Dotyczy gry
Jewel Quest III: World Adventure
Na tę platformę mamy: 6 screenów, 1 recenzji,
W poszukiwaniu diamentu ostatecznego
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Pablos
Ostatnimi czasy trudno o dobrą grę, w której chodzi tylko o układanie diamentów. Mieliśmy diamentowe gry RPG ("Puzzle Quest"), była też abstrakcja opowiadająca o filozofii zen i sztuce opanowania umysłu ("Chop Sushi!"). Wreszcie jednak jest coś dla tych, którzy chcą sobie po prostu poprzestawiać kolorowe gemy: trzecia część słynnej serii "Jewel Quest".
Fabuła opowiada o poszukiwaniach tajemniczego diamentu (bo o czym innym mogłaby mówić?), w które zaangażowany jest główny bohater - prywatny detektyw w starym, dobrym stylu czarnego kryminału, Raymond Chandler by się go nie powstydził. Historia prezentowana jest przy pomocy osobistego dziennika bohatera, który ma zwyczaj zapisywać kompletnie wszystko, co mu przyjdzie do głowy. Tekstu do poczytania między kolejnymi planszami jest naprawdę sporo.
Gra to po prostu podróż przez kolejne kontynenty. Na każdym z nich wypada odwiedzić kilka miast, tam też należy rozegrać grę właściwą. Ciekawostką jest podwójna przygoda - nasz bohater wpierw odbywa tzw. "srebrną" kampanię, a gdy wszystkie miasta z danego kontynentu ukończymy z sukcesem, odblokowuje się kampania "złota", czyli ponowna wędrówka przez te same lokacje, ale żeby nie było za nudno przestawiać będziemy inaczej wyglądające klejnoty. Każda miejscowość oferuje pięć gwiazd do zdobycia, owe gwiazdy się sumują i to dzięki nim otrzymujemy okazję przejazdu na kolejny kontynent. Tu warto wspomnieć, iż zdobycie wszystkich pięciu gwiazd w każdym mieście jest naprawdę trudne, zazwyczaj kończymy z dwiema, góra trzema. Trzeba się zatem wysilić, by przejść tytuł na 100%.
Same plansze to bardzo klasyczne dla gatunku figury geometryczne. Począwszy od prostych w rozłożeniu kwadratów i prostokątów, przez przedziwne kształty zbudowane tak, by jak najbardziej utrudnić odsłonięcie co poniektórych pól. Bowiem "Jewel Quest III" to właśnie rozgrywka tego typu, gdzie celem jest przede wszystkim odsłonięcie wszystkich pól z planszy; zmianę ich koloru przez dokonanie przynajmniej jednej zamiany diamentów na każdym polu. Naturalnie w późniejszych etapach dochodzą też dodatkowe zadania, jak chociażby zdobycie wymaganej liczby punktów, a wszystko to w ograniczonym czasie.
Po pierwszych kilkunastu etapach sprawa się robi coraz trudniejsza. Dochodzą diamenty specjalne, na przykład "zakopane" pod warstwą ziemi, czyli wymagające dwukrotnego wykorzystania w łańcuchu. Mamy też nowe rodzaje klejnotów, jak na przykład złote monety umożliwiające zdejmowanie z planszy dowolnych, pojedynczych kształtów, albo wręcz przeciwnie, negatywne elementy, których zebranie powoduje "odwrócenie" już zajętych pól. Obowiązkowe w tego typu grach są także osiągnięcia, których zdobycie jest takie, jak cała gra - stosunkowo trudne.
Grafika stoi na przyzwoitym poziomie, choć trzeba jasno powiedzieć, że do mistrzostwa znanego z "Paris Hilton Diamond Quest" oraz "Diamond Twister" grze jeszcze sporo brakuje. Mimo to animacje kolorowych diamentów sprawiają miłe wrażenie, widoczność jest dobra, a kolory dobrane tak, by wzrok przy grze nie cierpiał. Do pełni szczęścia brakuje tylko większej ilości teł, bowiem mamy stale jedno i to samo we wszystkich miastach danego kontynentu. Z kolei melodia w grze niestety nie należy do atutów tytułu, jest całkiem znośna, lecz nie da się ukryć, że w bardzo szybkim czasie staje się monotonna.
"Jewel Quest III: World Adventure" to mimo wszystko udana gra, zwłaszcza spodoba się fanom rozgrywki nieco trudniejszej, w której trzeba się wykazać sporym refleksem i spostrzegawczością. Choć nie przyciąga uwagi ani specjalnymi bonusami, ani zbyt oryginalną historią, to jednak wobec braku realnej konkurencji (mam nadzieję chwilowym) zdecydowanie staje na wysokości zadania, oferując wszystko to, co w tego typu grach jest istotne.
Fabuła opowiada o poszukiwaniach tajemniczego diamentu (bo o czym innym mogłaby mówić?), w które zaangażowany jest główny bohater - prywatny detektyw w starym, dobrym stylu czarnego kryminału, Raymond Chandler by się go nie powstydził. Historia prezentowana jest przy pomocy osobistego dziennika bohatera, który ma zwyczaj zapisywać kompletnie wszystko, co mu przyjdzie do głowy. Tekstu do poczytania między kolejnymi planszami jest naprawdę sporo.
Gra to po prostu podróż przez kolejne kontynenty. Na każdym z nich wypada odwiedzić kilka miast, tam też należy rozegrać grę właściwą. Ciekawostką jest podwójna przygoda - nasz bohater wpierw odbywa tzw. "srebrną" kampanię, a gdy wszystkie miasta z danego kontynentu ukończymy z sukcesem, odblokowuje się kampania "złota", czyli ponowna wędrówka przez te same lokacje, ale żeby nie było za nudno przestawiać będziemy inaczej wyglądające klejnoty. Każda miejscowość oferuje pięć gwiazd do zdobycia, owe gwiazdy się sumują i to dzięki nim otrzymujemy okazję przejazdu na kolejny kontynent. Tu warto wspomnieć, iż zdobycie wszystkich pięciu gwiazd w każdym mieście jest naprawdę trudne, zazwyczaj kończymy z dwiema, góra trzema. Trzeba się zatem wysilić, by przejść tytuł na 100%.
Same plansze to bardzo klasyczne dla gatunku figury geometryczne. Począwszy od prostych w rozłożeniu kwadratów i prostokątów, przez przedziwne kształty zbudowane tak, by jak najbardziej utrudnić odsłonięcie co poniektórych pól. Bowiem "Jewel Quest III" to właśnie rozgrywka tego typu, gdzie celem jest przede wszystkim odsłonięcie wszystkich pól z planszy; zmianę ich koloru przez dokonanie przynajmniej jednej zamiany diamentów na każdym polu. Naturalnie w późniejszych etapach dochodzą też dodatkowe zadania, jak chociażby zdobycie wymaganej liczby punktów, a wszystko to w ograniczonym czasie.
Po pierwszych kilkunastu etapach sprawa się robi coraz trudniejsza. Dochodzą diamenty specjalne, na przykład "zakopane" pod warstwą ziemi, czyli wymagające dwukrotnego wykorzystania w łańcuchu. Mamy też nowe rodzaje klejnotów, jak na przykład złote monety umożliwiające zdejmowanie z planszy dowolnych, pojedynczych kształtów, albo wręcz przeciwnie, negatywne elementy, których zebranie powoduje "odwrócenie" już zajętych pól. Obowiązkowe w tego typu grach są także osiągnięcia, których zdobycie jest takie, jak cała gra - stosunkowo trudne.
Grafika stoi na przyzwoitym poziomie, choć trzeba jasno powiedzieć, że do mistrzostwa znanego z "Paris Hilton Diamond Quest" oraz "Diamond Twister" grze jeszcze sporo brakuje. Mimo to animacje kolorowych diamentów sprawiają miłe wrażenie, widoczność jest dobra, a kolory dobrane tak, by wzrok przy grze nie cierpiał. Do pełni szczęścia brakuje tylko większej ilości teł, bowiem mamy stale jedno i to samo we wszystkich miastach danego kontynentu. Z kolei melodia w grze niestety nie należy do atutów tytułu, jest całkiem znośna, lecz nie da się ukryć, że w bardzo szybkim czasie staje się monotonna.
"Jewel Quest III: World Adventure" to mimo wszystko udana gra, zwłaszcza spodoba się fanom rozgrywki nieco trudniejszej, w której trzeba się wykazać sporym refleksem i spostrzegawczością. Choć nie przyciąga uwagi ani specjalnymi bonusami, ani zbyt oryginalną historią, to jednak wobec braku realnej konkurencji (mam nadzieję chwilowym) zdecydowanie staje na wysokości zadania, oferując wszystko to, co w tego typu grach jest istotne.
recenzja dodana przez:
Pablos
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Plusy
+ kolejne diamenty do poukładania
+ mnóstwo plansz
+ wymagający poziom trudności
+ przyjemne animacje diamentów
− Minusy
− wciąż te same tła
− monotonna muzyka
brak komentarzy

