Crazy Penguin Catapult 2 (Mobile)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Moja ocena:
Game market
zgłoś tę grę
Dotyczy gry
Crazy Penguin Catapult 2
Na tę platformę mamy: 9 screenów, 1 recenzji,
Lodowy pingwin 2
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Pablos
Crazy Penguin Catapult było jedną z tych gier, które obok Kamikaze Robots czy Crazy Window Cleaners zdefiniowały firmę Digital Chocolate jako producenta, który potrafi wspaniale wykorzystać naprawdę proste w założeniach pomysły. Dodatkowo ich gry przeważnie prezentują specyficzne, nie całkiem normalne poczucie humoru, które potrafi uzależnić.
Fabuła gry opowiada o nieustannej, trwającej od dawna walce rozgrywającej się gdzieś wśród lodów, pomiędzy nielotami pingwinami i brutalnymi niedźwiedziami polarnymi. Podobnie jak w części pierwszej gry, wcielamy się w dowódcę pingwinów, a celem zabawy jest pokonanie wielu plansz najeżonych białymi misiami i uwolnienie wszystkich porwanych braci.
Tryb kampanii nie przynosi wielu zmian w rozgrywce, jeśli porównać ją do poprzednika. Każda plansza składa się z dwóch podstawowych elementów: po pierwsze należy wysłać nasze wojska do ataku, do czego służy tytułowa katapulta. Jest to wspaniała gra zręcznościowa, w której zadaniem gracza jest użycie katapulty w odpowiednim momencie, podczas gdy uzbrojone w hełmy pingwiny po prostu grzecznie jeden po drugim skaczą. Dobre trafienie posyła żołnierza w otwór pomiędzy lodowcem, kiepskie trafienie pozbawia nas mięsa arma... znaczy się dzielnego wojaka, który - kto wie? - może przyniósł by rozstrzygnięcie bitwy?
Drugim elementem jest sam moment ataku. Wszystkie uprzednio wysłane w powietrze pingwiny lecą sobie nad planszą pełną niedźwiedzi. Należy użyć klawisza fire, co spowoduje gwałtowny atak naszego lecącego nielota - bohater po prostu zacznie pikować w dół, po czym kilka razy się odbije, niszcząc elementy wokół siebie, by ostatecznie pomachać wesoło płetwą i zniknąć z ekranu. Należy oczywiście tak planować moment ataku, by pingwin zabrał ze sobą jak najwięcej wrogów.
Koniecznym warunkiem do przejścia gry jest zdobywanie gwiazdek, co przekłada się na możliwość dokonywania upgrade'u wojsk. Gwiazdy otrzymujemy za zaliczenie planszy, im lepiej - tym więcej. Dostępne ulepszenia to na przykład dodatkowi żołnierze (bliźnięta, trojaczki), możliwość większej ilości odbić od podłoża, albo nawet otrzymanie umiejętności ninja, co pozwala na samodzielną regulację kierunku, w którym odbije się żołnierz.
Zarówno grafika, jak i dźwięk praktycznie niczym się nie różnią od poprzednika. Grę charakteryzuję pełne humoru animacje, przedstawiające niedźwiedzi niczym napakowanych osiłków (na planszach przeważnie występują ze sztangą lub w bokserskich postawach) a pingwinów jako... przygłupów, których ulubionym zajęciem jest zdjęcie hełmu i uderzanie nim o własną czaszkę. Melodie są w sumie tylko dwie - jedna przy katapulcie, druga podczas lotu. Biorąc to pod uwagę oraz pamiętając o fakcie, iż system tu zastosowany został wykorzystany także w grze High School Party, gracz zaczyna sobie zadawać pytanie, czy tytuł w ogóle wnosi coś nowego?
Na szczęście wnosi. Otóż w menu, prócz trybu kampanii znajduje się także drugi tryb zabawy - strategia. Jest to przeniesienie konfliktu na planszę do gry taktycznej, przypominającej zasady gry Risk. Plansza składa się z kwadratów wypełnionych wojskami walczących armii. Zadaniem jest po prostu opanować wszystkie kwadraty tak, by nigdzie nie pozostał nawet jeden niedźwiedź. Ataku można dokonać tylko z pola sąsiadującego z białymi misiami i tylko wówczas, jeśli znajduje się na nim więcej niż jeden pingwin. Sam moment walki obrazuje kiepska animacja rzucających się na siebie wrogów, po czym oglądamy rezultat. Po wykonaniu wszystkich możliwych ruchów należy zakończyć turę, w zależności od posiadanych kwadratów otrzymujemy posiłki, umieszczane automatycznie na planszy. I następuje tura miśków.
Strategia potrafi wciągnąć, choć oprawę graficzną ma skąpą. Mamy tu prosty obraz planszy, bez żadnych fajerwerków, a animacja walki nie dość, że zawsze wygląda tak samo, to jeszcze nie ma możliwości jej wyłączenia i trzeba ją po prostu poganiać klawiszem fire. Ale sam system rozgrywki to naprawdę udana gra taktyczna, gdzie trzeba wysilić mózg. Mamy tu trzy poziomy trudności, plus czwarty tryb specjalny, o nazwie Challenge. Składa się on z następujących po sobie kolejno walk, a każda jest trudniejsza od poprzedniej. Czego nie rozumiem, to faktu, że w tym trybie aż się prosi o tryb multiplayer, lecz takiego nie uświadczymy...
"Crazy Penguin Catapult 2" od poprzednika różni się w zasadzie tylko dwiema cechami. Jest znacznie prostsza - zaliczenie większości etapów na 100% trwa o wiele krócej, niż w jedynce, co szczerze mówiąc niezbyt mi się podoba. Druga sprawa, to dodanie strategii, która na dobrą sprawę nie jest tylko drugim trybem rozgrywki, ale wręcz grą w grze. A poza tym jest to praktycznie ta sama gra, co jedynka, o takim samym wyglądzie i podobnej grywalności. Nawet rozgrywa się w identycznych realiach, nie wnosząc do oprawy wizualnej nic nowego, co jest chyba pójściem po linii najmniejszego oporu. Dlatego też po głębokim namyśle i zważeniu wszystkich "za" i "przeciw", z pełną świadomością wystawiam "tylko" siódemkę.
Fabuła gry opowiada o nieustannej, trwającej od dawna walce rozgrywającej się gdzieś wśród lodów, pomiędzy nielotami pingwinami i brutalnymi niedźwiedziami polarnymi. Podobnie jak w części pierwszej gry, wcielamy się w dowódcę pingwinów, a celem zabawy jest pokonanie wielu plansz najeżonych białymi misiami i uwolnienie wszystkich porwanych braci.
Tryb kampanii nie przynosi wielu zmian w rozgrywce, jeśli porównać ją do poprzednika. Każda plansza składa się z dwóch podstawowych elementów: po pierwsze należy wysłać nasze wojska do ataku, do czego służy tytułowa katapulta. Jest to wspaniała gra zręcznościowa, w której zadaniem gracza jest użycie katapulty w odpowiednim momencie, podczas gdy uzbrojone w hełmy pingwiny po prostu grzecznie jeden po drugim skaczą. Dobre trafienie posyła żołnierza w otwór pomiędzy lodowcem, kiepskie trafienie pozbawia nas mięsa arma... znaczy się dzielnego wojaka, który - kto wie? - może przyniósł by rozstrzygnięcie bitwy?
Drugim elementem jest sam moment ataku. Wszystkie uprzednio wysłane w powietrze pingwiny lecą sobie nad planszą pełną niedźwiedzi. Należy użyć klawisza fire, co spowoduje gwałtowny atak naszego lecącego nielota - bohater po prostu zacznie pikować w dół, po czym kilka razy się odbije, niszcząc elementy wokół siebie, by ostatecznie pomachać wesoło płetwą i zniknąć z ekranu. Należy oczywiście tak planować moment ataku, by pingwin zabrał ze sobą jak najwięcej wrogów.
Koniecznym warunkiem do przejścia gry jest zdobywanie gwiazdek, co przekłada się na możliwość dokonywania upgrade'u wojsk. Gwiazdy otrzymujemy za zaliczenie planszy, im lepiej - tym więcej. Dostępne ulepszenia to na przykład dodatkowi żołnierze (bliźnięta, trojaczki), możliwość większej ilości odbić od podłoża, albo nawet otrzymanie umiejętności ninja, co pozwala na samodzielną regulację kierunku, w którym odbije się żołnierz.
Zarówno grafika, jak i dźwięk praktycznie niczym się nie różnią od poprzednika. Grę charakteryzuję pełne humoru animacje, przedstawiające niedźwiedzi niczym napakowanych osiłków (na planszach przeważnie występują ze sztangą lub w bokserskich postawach) a pingwinów jako... przygłupów, których ulubionym zajęciem jest zdjęcie hełmu i uderzanie nim o własną czaszkę. Melodie są w sumie tylko dwie - jedna przy katapulcie, druga podczas lotu. Biorąc to pod uwagę oraz pamiętając o fakcie, iż system tu zastosowany został wykorzystany także w grze High School Party, gracz zaczyna sobie zadawać pytanie, czy tytuł w ogóle wnosi coś nowego?
Na szczęście wnosi. Otóż w menu, prócz trybu kampanii znajduje się także drugi tryb zabawy - strategia. Jest to przeniesienie konfliktu na planszę do gry taktycznej, przypominającej zasady gry Risk. Plansza składa się z kwadratów wypełnionych wojskami walczących armii. Zadaniem jest po prostu opanować wszystkie kwadraty tak, by nigdzie nie pozostał nawet jeden niedźwiedź. Ataku można dokonać tylko z pola sąsiadującego z białymi misiami i tylko wówczas, jeśli znajduje się na nim więcej niż jeden pingwin. Sam moment walki obrazuje kiepska animacja rzucających się na siebie wrogów, po czym oglądamy rezultat. Po wykonaniu wszystkich możliwych ruchów należy zakończyć turę, w zależności od posiadanych kwadratów otrzymujemy posiłki, umieszczane automatycznie na planszy. I następuje tura miśków.
Strategia potrafi wciągnąć, choć oprawę graficzną ma skąpą. Mamy tu prosty obraz planszy, bez żadnych fajerwerków, a animacja walki nie dość, że zawsze wygląda tak samo, to jeszcze nie ma możliwości jej wyłączenia i trzeba ją po prostu poganiać klawiszem fire. Ale sam system rozgrywki to naprawdę udana gra taktyczna, gdzie trzeba wysilić mózg. Mamy tu trzy poziomy trudności, plus czwarty tryb specjalny, o nazwie Challenge. Składa się on z następujących po sobie kolejno walk, a każda jest trudniejsza od poprzedniej. Czego nie rozumiem, to faktu, że w tym trybie aż się prosi o tryb multiplayer, lecz takiego nie uświadczymy...
"Crazy Penguin Catapult 2" od poprzednika różni się w zasadzie tylko dwiema cechami. Jest znacznie prostsza - zaliczenie większości etapów na 100% trwa o wiele krócej, niż w jedynce, co szczerze mówiąc niezbyt mi się podoba. Druga sprawa, to dodanie strategii, która na dobrą sprawę nie jest tylko drugim trybem rozgrywki, ale wręcz grą w grze. A poza tym jest to praktycznie ta sama gra, co jedynka, o takim samym wyglądzie i podobnej grywalności. Nawet rozgrywa się w identycznych realiach, nie wnosząc do oprawy wizualnej nic nowego, co jest chyba pójściem po linii najmniejszego oporu. Dlatego też po głębokim namyśle i zważeniu wszystkich "za" i "przeciw", z pełną świadomością wystawiam "tylko" siódemkę.
brak komentarzy

