Pokemon Yellow (Game Boy Color)
Premiera Świat - 12 wrzesień 1998
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Game Freak Dystrybutor: Stadlbauer Toys Wydawca: Nintendo
Gatunek: RPG, Dla dzieci Cechy gry: Widok z góry
Rozgrywka: Singleplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 18 screenów, 2 recenzji,
Pika, pika, crap!
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Ingmar
Adam "Ingmar" Jank
Ash i spółka
Geneza powstania Pokemon Yellow, czy raczej "Special Pikachu Edition", nie należy do typowych. Z chronologicznego punktu widzenia: najpierw światło dzienne ujrzały bliźniacze wersje Red/Blue, następnie bazujący na nich serial animowany, a jeszcze później - rzeczony produkt. Mamy więc do czynienia z grą na podstawie anime, na podstawie jeszcze innej gry. Zaiste, mieszanka wybuchowa.
Sam fakt czerpania z kreskówki nie wróżył niczego dobrego. Bo cóż można z niej zapożyczyć? Bezpłciowych i bezbarwnych bohaterów? Schemat, jakiego nie powstydziłby się scenarzysta Power Rangersów? Męczącego Pikachu? Jak się okazuje - wszystkiego po trochu, ale niczego za dużo, coby nikt nie posądzał twórców o chęć wprowadzenia świeżych rozwiązań...
Nasza przygoda rozpoczyna się tak samo, jak w Red/Blue. Kierujemy poczynaniami młodego trenera, pretendującego do tytułu mistrza Pokemonów i "tego, który złapał je wszystkie". Standard. Ale, ale - jest pewna zmiana. Zamiast typowych starterów otrzymujemy popularnego gryzonia, a nasz odwieczny antagonista - Gary - wyrusza w świat z nowo nabytym Eeveem.
Pozostając w temacie kieszonkowych stworów: Yellow lekko modyfikuje miejsca ich występowania oraz przetasowuje pulę Poków ekskluzywnych i niedostępnych. Pozwala również - jako jedyna wersja w historii - wejść w posiadanie wszystkich trzech oryginalnych starterów. Zdobycie ich jest banalne: świat gry został wzbogaconych o trójkę przeniesionych z serialu NPC-ów, którzy nam owe stwory oferują. Dwie następne postacie niezależne stanowią kolejne nawiązanie do anime: w trakcie rozgrywki stoczymy serie pojedynków z Jessie i Jamesem, dwójką słabiutkich i pozbawionych osobowości złoczyńców. Walki z nimi niczym nie różnią się od dziesiątek innych, więc o pochwale kunsztu twórców nie może być mowy. I to w zasadzie "tyle", jeśli chodzi o nowości... Piątka kiepskich bohaterów drugoplanowych i kosmetyczne zmiany w rozgrywce, to wszystko, na co stać Japończyków? Nie, wszak jest jeszcze Pikachu.
Pika, pika
Na początek drobna notka dla tych, co nie mieli wątpliwej przyjemności obcowania z serialem. Główny Pokemon protagonisty, niejaki Pikachu, wyróżnia się na tle innych monstrów. Poza oczywistym faktem bycia ciekawostką przyrodniczą - żółta mysz o właściwościach elektrycznych - jest także niezwykły jak na Pokemona: nie chce przebywać w swojej kulce, strzela fochy na samą wieść o wysłaniu go do schowka w komputerze i nie ma najmniejszego zamiaru stać się przydatnym, tj. ewoluować.
Mając powyższe na uwadze, Game Freak zdecydował się wprowadzić pewne zmiany. Gryzoń został przyklejony do naszych pleców i najwyraźniej nie ma zamiaru zmieniać tego stanu rzeczy. Będzie podążać za nami krok w krok, wchodzić do każdego domu i słuchać każdego dialogu. Pomysł mógł zostać całkiem sensownie rozbudowany, a tymczasem... nie ma żadnego wpływu na rozgrywkę. Hell, yeah...
Pikachu jest bierny. Nie odzywa się, nie nawiązuje kontaktu z innymi Pokemonami, nie pomaga powrócić na właściwą drogę. Bezmyślnie podąża i przedstawia swój stan emocjonalny. A, właśnie! Obecność gryzonia przełożyła się na wprowadzenie systemu wpływu. Jeśli staniemy twarzą w twarz z myszką i wywołamy dialog, to wyskoczy małe okienko, informujące nas o aktualnym nastroju towarzysza - pozytywnym lub wręcz przeciwnie. Żeby było ciekawiej: mamy możliwość wpływania na owy nastrój. Aby Pikachu był szczęśliwy, musimy jak najczęściej wygrywać za jego pomocą walki, jeśli zaś naszym celem jest nienawiść w czystej postaci - co rusz pakujemy go do pamięci komputera i bez skrupułów posyłamy na pewną śmie... omdlenie, znaczy. Jest tylko jeden, malutki problem - emocje gryzonia nie mają żadnego wpływu na rozgrywkę! Jego nastawienie w stosunku do naszej persony nie ma znaczenia - i tak nie zignoruje polecenia w czasie walki, i tak nie będzie nas opuszczać ani na krok. Po co wprowadzać system, który nie ma żadnego przełożenia na gameplay? Jedyna zmiana, mająca jakiś potencjał koncepcyjny, została przekształcona w nieciekawy aspekt wizualny. Świetnie...
Kolorowo, standardowo
Jak nietrudno zauważyć - zmiany gameplay'owe prezentują się marnie. Co z technikaliami? Czy chociaż na tym polu Yellow nie zawodzi? Cóż, zobaczmy. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kolory. Pula barw została rozszerzona i dynamicznie się zmienia. Tereny wodne są teraz niebieskie, jaskinie przybrały kolor brązowy, zaś lasy i inne pola - zielony. Nie jest to bynajmniej żadna rewolucja - nadal w każdej lokacji dominuje tylko jeden kolor - ale przynajmniej poruszanie się po świecie stało się trochę mniej monotonne.
Wygląd Pokemonów także został zmieniony. Kolejny raz zastosowana została dynamiczna paleta barw, zaś same obrazki uległy odświeżeniu i modyfikacji. Poki otrzymały wygląd serialowy - finalny i klasyczny, patrząc z perspektywy lat. Przyjemny dla oka, ale nie dorównujący swoim poprzednikom na polu pomysłowości. Wizualizacje są standardowe - by nie powiedzieć "nudne" - i ograniczone przez możliwości techniczne konsolki. I tak, jak wychwalałem kieszonkowe maszkary z Red/Blue, tak zganię te z Yellow - ni to zachwycające od strony graficznej, ni to ciekawe z estetycznego punktu widzenia.
Co zaś się tyczy oprawy dźwiękowej - pozostała niezmieniona i nadal utrzymuje zadowalający poziom. Przepełnione pozytywnymi emocjami melodyjki nie rzucają na kolana, ale wprowadzają miły i nieco nostalgiczny nastrój.
Gotta Catch 'Em All?
Pomijając zatrważająco małą ilość usprawnień i innowacji Pokemon: Yellow pozostaje bardzo dobrym tytułem. Niestety, nie jest dobry sam z siebie, a jedynie poprzez czerpanie z dorobku poprzedników. To niemalże niezmieniona gra, wydana w innym opakowaniu i rzekomo bazująca na serialu animowanym. Lekko ulepszona grafika i przyklejony do pleców Pikachu to zdecydowanie zbyt mało, by określić zakup mianem "opłacalnego". Oczywiście, jeśli nie grałeś we wcześniejsze edycje, możesz dorzucić trzy oczka do oceny końcowej; w innym wypadku - piątka wydaje się być jak najbardziej zasłużona. Stanowcze "nie" wydawaniu tych samych gier pod innym tytułem.
recenzja dodana przez:
Ingmar
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Właściwie niczym nie różni się od Red/Blue
+ Dynamicznie zmieniające się kolory
+ System wpływu na Pikachu
− Właściwie niczym nie różni się od Red/Blue...
− Zmarnowany potencjał towarzystwa Pikachu
− Wizualizacje Pokemonów - bez pomysłu i humoru
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 45%
Dźwięk 55%
Gameplay 90%
fiaile: Umie skakać!... (Game Boy Color)
fiaile: Umie pływać!... (Game Boy Color)
fiaile: Umie latać! (?) ... (Game Boy Color)
fiaile: I co najważniejsze - posiada zdolność wytwarzania prądu i rumieńce jak z ruskiej bajki. (Game Boy Color)

