Alien Breed: Tower Assault (Amiga)
Premiera Świat - 1 styczeń 1994
Ocena użytkowników: rewelacja
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Team17 Software Wydawca: Team17 Software
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: Widok z góry
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 1 recenzji,
Legendarna strzelanka z amigowych czasów
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
sir Mik
Alien Breed to chyba najbardziej znana seria dwuwymiarowych strzelanin z początku lat 90, oraz jedna z pierwszych gier z Obcymi (tak, właśnie tymi z filmu "Alians") w roli głównej. Zabawa była prosta - widzimy bohatera w perspektywie z lotu ptaka i wędrujemy po opanowanych przez krwiożerczych kosmitów pozaziemskich koloniach. Oczywiście po drodze wyrzynamy kolejne tabuny wrogów, szukamy wyjścia ze skomplikowanych labiryntów, oglądając się
za odpowiednimi kluczami czy kartami dostępu, aby przejść dalej; czasami trafiają się różne pomniejsze zadania? Przypomina Wam to coś? Tak, tak, to pierwowzór dzisiejszych FPS; tyle, że zamiast widoku z oczu bohatera widzimy go z góry. Tak czy inaczej, zabawa była (i jest nadal!) naprawdę przednia.
Opisywane tutaj Tower Assault było ukoronowaniem całej serii AB. I tym razem Obcy atakują kolonię na odległej planecie, na dodatek wrogowie przejmują też kontrolę nad automatycznymi systemami obrony bazy. Atak marines na planetę kończy się rzezią - przeżywa tylko sam Gracz (względnie dwie osoby w trybie kooperacji). Gra miała wszystko to, z czego zasłynęły poprzednie części, całość została jednak idealnie dopracowana, dodano też masę nowych broni, levelów i przeciwników. Do tego wszystkiego doszła jeszcze powalająca oprawa Graficzna, przez naprawdę duże "G". Nawet dzisiaj - po bez mała kilkunastu latach od premiery - grafika (chociaż oczywiście nie ma tutaj 3D) może zachwycać swoją szczegółowością. Świetne, zróżnicowane i drobiazgowo dopracowane lokacje, efekty specjalne i mroczny klimat. Tak, tak - klimat naprawdę wciskał w krzesło. Wyobraźcie sobie opuszczoną kolonię, opanowaną przez Obcych; co chwilę natykasz się na ślady krwi, na pół zjedzone ciała mieszkańców, ślady walki czy nawet Obcych w trakcie uczty na świeżym mięsku. Graliście w Doom 3? Jeżeli tak, to już czujecie powiew tego nastroju i wiecie z czego czerpali natchnienie twórcy nowego Dooma?.
Gra naprawdę rządziła! Każda lokacja wyglądała inaczej i - co ciekawsze - jej akcja była zupełnie nieliniowa! Chłopcy z Team 17 przygotowali aż 55 rożnych poziomów. Lokacje można było przechodzić w zasadzie w dowolnej kolejności! Podobno istnieje ponad 200 różnych dróg do skończenia gry. Wprawdzie na samym początku znajdowaliśmy się na przedpolach kolonii, nieopodal swojego rozbitego myśliwca, potem jednak wybór drogi należał już wyłącznie do gracza. Można było wejść do kompleksu magazynowego, odważyć się na zwiedzanie części cywilnej (gdzie roiło się od trupów? i nie tylko) albo zapuścić do ściśle strzeżonej Wieży Bezpieczeństwa Kolonii? Cała baza składała się z kilku wież-kompleksów (stad właśnie tytuł gry), podzielonych często na pomniejsze poziomy. Wszystkie wieże połączone były specjalnymi przejściami - corridorami. Celem gry było dostanie się do Main Tower - serca kolonii. Levele różniły się jednak nie tylko grafiką. Trafiały się na przykład poziomy, gdzie nie działało oświetlenie, i które trzeba było przemierzać, polegając wyłącznie na słabym świetle latarki. Inne zaś lokacje przechodziło się biegiem, na czas, zanim włączył się specjalny system autodestrukcji. Same poziomy były czasami naprawdę rozlegle i często trzeba było się sporo nagłówkować, aby znaleźć z nich wyjście.
Oczywiście, by nie było za prosto, wszędzie czekały na nas watahy przeciwników. Na nudę tutaj nikt nie mógł się chyba uskarżać. Twórcy gry, oprócz tradycyjnych Obcych (wzorowanych na filmowych), zaserwowali nam też inne mordercze niespodzianki: automatyczne wieżyczki laserowe, miny, roboty bojowe, opancerzoną wersję Obcych, czy w końcu niewidzialne monstra (!). Na szczęście jednak gracz nie był tu zdany tylko na siebie. Wszędzie walały się wszelakiego rodzaju apteczki, dodatkowa amunicja a gdzie niegdzie leżały nawet pieniądze. Za te ostatnie można było w napotkanych po drodze terminalach Intexu zakupić coraz to nowszą broń i masę innych przydatnych przedmiotów. Jeżeli ktoś chciał, mógł od razu wydać znalezioną forsę na lepszy karabin, albo zaoszczędzić fundusze na coś znacznie lepszego. A wybór był tu naprawdę spory: strzelby, karabiny, broń energetyczna, miotacze ognia i potężne rakietnice... Zawsze można było też podłączyć do komputera drugi joystick i zaprosić kumpla do wspólnej zabawy - co dwie spluwy to nie jedna!
Mimo, że od 94 roku upłynęło już naprawdę dużo czasu, po grę warto sięgnąć nawet i teraz . Jeżeli lubisz ostrą zabawę, mroczny klimat wszechogarniającego zagrożenia i krwisty koktajl z Obcych, to jest to gra właśnie dla Ciebie! Swoją grywalnością stare dzieło studia Team 17 bije na głowę wiele współczesnych FPS'ów. Mimo upływu lat grafika Tower Assault dalej nie straciła prawie nic ze swej świeżości. Zresztą zapraszam do obejrzenia naszych materiałów - oceńcie sami!
AB: Tower Assault zakończyło w zasadzie epokę dwuwymiarowych strzelanin. Nastała era trójwymiarowych FPP. Nieco później wydano kolejną grę z tej serii- tym razem już w konwencji FPS, lecz niestety okazała się raczej średnio udana?
Na koniec mała ciekawostka - idea Alien Breed nie została całkiem zapomniana. Nie tak dawno mieliśmy okazję zagrać w (polską!) gierkę o wiele mówiącym tytule Alien Shooter. Zabawa naprawdę była świetna i w zasadzie jest to czysty remake Alien Breed, tylko w nieco innej konwencji i lepszej oprawie graficznej. Polecam!

