Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
OsaX Nymloth
- Reputacja:
- 1032.1024
- Punkty:
- 17263
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
OsaX Nymloth
1227472326000
2008-11-23
PGA - relacja z drugiego dnia!
Niedziela, 23 listopada.
Miejsce: Poznań, Międzynarodowe Targi Poznańskie
Cel: kontynuacja obserwacji imprezy znanej pod nazwą Poznań Game Arena
Ciąg dalszy raportu, dzień drugi
Ostatni dzień tegorocznej edycji PGA zaczął się tradycyjnie o godzinie 10:00, kiedy to otwarte zostały bramy do wnętrza Pawilonu numer 5. Z zadowoleniem zauważyłem, że przed wejściem nie ma już takich tłumów, a wchodzenie na imprezę odbywało się szybko (i bardziej rygorystycznie, bowiem panowie ochroniarze najwyraźniej przypomnieli sobie o konieczności sprawdzania np. plecaków). Szybkie rozeznanie upewniło mnie, że żadnego stoiska nie wywiało przez noc, a wszystkie elementy stały tam, gdzie powinny. Tym, co dość mocno rzucało się w oczy w pierwszych godzinach trwania PGA, była stosunkowo mała liczba zwiedzających. Nie że było ich naprawdę mało, ale na tle tłumów z dnia wczorajszego widok wolnej przestrzeni sprawiał dziwne wrażenie. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo i już po kilku godzinach pawilon zaroił się od graczy, którzy tworzyli barwną rzekę, wlewającą się w każdy zakątek PGA i żyjącą własnym życiem.
Wiedząc, że na samym początku na głównej scenie będą rozgrywane półfinały Freestyle Battle, postanowiłem baczniej przyjrzeć się stoisku Asusa. Firma ta dysponowała dość sporą powierzchnią, co pozwalało jej na prezentacje sprzętu i organizowanie licznych konkursów dla publiczności, tłumnie zgromadzonej i zagrzewanej do 'walki' przez prowadzących. Byłem świadkiem małego turnieju Counter-Strike'a, gdzie pewna profesjonalna zawodniczka (tak, tak moi mili ;)) dawała łomot niemalże każdemu, który próbował wygrać główną nagrodę. Nawet obniżenie wymagań potrzebnych do zdobycia tejże długo nie odnosiło skutku, a kolejni gracze odchodzili tylko z upominkami. Trzeba jednak przyznać, że to popularność tej atrakcji była naprawdę spora, a chętnych do spróbowania swych sił nie brakowało. Po drugiej stronie stoiska o godzinie 12:00 rozpoczęły się finałowe rozgrywki w S.T.A.L.K.E.R.: Clear Sky, które miały jednak pecha być przerwane przez bunt laptopów. Na szczęście, po pewnym czasie sytuacja wróciła do normy i zawody można było kontynuować. Warto wspomnieć, że w turnieju tym można było wygrać właśnie sprzęt, na którym odbywały się mecze, a ten do tanich zdecydowanie nie należał.
Tymczasem Intel Arena coraz bardziej zapełniała się ludźmi, ochoczo dopingującymi i czyniącymi zwyczajowy hałas, którego istne fale przetaczały się po całym pawilonie. Trafiłem akurat na moment, w którym trwał radosny turniej w... rag-dolla. Trzeba przyznać, że pomysł na użycie takiej gry na takiej imprezie wydaje się być dość dziwny - jak się jednak okazało, decyzja o wyborze tej produkcji była strzałem w dziesiątkę, publiczność nieraz wybuchała śmiechem, kiedy gracze zmagali się z uporczywą fizyką. Po tej części programu nadszedł czas na odrobinę muzyki na żywo, którą zapewniali bębniarze z Ares & The Tribe, na co dzień zajmujący się graniem jakże pociesznego odłamu muzyki, jakim jest reggae. Widać było, że panowie dobrze się bawili, udając zaginionych bębniarzy z Zimbabwe, a publiczność nie omieszkała nagrodzić ich występu brawami.
Quake wiecznie żywy
Ze zwyczajowym opóźnieniem na głównej scenie pojawiły się kolejne dwie prezentacje, będące jednocześnie chęcią pokazania nie-graczom (całe rodziny przybywały na PGA z czystej ciekawości), jaką wspaniałą i familijną rozrywką mogą być gry. Dokładniej rzecz biorąc dwie z nich, czyli Lips, usilnie promowanym przez Microsoft, oraz Guitar Hero World Tour. Ja w tym czasie jednak ponownie skupiłem uwagę na stanowisku Asusa, gdzie rozpoczęły się małe rozgrywki w kultowego shootera - Quake III: Arena. Przed chętnymi do wygrania kolejnych, atrakcyjnych nagród stanęło jednak nieliche zadanie w postaci Matr0xa, jednego z najbardziej utytułowanych graczy w Polsce, którzy dzieło id Software znają lepiej niż własną kieszeń. Pierwsi przeciwnicy nie zmusili mistrza do wysiłku, a mecze kończyły się często wynikiem 20:-3 dla Matr0xa, który grał na całkowitym luzie. Oglądając jego pokazówki, ciężko było powstrzymać się od pomruków uznania, kiedy ten siał spustoszenie swoim railem wspomaganym nieśmiertelną rakietnicą.
W końcu nasza jednoosobowa, gaminatorowa ekipa ruszyła wypatrzyć, co się dzieje na innych stoiskach. A działo się jak zwykle dużo, wszędzie odbywały się różne turnieje m.in. w Pro Evolution Soccer 2009 i WarCraft III. Na konsolach i PeCetach można było zagrać w hity pokroju Mirror's Edge, Far Cry 2 lub też zobaczyć jak na żywo prezentuje się najnowsza odsłona Call of Duty, powracająca do tematyki II Wojny Światowej. Widoki skutecznie umilały hostessy, które chętnie pozowały do zdjęć i rozdawały rozmaite gadżety.
CD-Action Show
Po zrobieniu kolejnych zdjęć ponownie znalazłem się przed główną sceną, na którą wkrótce miała wejść ekipa z CD-Action, aby ponownie zorganizować kilka konkursów dla swoich czytelników. Zwyczajowo, ba, wręcz tradycyjnie opóźnienie wyniosło niemal godzinę, lecz zdążyłem się przyzwyczaić, że tutaj nic nie trzyma się harmonogramu, więc nie mogę powiedzieć, abym bym szczególnie zdziwiony. W końcu redaktorzy pisma się zainstalowali na scenie, przynieśli kolejne nagrody i upominki, podłączyli komputer i ruszyli do boju. Najbardziej wrył mi się w pamięć konkurs wśród czytelniczek magazynu, przed którymi postawiono dziwne zadanie, polegające na... piszczeniu. Dość oryginalne, ale ośmielę się stwierdzić, że przebywanie w pobliżu głośników podczas tego turnieju było dość ryzykowne dla uszu. Nie zabrakło również odgadywania screenów z kolejno ukazywanych fragmentów i odpowiadania na (proste) pytania o CD-A i różne, znane gry.
Wykorzystując niejako okazję, na głównej scenie przeprowadzono również finał turnieju PES 2009, w którym zmierzyła się Barcelona i Manchester, a Hut wcielił się - i to całkiem udanie - w rolę komentatora. Zwyciężyła Barcelona, a jej szczęśliwy trener zgarnął główną nagrodę. Z rozpędu z publiczności zgromadzonej pod sceną wybrano kolejnego czytelnika, któremu przyszło zmierzyć się z Qn'ikiem - ten nie był jednak pobłażliwy i bezlitośnie wykorzystał większość swoich okazji. Wrócę jeszcze do komentarzy Tymona, który IMO mógłby zatrudnić się w telewizji i wspomagać Szpakowskiego - niektóre z jego tekstów, chociaż stereotypowe, wywoływały szczere rozbawienie publiki.
Finał od Creative'a
Stosunkowo szybko po zabawie z redaktorami CD-Action na wielkim ekranie pojawiło się logo Creative'a, która to firma zafundowała jedną z najcenniejszych nagród na tegorocznym PGA - nowiutkiego, czarnego Citroena C1, który czekał na wyłonienie swojego właściciela. Początkowo nie mogłem uwierzyć, kiedy na ekranie pojawiły się dwie plansze z (przerobionego oczywiście) Arkanoida - jak się jednak okazało, wybór gry nie był przypadkowy, bowiem Creative postanowił wrócić niejako do korzeni z okazji 25 urodzin firmy. Pomysł zaskakujący, sami przyznacie, ale jednocześnie trafiony, o czym świadczyły reakcje publiczności. Wkrótce na scenie pojawił się wysłannik kompanii, a po nim trzynastka szczęśliwców, których podania zostały wcześniej wylosowane. Dwójka zawodników z największą liczbą punktów stawała do finałowej walki, która miała zadecydować o losie Citroena zaparkowanego obok sceny. Creative'owska wersja Arkanoida różniła się tym, że piłeczkę odbijało się za pomocą odtwarzacza Zen tej firmy. Trafienie w inny zen-klocek było wyjątkowo opłacalne pod względem zdobywanych punktów, tkwił w tym jednak mały szkopuł - wystarczyło chociażby przypadkiem trafić w jeden z dwóch 'złych' (czyt. konkurencyjnych) odtwarzaczy, aby gra się zakończyła przed czasem, a wynik spadł do -999 punktów. Z tego powodu kilku nieźle radzących sobie graczy musiało przełknąć gorycz porażki. Sam finał zaś przybrał dość zaskakujący obrót wydarzeń, bowiem dwójka graczy zakończyła zmagania zaledwie kilka sekund po rozpoczęciu ostatniej rundy. Zwycięzca wygrał zaledwie 2-3 punktami, co nadało całej sprawie odrobiny dramaturgii. Po tych emocjach przyszedł czas na kolejny finał, tym razem w PGA Freestyle Battle oraz planowaną pokazówkę nowego Prince of Persia.
Podsumowań nadszedł czas
Tegoroczna edycja Poznań Game Arena 2008 z pewnością może zostać zaliczona na plus. Wielu wystawców prezentowało nie tylko gry, ale również sprzęt, prowadzono liczne konkursy i prezentacje gromadzące liczną publiczność. Frekwencja podczas weekendu zdecydowanie dopisała, pomiędzy kolejnymi stoiskami dało się zauważyć graczy w każdym wieku, a nawet i całe rodziny, które postanowiły spędzić czas na PGA. Świetna atmosfera pozwalała przymknąć oko nawet na dość częste usterki techniczne i opóźnienia na głównej scenie. Oczywiście impreza miała swoje wady, do których można zaliczyć fakt przeniesienia całości PGA do jednego pawilonu. Stoiska często cisnęły się obok siebie, próbując wzajemnie przekrzyczeć, co wcale nie ułatwiało wyłapania kolejnych atrakcji zapowiadanych przez prowadzących z różnych firm. Być może warto byłoby jednak następną imprezę zorganizować na większej przestrzeni?
Misja zakończona
Miejsce: Poznań, Międzynarodowe Targi Poznańskie
Cel: kontynuacja obserwacji imprezy znanej pod nazwą Poznań Game Arena
Ciąg dalszy raportu, dzień drugi
Ostatni dzień tegorocznej edycji PGA zaczął się tradycyjnie o godzinie 10:00, kiedy to otwarte zostały bramy do wnętrza Pawilonu numer 5. Z zadowoleniem zauważyłem, że przed wejściem nie ma już takich tłumów, a wchodzenie na imprezę odbywało się szybko (i bardziej rygorystycznie, bowiem panowie ochroniarze najwyraźniej przypomnieli sobie o konieczności sprawdzania np. plecaków). Szybkie rozeznanie upewniło mnie, że żadnego stoiska nie wywiało przez noc, a wszystkie elementy stały tam, gdzie powinny. Tym, co dość mocno rzucało się w oczy w pierwszych godzinach trwania PGA, była stosunkowo mała liczba zwiedzających. Nie że było ich naprawdę mało, ale na tle tłumów z dnia wczorajszego widok wolnej przestrzeni sprawiał dziwne wrażenie. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo i już po kilku godzinach pawilon zaroił się od graczy, którzy tworzyli barwną rzekę, wlewającą się w każdy zakątek PGA i żyjącą własnym życiem.
Wiedząc, że na samym początku na głównej scenie będą rozgrywane półfinały Freestyle Battle, postanowiłem baczniej przyjrzeć się stoisku Asusa. Firma ta dysponowała dość sporą powierzchnią, co pozwalało jej na prezentacje sprzętu i organizowanie licznych konkursów dla publiczności, tłumnie zgromadzonej i zagrzewanej do 'walki' przez prowadzących. Byłem świadkiem małego turnieju Counter-Strike'a, gdzie pewna profesjonalna zawodniczka (tak, tak moi mili ;)) dawała łomot niemalże każdemu, który próbował wygrać główną nagrodę. Nawet obniżenie wymagań potrzebnych do zdobycia tejże długo nie odnosiło skutku, a kolejni gracze odchodzili tylko z upominkami. Trzeba jednak przyznać, że to popularność tej atrakcji była naprawdę spora, a chętnych do spróbowania swych sił nie brakowało. Po drugiej stronie stoiska o godzinie 12:00 rozpoczęły się finałowe rozgrywki w S.T.A.L.K.E.R.: Clear Sky, które miały jednak pecha być przerwane przez bunt laptopów. Na szczęście, po pewnym czasie sytuacja wróciła do normy i zawody można było kontynuować. Warto wspomnieć, że w turnieju tym można było wygrać właśnie sprzęt, na którym odbywały się mecze, a ten do tanich zdecydowanie nie należał.
Tymczasem Intel Arena coraz bardziej zapełniała się ludźmi, ochoczo dopingującymi i czyniącymi zwyczajowy hałas, którego istne fale przetaczały się po całym pawilonie. Trafiłem akurat na moment, w którym trwał radosny turniej w... rag-dolla. Trzeba przyznać, że pomysł na użycie takiej gry na takiej imprezie wydaje się być dość dziwny - jak się jednak okazało, decyzja o wyborze tej produkcji była strzałem w dziesiątkę, publiczność nieraz wybuchała śmiechem, kiedy gracze zmagali się z uporczywą fizyką. Po tej części programu nadszedł czas na odrobinę muzyki na żywo, którą zapewniali bębniarze z Ares & The Tribe, na co dzień zajmujący się graniem jakże pociesznego odłamu muzyki, jakim jest reggae. Widać było, że panowie dobrze się bawili, udając zaginionych bębniarzy z Zimbabwe, a publiczność nie omieszkała nagrodzić ich występu brawami.
Quake wiecznie żywy
Ze zwyczajowym opóźnieniem na głównej scenie pojawiły się kolejne dwie prezentacje, będące jednocześnie chęcią pokazania nie-graczom (całe rodziny przybywały na PGA z czystej ciekawości), jaką wspaniałą i familijną rozrywką mogą być gry. Dokładniej rzecz biorąc dwie z nich, czyli Lips, usilnie promowanym przez Microsoft, oraz Guitar Hero World Tour. Ja w tym czasie jednak ponownie skupiłem uwagę na stanowisku Asusa, gdzie rozpoczęły się małe rozgrywki w kultowego shootera - Quake III: Arena. Przed chętnymi do wygrania kolejnych, atrakcyjnych nagród stanęło jednak nieliche zadanie w postaci Matr0xa, jednego z najbardziej utytułowanych graczy w Polsce, którzy dzieło id Software znają lepiej niż własną kieszeń. Pierwsi przeciwnicy nie zmusili mistrza do wysiłku, a mecze kończyły się często wynikiem 20:-3 dla Matr0xa, który grał na całkowitym luzie. Oglądając jego pokazówki, ciężko było powstrzymać się od pomruków uznania, kiedy ten siał spustoszenie swoim railem wspomaganym nieśmiertelną rakietnicą.
W końcu nasza jednoosobowa, gaminatorowa ekipa ruszyła wypatrzyć, co się dzieje na innych stoiskach. A działo się jak zwykle dużo, wszędzie odbywały się różne turnieje m.in. w Pro Evolution Soccer 2009 i WarCraft III. Na konsolach i PeCetach można było zagrać w hity pokroju Mirror's Edge, Far Cry 2 lub też zobaczyć jak na żywo prezentuje się najnowsza odsłona Call of Duty, powracająca do tematyki II Wojny Światowej. Widoki skutecznie umilały hostessy, które chętnie pozowały do zdjęć i rozdawały rozmaite gadżety.
CD-Action Show
Po zrobieniu kolejnych zdjęć ponownie znalazłem się przed główną sceną, na którą wkrótce miała wejść ekipa z CD-Action, aby ponownie zorganizować kilka konkursów dla swoich czytelników. Zwyczajowo, ba, wręcz tradycyjnie opóźnienie wyniosło niemal godzinę, lecz zdążyłem się przyzwyczaić, że tutaj nic nie trzyma się harmonogramu, więc nie mogę powiedzieć, abym bym szczególnie zdziwiony. W końcu redaktorzy pisma się zainstalowali na scenie, przynieśli kolejne nagrody i upominki, podłączyli komputer i ruszyli do boju. Najbardziej wrył mi się w pamięć konkurs wśród czytelniczek magazynu, przed którymi postawiono dziwne zadanie, polegające na... piszczeniu. Dość oryginalne, ale ośmielę się stwierdzić, że przebywanie w pobliżu głośników podczas tego turnieju było dość ryzykowne dla uszu. Nie zabrakło również odgadywania screenów z kolejno ukazywanych fragmentów i odpowiadania na (proste) pytania o CD-A i różne, znane gry.
Wykorzystując niejako okazję, na głównej scenie przeprowadzono również finał turnieju PES 2009, w którym zmierzyła się Barcelona i Manchester, a Hut wcielił się - i to całkiem udanie - w rolę komentatora. Zwyciężyła Barcelona, a jej szczęśliwy trener zgarnął główną nagrodę. Z rozpędu z publiczności zgromadzonej pod sceną wybrano kolejnego czytelnika, któremu przyszło zmierzyć się z Qn'ikiem - ten nie był jednak pobłażliwy i bezlitośnie wykorzystał większość swoich okazji. Wrócę jeszcze do komentarzy Tymona, który IMO mógłby zatrudnić się w telewizji i wspomagać Szpakowskiego - niektóre z jego tekstów, chociaż stereotypowe, wywoływały szczere rozbawienie publiki.
Finał od Creative'a
Stosunkowo szybko po zabawie z redaktorami CD-Action na wielkim ekranie pojawiło się logo Creative'a, która to firma zafundowała jedną z najcenniejszych nagród na tegorocznym PGA - nowiutkiego, czarnego Citroena C1, który czekał na wyłonienie swojego właściciela. Początkowo nie mogłem uwierzyć, kiedy na ekranie pojawiły się dwie plansze z (przerobionego oczywiście) Arkanoida - jak się jednak okazało, wybór gry nie był przypadkowy, bowiem Creative postanowił wrócić niejako do korzeni z okazji 25 urodzin firmy. Pomysł zaskakujący, sami przyznacie, ale jednocześnie trafiony, o czym świadczyły reakcje publiczności. Wkrótce na scenie pojawił się wysłannik kompanii, a po nim trzynastka szczęśliwców, których podania zostały wcześniej wylosowane. Dwójka zawodników z największą liczbą punktów stawała do finałowej walki, która miała zadecydować o losie Citroena zaparkowanego obok sceny. Creative'owska wersja Arkanoida różniła się tym, że piłeczkę odbijało się za pomocą odtwarzacza Zen tej firmy. Trafienie w inny zen-klocek było wyjątkowo opłacalne pod względem zdobywanych punktów, tkwił w tym jednak mały szkopuł - wystarczyło chociażby przypadkiem trafić w jeden z dwóch 'złych' (czyt. konkurencyjnych) odtwarzaczy, aby gra się zakończyła przed czasem, a wynik spadł do -999 punktów. Z tego powodu kilku nieźle radzących sobie graczy musiało przełknąć gorycz porażki. Sam finał zaś przybrał dość zaskakujący obrót wydarzeń, bowiem dwójka graczy zakończyła zmagania zaledwie kilka sekund po rozpoczęciu ostatniej rundy. Zwycięzca wygrał zaledwie 2-3 punktami, co nadało całej sprawie odrobiny dramaturgii. Po tych emocjach przyszedł czas na kolejny finał, tym razem w PGA Freestyle Battle oraz planowaną pokazówkę nowego Prince of Persia.
Podsumowań nadszedł czas
Tegoroczna edycja Poznań Game Arena 2008 z pewnością może zostać zaliczona na plus. Wielu wystawców prezentowało nie tylko gry, ale również sprzęt, prowadzono liczne konkursy i prezentacje gromadzące liczną publiczność. Frekwencja podczas weekendu zdecydowanie dopisała, pomiędzy kolejnymi stoiskami dało się zauważyć graczy w każdym wieku, a nawet i całe rodziny, które postanowiły spędzić czas na PGA. Świetna atmosfera pozwalała przymknąć oko nawet na dość częste usterki techniczne i opóźnienia na głównej scenie. Oczywiście impreza miała swoje wady, do których można zaliczyć fakt przeniesienia całości PGA do jednego pawilonu. Stoiska często cisnęły się obok siebie, próbując wzajemnie przekrzyczeć, co wcale nie ułatwiało wyłapania kolejnych atrakcji zapowiadanych przez prowadzących z różnych firm. Być może warto byłoby jednak następną imprezę zorganizować na większej przestrzeni?
Misja zakończona
Czytaj bloga!
Chaos
autor: OsaX Nymlothpierwszy wpis: 28.12.2007
[Obserwuj bloga]
O wszystkim i o niczym, bez większego sensu i jakiejkolwiek wyższej logiki.
Najnowsze na Chaos:
- Koniec rozdziału
- Zadecydujcie o wyglądzie newsów!
- Mount & Blade - mody
- FAQ - czyli o pisaniu newsów słów kilka
- PGA 2009
- Quo vadis cRPG?
- Chamstwo w biały dzień
- Gaminator w sieci
- Muzyczne podsumowanie roku 2008
- PGA - hostessy
- PGA - relacja z drugiego dnia!
- PGA - relacja z pierwszego dnia!
- Gaminator na last.fm
- Muzycznie podsumowanie roku
Popularne na Chaos:
- Muzyczne podsumowanie roku 2008
- Chamstwo w biały dzień
- Koniec rozdziału
- Zadecydujcie o wyglądzie newsów!
- Quo vadis cRPG?
- Gaminator w sieci
- PGA - hostessy
- Gaminator na last.fm
- PGA - relacja z drugiego dnia!
- Mount & Blade - mody
- PGA 2009
- PGA - relacja z pierwszego dnia!
- Muzycznie podsumowanie roku
- FAQ - czyli o pisaniu newsów słów kilka
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam











![Wylewanie tego fajnego czegoś za kołnierz należało do części atrakcji ;]](http://gfx.gaminator.tv/data/blog/2013/1214.0.jpg)



![Jak na TrackManię, całkiem niezłe auto ;]](http://gfx.gaminator.tv/data/blog/2013/1218.0.jpg)



![Na fantasy arena byly również walki rycerskie, ten tutaj jest szybki jak światło ;]](http://gfx.gaminator.tv/data/blog/2013/1222.0.jpg)







Komentarzy
Rozwiń