywiście nie możemy od razu pójść wszędzie, gdzie nas oczy poniosą, ponieważ dostęp do bardziej "tajnych" pomieszczeń wymagać od nas będzie kart dostępu czy zdobycia określonych przedmiotów. Nie ma tu jednak żadnego podziału na etapy, levele czy poziomy, co jest podejściem bardzo ciekawym. Pomysł wykorzystywania itemów również przypadł mi do gustu, gdyż tym samym zbliża "Metal Geara" do przygodówek. Podczas "zwiedzania" bazy w nasze łapska wpadnie m.in. mundur wroga, sprzęt do nurkowania czy maska gazowa. Trafimy na kanał, którym nie możemy przepłynąć? Zakładamy butlę i udajemy się do kolejnych pomieszczeń. Jakaś hala wypełniona jest trującym gazem? Zakładamy maskę i dalej prowadzimy śledztwo.Od czasu do czasu trzeba więc troszkę pogłówkować.
W opisie wygląda to naprawdę smakowicie, niestety nie wszystko zostało tutaj dokładnie przemyślane i wykonane. Przede wszystkim denerwują przeciwnicy, którzy "respawnują" się po przejściu do kolejnego "ekranu". Jeśli więc wyeliminujemy wrogów, przejdziemy dalej i zawrócimy (choćby po sekundzie!), to wszyscy będą na swoich miejscach. Bywają przez to nawet sytuacje, w których nie możemy uniknąć ciosu od "cudownie zmartwychwstałego" - dla przykładu, zabijamy żołnierza pilnującego drzwi, wchodzimy do pomieszczenia aby zabrać ważny przedmiot, wychodzimy i... wpadamy na "zabitego", tracąc cenne punkty HP. Czasami takie sytuacje zdarzają się nawet, gdy korzystamy z lornetki, co już w ogóle jest nie do pomyślenia. Na szczęście "respawn bug" działa w obie strony, a więc jeśli będziemy wchodzić i opuszczać pomieszczenie zawierające amunicję, broń czy racje żywnościowe, to w końcu będziemy mieć maksymalną ich ilość. AI wrogów nie stoi na zbyt wysokim poziomie i widzą oni tylko i wyłącznie w linii prostej, a więc "przekradanie się" przebiegając kilka centymetrów od nich jest na porządku dziennym. Dodam jeszcze, że niektórych bossów można po prostu, mówić brzydko, "olać". W jaki sposób? Na przykład podczas walki z czołgiem wpadłem prosto pod gąsienicę i korzystając z chwilowej nieśmiertelności... przebiegłem przez całą jego długość. Będąc już za nim uznałem, że lepiej zwiedzać dalej niż tracić amunicję. Z Twinshot można zrobić podobny numer, a nawet bym wam to zalecał, gdyż po pokonaniu tych bossów i wyjściu z pomieszczenia, którego pilnowali, nastąpił ich respawn. Tak, nawet "szefom" się to zdarza. Po co więc się męczyć?
Sam pomysł z dowolną infiltracją bazy jest ciekawy i innowacyjny, ale tu również pojawiają się pewne... niedogodności. Niekiedy musimy wracać się przez pół gry gdzieś na sam początek, a korzystanie z ciężarówek (pełniących rolę skrótów) jest mało intuicyjne. Pojawiają się także fragmenty jakby stworzone po to, aby nas zabić. Wisienką na torcie są na przykład pułapki w podłodze, które możemy wyłączyć tylko poprzez... wciśnięcie przycisku odpowiedzialnego za ekran komunikacji radiowej. Bug to czy nie bug? Cholera wie. A co powiecie na poruszanie się po dżungli, której poszczególne ekrany niczym się nie różnią? Będziecie wiedzieli, że identyczny ekran obok to nie błąd, tylko należy przejść kolejne dwa, jeden do góry, a następnie znowu w lewo? Nie? To macie problem! Podobnie jak ci, którzy nie odnajdą ukrytych w ścianie drzwi, prowadzących do kluczowych postaci (oczywiście o przejściu nie miałem zielonego pojęcia, a czytałem wszystkie otrzymane wskazówki!). W grze powinno być więcej informacji i podpowiedzi, ponieważ niekiedy po prostu nie da się przejść dalej bez solucji - prędzej czy później wyczerpią nam się pomysły. Tym bardziej, że wystarczy chwila nieuwagi, aby wyłączyć jakąś ważną rozmowę z NPC, a wtedy - kaplica. W "Metal Gear" nie mamy bowiem żadnego notatnika i nawet częstotliwości do ważnych fabularnie osób musimy zapisywać ręcznie w "realu".
Na bezrybiu i rak ryba?
Pod względem grafiki gra prezentuje się całkiem nieźle, choć nie da się ukryć, że wersja na MSX wygląda dużo lepiej - no ale każdy wie, że NES swoje ograniczenia ma i trzeba było nieco zmniejszyć liczbę szczegółów. Mimo to, "Metal Gear" na konsolę Nintendo ciągle jest produktem bardzo ładnym (na tle konkurencji) i widać, że twórcy musieli się nad nim troszkę napracować. Osobiście najbardziej podobał mi się wygląd postaci: zarówno Snake, jak i przeciwnicy wyglądają bardzo szczegółowo (co prawda ci drudzy są identyczni, ale to standard). Największym minusem natomiast jest nienaturalna wielkość niektórych przedmiotów (maska gazowa mniejsza niż wyrzutnia rakiet itp.) oraz niektórych miejscówek, tj. wchodzimy do normalnej wielkości ciężarówki, a w środku mamy tyle miejsca, że bez problemu moglibyśmy bal urządzić. Jeśli chodzi o muzykę, to jest tylko dobra: podczas rozgrywki nie przeszkadza, podkreśla to, co dzieje się na ekranie, buduje klimat... ale po przejściu gry ulatnia się nam z pamięci.
Jaką grą jest "Metal Gear" na NES-a? Jest to bardzo trudne pytanie, ponieważ z jednej strony mamy do czynienia z rewolucją, ale z drugiej - jest to produkt pełen błędów i od którego można osiwieć. Według prasy branżowej była to jedna z najlepszych gier na domową konsolę wielkiego N, ale wydaje mi się, że to dlatego, iż wersja MSX nigdy nie dotarła na zachód. To właśnie oryginał stworzony przez Kojimę był "Metal Gearem", ukazującym nowe spojrzenie na gry akcji, lepiej wyglądającym oraz najbardziej dopracowanym. Wersja na NES-a, stworzona już bez niego, poległa w wyniku ograniczeń konsoli: respawn przeciwników, wycięcie niektórych bossów czy lokacji, liczne bugi. Jeśli chcecie poznać początek historii Solid Snake'a poszukajcie oryginału na MSX (lub jego wersji na późniejszych specjalnych edycjach MGS); za port na Nintendo Entertainment System zabierzcie się tylko, jeśli wasze poszukiwania zakończą się porażką.
*W późniejszych częściach figuruje on jako "Gray Fox".
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Zupełnie nowe podejście do rozgrywki
+ Brak podziału na etapy
+ Wykorzystywanie zdobytych przedmiotów
+ Niezła oprawa
+ Wówczas jedyny "Metal Gear", który pojawił się na zachodzie
− Respawn przeciwników, a niekiedy nawet i bossów
− Błędy w tłumaczeniu
− Wycięcie sporej części dialogów i komunikatów
− Spory poziom trudności
− Liczne błędy i niedociągnięcia
− Oryginał na MSX był dużo lepszy
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 70%
Dźwięk 70%
Gameplay 60%
Chidder: Snake zostaje zrzucony w okolicach Outer Heaven. Tylko kim są pozostali? (NES)
Chidder: Etap leśny, którego nie było w wersji na MSX (NES)
Chidder: Gdyby polska armia miała taki sprzęt, to byśmy byli militarną potęgą (NES)
Chidder: Windą na kolejne piętro (NES)
Postacie [4]
- Nazwa: Solid Snake
- A.K.A.: Iroquois Plissken, Old Snake, Dave
- Typ: Osoba
- Nazwa: FOXHOUND
- Typ: Organizacja
- Nazwa: Naked Snake
- A.K.A.: Big Boss, Jack Milles, Saladin
- Typ: Osoba
- Nazwa: Gray Fox
- A.K.A.: Null, Cyborg Ninja, Deepthroat
- Typ: Osoba











