• O tej grze dużo się mówiło przed oficjalną zapowiedzią, jeszcze więcej po pierwszych trailerach, a najwięcej przed premierą na PC. Krótko po pojawieniu się "MW2" na półkach sklepowych internet zalała fala recenzji. Naprawdę entuzjastycznych recenzji. Mamy same 9/10, 10/10, tytuły najlepszej gry roku itp. Gdzie nie spojrzymy mamy "przepiękną grafikę", "dobrą AI", "świetną muzykę", realizm i w ogóle same "achy" i "ochy". Czy jednak "Modern Warfare 2" naprawdę jest taką doskonałą grą? Przyznam się szczerze, że nie jestem o tym przekonany i praktycznie do każdego elementu rozgrywki mógłbym się przyczepić. Czy ta gra naprawdę zasługuje na tyle komplementów? Czy może recenzenci na chwilę się zapomnieli i nie potrafili spojrzeć na produkt Infinity Ward chłodnym, obiektywnym okiem?
    Jak już wspomniałem przyczepić mógłbym się do wszystkiego. Do wszystkiego prócz muzyki, gdyż ta jest naprawdę świetna, no ale wiemy czyja to zasługa. Kampania jest emocjonująca i nie raz (bo dwa czy trzy) zaskoczy nas tak, że szczęka z impetem opadnie na podłogę. Są jednak pewne "ale". Pierwszym jest sama historia, która jest mocno naciągana. Taki atak na USA? Coś podobnego mieliśmy w HAWX i tam również było to nieprawdopodobne. Dziwnie potraktowano Makarova, który z głównego złego schodzi gdzieś sobie na bok i tyle o nim słyszeliśmy. Kampania jest skrajnie liniowa i pojawia się to, na co tak wszyscy gracze narzekali w "World at War". Otóż nasi dzielni wojacy nic nie zrobią bez nas, tak więc wymaga się od gracza aby biegł przed siebie z pianą na pysku i prowadził każdy atak. Inaczej w pewnych momentach wrogowie będą wychodzić i wychodzić... Zabawne, że każdy pluł na to w ostatniej części, a tutaj się to przemilcza.
    AI stoi na, bo ja wiem, jakimś poziomie. Za bardzo nie wiem, gdyż gra jest po prostu oskryptowana. Jeśli ktoś z naszego oddziału (lub z przeciwników) zrobi jakąś spektakularną akcję, to została ona po prostu wyreżyserowana i będzie się ona powtarzać za każdym razem. Chowanie się za skrzyniami i rzucanie granatami nie wymaga tytułu magistra, więc nie będę o tym mówił - to standard. Zdarzają się takie kwiatki jak prowadzenie ataku bez jakiejkolwiek osłony, rzucanie flashbanga przez naszych ludzi w taki sposób że sami zostaniemy oślepieni czy wchodzenie na linię strzału. No i oczywiście to, że wojacy sami nie zrobią niczego. Wszystko musimy wykonywać my. Zdobyć jakiś budynek? Oczywiście my musimy iść na przedzie. Inni się nie ruszą.
    Sama kampania dla pojedynczego gracza jest do zaliczenia w cztery godziny, tak więc jest jeszcze krócej niż ostatnio. Nie, nie żartuję. Jeden wieczór i już macie ją zaliczoną. Jak na grę za 120 złotych to trochu mało, co nie?
    No i teraz kwestia grafiki. O "Modern Warfare 2" mówi się, że jest jedną z najładniejszych gier na PC, jednak zgodzić się z tym kategorycznie nie mogę. Owszem, wygląda ładnie ale nie różni się tak znowu od poprzedniczki. Pod względem technologicznym jest wyjątkowo ubogo. Od razu zaznaczam: wzrok mam dobry, okularów nie noszę, u okulisty byłem całkiem niedawno, monitor Hyundai 22'', czyszczony - nie jest to więc wina sprzętu czy oczu. I tak, grałem na maks. ustawieniach, a więc tekstury na Extra, rozdziałka 1600x1080 itd. I co? I "Crysis" ciągle wygląda lepiej, a przecież został wydany w końcówce 2007 roku! Boli fizyka, przez którą nie można zrobić praktycznie niczego. Co z tego że można strzelać przez deski (co było już w Far Cry!) skoro nie można ich zniszczyć? Rzucicie granat na stół? Nic, z betonu. Wrzucicie do klatki? Nic, z marmuru. Strzelicie do prania? Nawet nie drgnie. A weźmiecie sobie "Ghostbusters" i co tam mamy? Możliwość przemielenia niemal każdego mebla czy przedmiotu!
    Troszkę zszedłem z tematu, gdyż miało być o grafice. No dobra, to co powiecie na to, że niebo to... bitmapa! Nie wierzycie? To włączcie i sprawdźcie. Już w pierwszym "Unrealu" było lepiej. Krzaki i drzewa wyglądają nieźle... z daleka. Włączcie profil "Far Cry" czy "Operation Flashpoint" (jedynkę!) i sprawdźcie screeny, w których gracze chowają się w krzakach. Tak, taką pikselozę mamy w tej przepięknej grze. Na dodatek drzewa w ogóle się nie poruszają pod wpływem wiatru czy wybuchów czy czegokolwiek. Z kamienia są widocznie. W tej grze wszystko z daleka wygląda fajnie, jednak po bliższym zapoznaniu się wychodzi szydło z worka - kiepskie tekstury. To trochę tak jak we wspomnianym wcześniej "HAWX": z góry super, nad ziemią masakra.
    Czepiam się? Oczywiście, że tak! Ktoś jednak musi, gdyż na każdym kroku słyszę jaka ta gra jest cudna, wspaniała, piękna i w ogóle. Cóż, niekoniecznie. Dostajemy bowiem to samo co poprzednio, tylko... mniej. I nie mówię, iż "Modern Warfare 2" to zła gra, jednak według mnie nie zasługuje na tak wysokie oceny. Czy multiplayer jest naprawdę tak niesamowity? Czy wprowadza aż tyle nowości? Czy wszystkie mapy są idealne? Nie. W zasadzie dostajemy to samo co poprzednio, tylko na mniejszą ilość graczy. Czy kampania jest wybuchowa i trzymająca w napięciu? Tak, ale jest jeszcze krótsza niż w poprzedniej części. Czy grafika jest cudowna? Nie, jest tylko dobra - motion capture jest cudowny, grafika niestety nie. Nad czym więc takie zachwyty? Nad SpecOps?
    Kumpel nazwał tą grę "konsolowym hamburgerem". Dostajemy smaczne danie, złożone z tych samych składników, które jednak w niczym nie zastąpi prawdziwego obiadu. 7 czy 8/10? Jak najbardziej. 9 czy 10/10? Niesprawiedliwe.