Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Lost: The Mobile Game (Mobile)

Lubię to! 1

Premiera Świat - luty 2007

Ocena użytkowników: rewelacja

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 5 screenów, 7 video, 1 recenzji, 2 newsów,

Chyba... zaginąłem

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez psychoo psychoo
Myślisz, że masz przewalone? Bo rzuciła cię dziewczyna? Bo wylali cię z pracy? Bo zgarnąłeś słabą notę w szkole? Człowieku... chyba nie wiesz, co to znaczy mieć przewalone. Popatrz chociażby na ekipę z Losta - oni to dopiero maja pecha... Nie dość, że się rozbili, to jeszcze na wyspie pełnej Innych. A na domiar złego nikt, ich nie szuka. Cóż... tak, to czasem bywa... Na pocieszenie francuskie studio Gameloft zrobiło dla nich grę. Grę na komórkę. Grę o nazwie "Lost".

Odpalając komórkowego "Losta", liczyłem po cichu na platformówkę z piękną grafiką, combosami i masą boss leveli. Po chwili refleksji, doszedłem jednak do wniosku, iż takie rozwiązanie kupy się nie trzyma. No, bo cóż byśmy niby robili? Biegali po plaży i kopali Innych po nogach? A boss? Jakiś przerośnięty krab albo, co gorsza, mizerna chmurka czarnego dymu? Nie, to nie miałoby sensu... Jedynym możliwym - a przy okazji zastosowanym przez Gameloft - rozwiązaniem jest przygodówka.

O fabule nie będę się zbytnio rozpisywał - zna ja każdy (bez jaj, nawet gburowaty jamnik mojej sąsiadki ogląda "Losta"*). Gwoli ścisłości powiem jednak, iż gra bazuje na dwóch pierwszych sezonach "Zagubionych" i przybliża nam wszystkie najważniejsze wydarzenia odcinków. Na starcie budzimy się na plaży i okazuje się, że jesteśmy Jackiem. Dalej wiadomo - wstajemy i ratujemy kogo się da, a następnie zabieramy się za organizowanie rozbitków. Po uporaniu się ze wszystkim przychodzi czas na załatwienie czegoś do żarcia - w tym celu wybrałem się z łysym do lasu.

"Najchętniej to bym dzika oszamał" - mówi rozochocony John po 10 minutach marszu. "Ja tam wole borówki" - odpowiadam i zrywam jedną - taką dziwną, czerwoną - z drzewa. "Nie jedz tego chłopie, to jarzębina" - żartuje Johny. Nim udaje mi się mu odgryźć, zza krzaka wyskakuje wielki włochaty... odyniec! Widzę ogień w jego oczach... Para bucha mu z nozdrzy... Racice orają ziemię... "Zwab go pod tamto urwisko!" - woła łysy i znika w gąszczu drzew. "Wracaj łajzooo!" - drę się za nim, ale nie słucha... Szukam wzrokiem wspomnianej skały... O, jest! Powoli zmierzam w jej stronę. Ku mojemu zaskoczeniu, bestia za mną nie podąża... "Chodź, to powiem ci coś fajnego" - stosuję starą harcerską sztuczkę i zaciekawiony dzik przychodzi od razu. Z bliska wydaje się być całkiem milusi... "Patrz jaki on słodki!" - wołam, a zachwycony John spycha mu głaz na czaszkę. Mamy co jeść, yeaah!

Po pierwszym wystąpieniu kamienia w grze, wiedziałem, że ten element zdecydowanie zdominuje rozgrywkę. Faktycznie - w późniejszych rozdziałach ciężko znaleźć misje, pozbawioną przesuwania kamulców z miejsca na miejsce. Nie są one jednak jednymi, typowo "przygodówkowymi" obiektami w grze - do dyspozycji dostajemy również broń. A konkretniej to nóż, gnata i dynamit... Nóż - zrozumiałe, gnat - zrozumiałe, ale po co ten dynamit, ktoś zapyta. Chociażby po to, by otworzyć żeliwny właz do bunkra - odpowiem.

Biegnę obok Kate podziemnym korytarzem. W głowie huczy mi przeraźliwe pikanie. Dezmond olał wpisywanie kodu - muszę się tym zająć osobiście. "Ty patafianie, ty patalachu, ty porypie..." - besztam go w myślach, jak tylko mogę najwymyślniej. Nagle słyszę złowieszczy świst powietrza... Sześciokilogramowy szybkowar śmiga dosłownie 10 cm ode mnie i trafia Kate brzuch. "Mało brakowało..." - myślę i upewniam się, czy nigdzie nie dostałem... Jest OK., ruszam dalej. Po chwili czuje przeszywający ból po prawej stronie głowy - szybujący winyl odciął mi ucho. Wole nie myśleć, jak kretyńsko wyglądam... Biegnę dalej - mam misje do wykonania. Wpadam do pomieszczenia z komputerem i próbuję wpisać odpowiednie liczby, lecz moja jednoucha twarz odbita od monitora, nie pozwala mi się skupić...

Biegając z plaży do bunkra i na odwrót, musimy przebiec przez puszczę... Puszczę pełną krwiożerczych pułapek... Pułapek, które mogą zabić... Niemiłosierne spotkało mnie rozczarowanie, gdy pewnego razu postanowiłem przetestować możliwości dołka z kolcami. Po wykonaniu długiego, pięciocentymetrowego rozbiegu (przez cały ekran), postanowiłem w końcu zakończyć swój żywot i rzuciłem się w najeżoną kolcami czeluść. Znaczy... tak myślałem. Jak się bowiem okazało, ten cykor, Jack, zatrzymał się na krawędzi i olał mój wyraźny rozkaz "Wskakuj do dołka!". Bardzo mnie to zabolało... W puszczy możemy znaleźć również trawę, która - wbrew pozorom - odgrywa całkiem znaczącą role...

Przykucam ukryty w trawie. Przede mną stoi strażnik, a z jego twarzy wydobywa się duży zielony trójkąt - pole widzenia, jak wnioskuje. Czekam, aż gość się odwróci... Nie muszę czekać długo, robi to po 4 sekundach. Korzystając z chwili swobody, przebiegam alejką i chowam się w rosnącej nieopodal kępie trawy... Niestety - nagle poruszenie alarmuje innego strażnika; widzę jego oczy poszerzające się ze zdziwienia. Świadomy, iż jeśli szybko czegoś nie wymyśle - improwizuję... Staje przed nim wyprostowany, robię poruszona minę i jadę z grubej rury: "Jestem twoim ojcem, Luke". Na jego twarzy powoli wykwita wyraz zrozumienia, łzy napływają mu do oczu... Korzystając z chwili zamętu, daję susa w krzaki i uciekam.

Teraz trochę w kwestiach technicznych... Gra została wyprodukowana przez Gameloft, wiec moje następne słowa mogą zaskoczyć niejednego gracza... Grafika jest... dobra. Zaskoczeni? No, ja też byłem. Postaci są małe i niezbyt wyraźne, a elementy otoczenia również na kolana nie powalają. W zasadnie tylko animacji nie mam nic do zarzucenia, bo jest ona naprawdę płynna. Dźwięk całkiem OK. Bez jakichś specjalnych fajerwerków, ale włączyć nie zaszkodzi.

Wczytywanie etapów w grze jest długie... Bardzo długie... Tak długie, iż nawet nie będę rozwijał tego tematu, bo mnie krew zaleje. Wybaczcie.

Dobra, to by było na tyle. Pozostaje mi tylko wydać ostateczny werdykt... Ze względu na dużą różnorodność misji, niezłą realizację i niezgorszą grywalność, gra zgarnia naprawdę dużego plusa. Z drugiej strony, zgarnia minusa za grafikę gorszą, niż oczekiwałem i niemiłosiernie długi czas ładowania. Generalnie jednak bilans wychodzi pozytywny. Polecam!


* - Tak Pepiś, gnido, o tobie mówię!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: psychoo psychoo który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  różnorodność misji
+ nieźle wykonane podobizny bohaterów przy dialogach
+ niezła grywalność

Minusy

  podczas każdego loadingu można się spokojnie przekimać
 grafika mogłaby być lepsza

dlatego psychoo
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

Mooshie00: Jack, uciekaj gamoniu! (Mobile)

Mooshie00: Znowu te feralne cyferki... (Mobile)

Mooshie00: Jacek znowu sie wykazał... (Mobile)

Mooshie00: Chyba jakaś grubsza impreza była... (Mobile)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka