Spore Origins (Mobile)
Premiera Świat - 3 kwartał 2008
Ocena użytkowników: rewelacja
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Babaroga Dystrybutor: EA Mobile Wydawca: EA Mobile
Gatunek: Akcja/Arcade, Strategia Podgatunek: MMO Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Społeczna, Rozgrywka: Singleplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 14 screenów, 17 video, 1 recenzji, 29 newsów,
Jak fajnie zarodkiem być...
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Pablos
Jak jest w przypadku szeroko propagowanego "Spore'a"? Czy rzeczywiście jest tak wspaniały, jak próbują to przedstawić producenci? Ponieważ od uzyskania odpowiedzi na to pytanie zależał mój byt, postanowiłem sprawdzić grę osobiście, wnikliwie i dokładnie.
Na początek zdziwienie - gra o takiej renomie, wokół której robi się bambo, posiada zwykłą, klasyczną dwuwymiarową grafikę. I dźwięk, który zrobiłby wrażenie na Graczach tak ze cztery lata temu. Dziwne, pomyślałem, odpalając jeden z dwóch dostępnych trybów gry - EVOLUTION. W tym trybie najlepiej jest dowiedzieć się, o co w ogóle chodzi w tytule. Otóż, prawdę mówiąc, pomysł jest równie rewelacyjny, co prosty - należy utworzyć tytułowy zarodnik (Spore) i po prostu przeprowadzić go przez życie, a konkretnie przez ową słynną drabinę życia: by nasz bohater znalazł się na szczycie łańcucha pokarmowego.
Prawda, że cudownie klarowna sytuacja? Od razu wiadomo, co robić.
Zaczynamy w miejscu, które przez biologa zostałoby określone mianem "pierwotny szlam". No, jak miło! Któż z nas nie chciałby potaplać się nieco w takim szlamie wiedząc, iż dzięki własnym staraniom pierwotny ściek opuścimy i powędrujemy wyżej.
Oczom Gracza ukazuje się fioletowa breja, pośród której znajduje się nasz bohater. Bliżej nieokreślonego kształtu, jak pantofelek czy inna ameba, ślepy, głuchy, reagujący jedynie na najprostsze odruchy: głodny - jeść i zagrożenie - zmywać się. Całość obserwujemy z widoku z góry, zarodnikiem poruszamy się w ośmiu kierunkach dzięki intuicyjnemu, rewelacyjnemu sterowaniu. Klawisze 1 - 9 to kierunek ruchu, prócz oczywiście klawisza fire (5), którym atakujemy pokarm.
W przypadku pierwszych plansz pokarmem naszym jest coś w stylu planktonu bądź też inne, lecz znajdujące się na podobnym miejscu w rozwoju, stworzenia. Wędrujemy zatem przez nasz pierwotny szlam, gdzie nam się podoba. W momencie odnalezienia przyszłego obiadu należy się ku niemu skierować i albo po prostu na niego wejść (trudniejszy i wymagający sposób) lub też zbliżyć się i poczekać aż nad ofiarą znajdzie się kursor. Wtedy wciskamy fire i nasz zarodnik dzikim, nieokiełznanym ruchem, po prostu sam żywioł, kieruje się na ofiarę. Ta metoda jest lepsza nie tylko dlatego, iż po prostu prostsza, ale wyobraź sobie drogi Graczu, iż znalazłeś całe skupisko ameb. Gdy kursor znajdzie się na pierwszej z nich i wciśniesz fire... robi się młyn. Kursor natychmiast po pożarciu ofiary kieruje się na kolejną, najbliższą amebę, a nasz zarodnik zasuwa i wsuwa jednocześnie.
U góry ekranu znajduje się tak zwany "pasek DNA". Pochłaniając kolejne stwory pasek się wypełnia, a dana plansza zostanie ukończona w momencie, gdy będzie całkiem pełny. Jednak w trakcie oczekiwania na ten moment zdarzy się na każdej z plansz niespodzianka. Otóż nasz zarodnik zwiększy swą objętość, co realnie przełoży się na rozgrywkę. Jak to uzyskać? Obok paska DNA znajdują się serca - takie klasyczne serduszka. Mają one dwa znaczenia: po pierwsze szybkie spojrzenie na serducha powie nam, w jakiej kondycji jest nasz zarodnik, a po drugie - zjadając ameby i inne paskudztwa, serca też się napełniają. Każde kolejne wypełnione serce to wzrost naszego bohatera.
Zasada jest taka, jak w naturze: silniejszy zjada słabszego. Na planszach gry znajdziemy sporo innych zarodników, które - tak, jak nasz - za wszelką cenę pragną przeżyć i rozwijać się. Każdy mniejszy od naszego może się stać (a nawet powinien) pokarmem, natomiast każdy większy to predator (drapieżnik), który zapoluje na nas. Na planszach panuje prawdziwie pierwotny bałagan, konkretny chaos, bowiem im dalej wgłąb gry, tym więcej stworzeń znajdziemy. Gdy większa od naszego "Spore'a" kreatura dotknie bohatera, ten traci punkty życia (jak w RPG, nie?) - szybko je traci i łatwo ujrzeć tekst "game over", dlatego zręczność w grze jest niezbędna. Na planszach, prócz ogólnie pojętego "pokarmu", znajdują się także bonusy w postaci kolorowych kulek zwanych symbiontami (to takie mikroorganizmy, które coś organizmowi dodają, pewne unikalne umiejętności). Znajdziemy symbionty pozytywne, ale i negatywne. Dzięki nim zarodnik uzbroi się w dodatkową ochronę, uzyska przyspieszenie, ale i ulegnie zatruciu, co przełoży się na zmianę funkcji klawiszy (klepiąc górę "Spore" ruszy na dół). Prócz tego wszystkiego, na planszach znajdziemy także elementy stałe, jak bańki (należy tak długo je popychać lub traktować bronią aż pękną - w środku może być coś ciekawego) czy na przykład lodowe kamienie - gdy zarodnik na taki wejdzie ulega zamrożeniu (wychodzimy z tego klikając szybko raz po raz fire). Także ogólnie rzecz biorąc na planszach dzieje się spore... sporo... spore zamieszanie.
Już po ukończeniu pierwszej planszy Gracz otrzymuje to, co w grze jest bodajże najlepszym elementem - edytor zarodnika. To tu właśnie tak naprawdę rozgrywa się cała radocha z gry. Na początku nasz "Spore" jest klasycznym przykładem jednokomórkowca, składa się z trzech głównych elementów: przód, środek i tył. W pierwszych planszach można jedynie nadać im kolor i narzucić własne tekstury, bowiem na zarodniku utworzyć można naprawdę ciekawe wzory, które powinny się wyróżniać na ogólnym tle "Spore'a", by odstraszać drapieżniki... okej, tak naprawdę kolor w grze realnie nic nie daje, ale tu naprawdę łatwo się wczuć.
Zaliczając każdą kolejną planszę otrzymujemy coraz więcej narzędzi w edytorze "Spore'a". Teraz już nie tylko zmienimy kolor, ale i wygląd ogólny naszego bohatera, zmieniając praktycznie dowolnie kształt. Ponieważ zarodnik składa się z trzech kul; przedniej, środkowej i tylnej, możliwości zmiany wyglądu są praktycznie nieograniczone. Można zwiększać i zmniejszać każdą z owych części, następnie je kolorować... a im dalej zajdziemy w grze, tym ciekawsze bonusy się pojawią, jak na przykład dodatki w postaci broni (kolce, zamieszczamy wedle gustu na zarodniku) czy też innych elementów kształtującego się... ciała? Owe dodatki podzielone są na cztery kategorie: ofensywne, defensywne, skupione na ruchu oraz skupione na percepcji. Każde dodane elementy realnie wpływają na grę - dzięki kolcom możemy ranić (przeciwnicy mają coś na kształt paska życia mówiącego, jak długo jeszcze pożyje), dodatkowe bonusy ruchowe dodadzą zwrotności i przyspieszenia itd.
Warto wspomnieć, iż dzięki systemowi wzrostu zarodnika bezpośrednio na planszy, gra zyskuje naprawdę duży, dodatkowy plus. Zaczynamy planszę z zarodnikiem niedużym, który potrafi polować jedynie na mniejsze od siebie, najmniejsze ameby. Jednak uzyskując wzrost możemy jeszcze w tej samej planszy zjadać kreatury, przed którymi dosłownie przez chwilą uciekaliśmy.
Rozgrywka podzielona jest na sześć głównych środowisk - począwszy od szlamu, poprzez erę wulkaniczną, zgodnie ze znaną nam z lekcji geografii i biologii ewolucją. Plansze zmieniają się kolorystycznie, podobnie jak zmieniają się wszelkie przejawy życia na nich. Tutaj należą się producentowi słowa uznania, bo prawdę mówiąc trudno jest znudzić się oglądaniem kolejnych plansz. O ile sama gra może momentami być nużąca (w kółko to samo, plansza za planszą napełnianie paska DNA i wzrost, z czasem jedynie jakiś etap z bossem) to obserwacja środowiska jest naprawdę ciekawym zajęciem. Wyobraźnia EA Mobile stanęła na wysokości zadania, tak że grafika mimo iż jest klasycznym 2D zasługuje na naprawdę przyzwoitą ocenę.
A propos walk z bossami - ogólna zasada jest taka sama jak w normalnych planszach, jedynie co trzeba zrobić, to pokonać jakiegoś szczególnego drapieżnika. Albo zjadając po trochu jego ogon lub też napuszczając predatory na siebie samych - tu przydaje się zręczność, należy tak sterować, by duzi drapieżcy, goniąc nasz zarodek, zbliżyli się do siebie i na siebie wpadali - w końcu się rozlecą na kawałeczki. Także jest ciekawie, etapy z bossami dodają klimatu - bez nich gra byłaby bardziej nużąca niż przyjemna.
I tak posuwamy się do przodu, etap za etapem, era za erą. Zarodnik nabiera dodatkowych cech, życie staje się coraz piękniejsze... A może być jeszcze lepiej! Otóż mamy przecież jeszcze drugi, dodatkowy tryb gry - ARENA. Tutaj można zaszaleć w trybie multiplayer. EA Mobile ma swą specjalną stronę, na której należy się zarejestrować. Potem jeszcze trzeba tylko skończyć tryb EVOLUTION, dzięki czemu nasz zwycięski zarodek może stanąć w szranki z resztą świata. Polecam zajrzeć na tę stronkę, zawody odbywają się non stop, a ujrzeć swego podopiecznego w ogólnoświatowych tabelach - bezcenne.
Gra naprawdę spełniła moje oczekiwania - na innych platformach z całą pewnością jest o wiele bardziej rozbudowana, nie skupia się tylko na zręcznościowym elemencie gry - ale ja tu jestem od telefonów komórkowych, inne platformy mnie nie interesują. I traktując grę jako całość, produkt na urządzenie mobilne, z całą świadomością stwierdzam, że gra jest rewelacyjna. Nie przełomowa. Nie wybitna. Ale jako rozrywka - rewelacyjna, w dodatku na dłużej, bo po ukończeniu trybu EVOLUTION z pewnością Gracz nabierze chęci na kolejny raz, tym razem tworząc nowego "Spore'a", budując go w zupełnie inny sposób niż poprzedni... by na końcu sprawdzić jak sobie poradzi na ARENIE. Gorąco tytuł polecam, jest to kawałek doskonałej roboty. Szkoda tylko, że dźwięk stoi na niskim poziomie... ale zawsze można go wyłączyć i grać dalej.
recenzja dodana przez:
Pablos
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ pomysł
+ wykonanie
+ system rozbudowy zarodnika
+ pełna kontrola nad zarodnikiem
+ możliwość wielokrotnych zmian wyglądu i cech zarodnika
+ bonusy na planszach (przyspieszenie, osłona)
+ stały wzrost zarodnika w czasie rzeczywistym
+ rewelacyjna gra zręcznościowa
+ wyzwala spore... sporą dawkę adrenaliny
+ po ukończeniu tytułu chce się od razu grać od nowa
− słaba muzyka

