Pokemon Yellow (Game Boy Color)
Premiera Świat - 12 wrzesień 1998
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Game Freak Dystrybutor: Stadlbauer Toys Wydawca: Nintendo
Gatunek: RPG, Dla dzieci Cechy gry: Widok z góry
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 18 screenów, 2 recenzji,
Żółta odsłona kieszonkowych potworów
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Teoretycznie, gra przeznaczona jest dla młodszych graczy, ale i starszy gracz może spokojnie się przy tej grze zrelaksować. Jeśli idzie o gatunek, jest to RPG, oczywiście z obowiązkową literką "j" w nazwie. Teraz, przy retrospekcji uświadomiłem sobie, że była to pierwsza tego typu gra, z którą miałem styczność.
Wcielamy się w chłopca (imię możemy mu sami stworzyć, ale przyjmijmy kanonicznie, że jest nim "Ash"), który ma zamiar zostać trenerem pokemonów - stworzeń, które w fikcyjnym świecie zastępują zwierzęta, a poza tym służą w walce. Od znajomego profesora dostaje swojego pierwszego stwora i rzuca się w wir walki. Co ciekawe, ten konkretny pokemon - Pikachu, a więc jeden z głównych bohaterów anime - cały czas włóczy się za graczem. Po drodze może łapać kolejne i rozwijać ich umiejętności. Co ważne, jest tutaj ich naprawdę wiele typów, różniących się diametralnie od siebie. Po dokładnym sprawdzeniu, jest ich tu 137 – pozostałych kanonicznych 13 można mieć tylko wymieniając się po kabelku z właścicielami innych wersji tej gry. Wracając do gry – poza samym łapaniem dzikich stworzeń, występujących na specjalnych obszarach, gracz może toczyć walki z trenerami – jest dobra okazja, by zarobić trochę kasy. Za pieniądze kupujemy różne itemy, od pojemników, w których trzymamy stwory, po środki leczące.
Ponieważ Pokemony w trakcie walki obrywają, warto raz na jakiś czas odwiedzić specjalne centrum lecznicze, gdzie wszystkie zostaną podleczone. Naraz stworów można mieć przy sobie tylko 6 – pozostałe z pomocą komputera trafiają do prywatnego zbioru – możemy stworzyć dowolną drużynę. Jak ta technika się posunęła - już nie tylko informacje przechodzą przez sieć, ale i stworzenia... A podobno teleportacja to dopiero pieśń przyszłości.
Gra jest liniowa. Niby chodzimy po sporych obszarach, ale nie zawsze wiadomo co należy zrobić. Aha, dla uczulonych na grind – tutaj jest go sporo, zwłaszcza, jak się chce doprowadzić swoje zwierzątka do naprawdę wysokich poziomów. Co ważne, wśród trenerów mamy mistrzów sal, uprawnionych do dawania specjalnych nagród. Ci siedzą w budynkach a pokonanie ich jest dosyć trudne... no, chyba że wcześniej zastosowano odpowiednią dawkę grindowania. Mimo to gra się przyjemnie – Game Freak potrafiło zrobić dobrą grę, a żmudne farmienie to w jRPG normalka. Świat gry został dobrze opracowany i to się liczy. Wiadomo - Pokemona żyjącego wśród drzew nie znajdziemy w jaskiniach, samych ich typów jest wiele – ale to wie każdy, kto miał styczność z anime.
Niestety, grafika wyraźnie odstaje od poziomu samej gry - jest po prostu słaba. I mówię to, uwzględniając możliwości techniczne GB - przecież i na nim było sporo ładniejszych gier. W oczy kłują przede wszystkim nienajwyższej jakości sylwetki pokemonów w trakcie walki. Poza nią, wszystko jest bardziej schematyczne, ale dzięki temu nie przeszkadza. Dźwięk jak na GB jest całkiem niezły, ale w porównaniu z obecnymi produkcjami nawet nie ma co się mierzyć.
Multiplayer jest możliwy, pożna się pojedynkować oraz wymieniać stworami za pomocą kabelka.
Dobra, czas na podsumowanie. Jeśli idzie o Gameboya, to Pokemony są jednym z najlepszych jRPG na tą platformę – ale i bardzo dobrym w ogóle. Tak więc dziewiątka się należy a przez chwilę nawet mylałem o 10 ale trochę zabrakło. Tak czy inaczej – polecam fanom anime i miłośnikom jRPG. Ave!
recenzja dodana przez:
666gonzo666
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Ciekawy temat
+ Sporo różnych stworów
+ Wciąga
+ Turowy system walk
− Grafika nawet na GBC nie jest zbyt dobra
− Za dużo grindowania
− Nie zawsze wiadomo co trzeba zrobić.


heh, kilka lat temu sporo dni zmarnowałam na tą grę ;)
Ach, moja pierwsza część "poksów". Szkoda, że nie wspomniałeś nic o mechanizmie "nastroju" Pikachu, mnie to zawsze bawiło w Yellowach. No i to bodaj jedyna część serii w której biegają sobie dzikie Bulbasaury.