Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Woland
- Reputacja:
- 1040.9137
- Punkty:
- 4118
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Woland
1225541067000
2008-11-01
Nowiejszyj amierikanskij Stalkier!*
*ros. "Najnowszy amerykański Stalker"
Wsiąkłem na całą noc. W osiem godzin doszedłem aż do siedziby Galaxy News Radio, zdobyłem granatnik nuklearny (nawiasem mówiąc, kompletnie zbędny, bo zgodnie z przyzwyczajeniem z trzech poprzednich części olewam Big Gunsy), utłukłem Super Mutanta Blachomłota (pięciometrowe bydlę z wózkiem z supermarketu na łbie, uzbrojone w wyrwany z ziemi hydrant) i co nieco poobserwowałem.
Firma, engine i sposób ukazania akcji, w przeciwieństwie do tego, co ostatnio majaczył Todd Howard, wcale nie czyni z Fallouta 3 Obliviona ze spluwami. Moje skojarzenie to raczej STALKER z jajami, ale i tak jest to stwierdzenie naciągane do granic możliwości. Fallout to Fallout - i już. Mamy Vaulty, niebieskie dresy, szczątki Ameryki z lat 50., Raidersów i co tam jeszcze, tyle tylko, że tym razem in stereo i w trójwymiarze.
Owszem, zmiany są: traitsów nie ma, perki dostaje się co poziom, nie ma pewnych umiejętności (Outdoorsman, Gambling, kilka połączono), a działanie innych dostosowano do nowej mechaniki gry, ale to są bzdety. "Rdzeń" Fallouta, czyli postnuklearny klimat, czarny humor i mitologia, mają się dobrze i to się liczy. Nawet dialogi ocalały, nie ma znanego z TES notatnika z tematami - do naszych rozmówców zwracamy się pełnymi zdaniami, napisanymi w bardzo falloutowy sposób. Możemy być mili, możemy też rzucić jakimś chamskim tekstem - chociaż przyznam szczerze, że trochę mnie razi wywlekanie na wierzch umiejętności zastosowanych przy wybraniu danej odpowiedzi. Wcześniej gracz nie wiedział, że za daną odzywką kryje się test Speecha czy Science'a i mniej się gorączkował, jeśli rozmowa nie wyszła.
Prezentowane na screenach mocno podgniłe ghule,rzucające się na naszego bohatera, są tylko jednym odłamem, najbardziej przeżartym FEVem i promieniowaniem. Z takimi dialog jest prosty - łopatą w łeb i do rowu. Na szczęście częściej trafi się nam jakiś ghulik bystrzak, jak na ten przykład Gob czy Murphy, z którymi będzie można pogadać, a nawet i geszeft ubić. Jeśli idzie o ich wygląd, to prezentują się lepiej od Harolda - niby nos im odpadł, skóra złazi i nie wyglądają na towar pierwszej świeżości, ale kiedy widzi się takiego delikwenta w t-shircie i normalnych portkach, nawet z włosami na głowie, to znać, że cywilizowany.
System VATS, prezentowany jako widowiskowe narzędzie do szybkiego eliminowania oporu, sprawdza się nieźle. W sytuacjach, w których musimy jak najszybciej rozdać kilku nachalom porcję ołowiu, czyni cuda - na ten przykład, w gnieździe przerośniętych mrówek mój bohater na jednym naładowaniu VATSa wykonał widowiskowy obrót o 180 stopni, likwidując cztery robale za pomocą nieco rozklekotanego, ale nadal wiernego G3A3. Ten suchy opis nie oddaje całej efektowności wynalazku Bethesdy - przy niektórych ujęciach Stranglehold i Max Payne, królowie bullet-time'u, wymiękają. Kamera podąża za pociskiem, pokazując jak ten trafia pokrakę w łeb, urywa go i wysyła resztę w krótki a widowiskowy lot na glebę.
Co do dobrodziejstwa inwentarza, nie wypowiadam się - mam wrażenie, że jeszcze sporo zabawek, w tym choćby broń Gaussa, przede mną. Owszem, mamy możliwość konstruowania nowych zabawek ze znajdowanego złomu, ale jak dotąd, znalazłem jedynie dwa projekty, i to obydwa w sklepach. Ciekawe i jednocześnie nieco denerwujące jest za to przyznanie, niekiedy w magiczny sposób, bonusów do konkretnych strojów. Zrozumiem, że czapeczka z daszkiem osłania nam nieco oczy od słońca i dzięki temu mamy premię do Percepcji, a garniak, nawet nieco wyblakły po tych stu latach w czyjejś szafie,sprawia, że wzbudzamy większe zaufanie, ale już fakt zwiększania umiejętności posługiwania się bronią po założeniu raiderskiego kaftana mnie dziwi.
O fabule jeszcze za dużo nie wiem, ale kiedy przeczytałem jedną z notatek otrzymanych od barmana w pierwszym mieście, na jakie się nawinąłem, dosłownie zdębiałem. Bez spoilerów - mam przeczucie, że ktoś zdrowo namotał i cała bajka źle się skończy, ale po co ktoś zrobił to, o czym się dowiedziałem, to już jakaś grubsza intryga, z jakże szeroko reklamowaną Enklawą w tle.
Tymczasem zaraz wracam do gry ;). Po raz kolejny mam wkręta, więc jak już zrecenzuję, to dziesiątka będzie niemal pewna.
Wsiąkłem na całą noc. W osiem godzin doszedłem aż do siedziby Galaxy News Radio, zdobyłem granatnik nuklearny (nawiasem mówiąc, kompletnie zbędny, bo zgodnie z przyzwyczajeniem z trzech poprzednich części olewam Big Gunsy), utłukłem Super Mutanta Blachomłota (pięciometrowe bydlę z wózkiem z supermarketu na łbie, uzbrojone w wyrwany z ziemi hydrant) i co nieco poobserwowałem.
Wcale nie Oblivion ze spluwami
Firma, engine i sposób ukazania akcji, w przeciwieństwie do tego, co ostatnio majaczył Todd Howard, wcale nie czyni z Fallouta 3 Obliviona ze spluwami. Moje skojarzenie to raczej STALKER z jajami, ale i tak jest to stwierdzenie naciągane do granic możliwości. Fallout to Fallout - i już. Mamy Vaulty, niebieskie dresy, szczątki Ameryki z lat 50., Raidersów i co tam jeszcze, tyle tylko, że tym razem in stereo i w trójwymiarze.
Owszem, zmiany są: traitsów nie ma, perki dostaje się co poziom, nie ma pewnych umiejętności (Outdoorsman, Gambling, kilka połączono), a działanie innych dostosowano do nowej mechaniki gry, ale to są bzdety. "Rdzeń" Fallouta, czyli postnuklearny klimat, czarny humor i mitologia, mają się dobrze i to się liczy. Nawet dialogi ocalały, nie ma znanego z TES notatnika z tematami - do naszych rozmówców zwracamy się pełnymi zdaniami, napisanymi w bardzo falloutowy sposób. Możemy być mili, możemy też rzucić jakimś chamskim tekstem - chociaż przyznam szczerze, że trochę mnie razi wywlekanie na wierzch umiejętności zastosowanych przy wybraniu danej odpowiedzi. Wcześniej gracz nie wiedział, że za daną odzywką kryje się test Speecha czy Science'a i mniej się gorączkował, jeśli rozmowa nie wyszła.
O ghule, ghule, na molekule...
Prezentowane na screenach mocno podgniłe ghule,rzucające się na naszego bohatera, są tylko jednym odłamem, najbardziej przeżartym FEVem i promieniowaniem. Z takimi dialog jest prosty - łopatą w łeb i do rowu. Na szczęście częściej trafi się nam jakiś ghulik bystrzak, jak na ten przykład Gob czy Murphy, z którymi będzie można pogadać, a nawet i geszeft ubić. Jeśli idzie o ich wygląd, to prezentują się lepiej od Harolda - niby nos im odpadł, skóra złazi i nie wyglądają na towar pierwszej świeżości, ale kiedy widzi się takiego delikwenta w t-shircie i normalnych portkach, nawet z włosami na głowie, to znać, że cywilizowany.
War has changed
System VATS, prezentowany jako widowiskowe narzędzie do szybkiego eliminowania oporu, sprawdza się nieźle. W sytuacjach, w których musimy jak najszybciej rozdać kilku nachalom porcję ołowiu, czyni cuda - na ten przykład, w gnieździe przerośniętych mrówek mój bohater na jednym naładowaniu VATSa wykonał widowiskowy obrót o 180 stopni, likwidując cztery robale za pomocą nieco rozklekotanego, ale nadal wiernego G3A3. Ten suchy opis nie oddaje całej efektowności wynalazku Bethesdy - przy niektórych ujęciach Stranglehold i Max Payne, królowie bullet-time'u, wymiękają. Kamera podąża za pociskiem, pokazując jak ten trafia pokrakę w łeb, urywa go i wysyła resztę w krótki a widowiskowy lot na glebę.
Co do dobrodziejstwa inwentarza, nie wypowiadam się - mam wrażenie, że jeszcze sporo zabawek, w tym choćby broń Gaussa, przede mną. Owszem, mamy możliwość konstruowania nowych zabawek ze znajdowanego złomu, ale jak dotąd, znalazłem jedynie dwa projekty, i to obydwa w sklepach. Ciekawe i jednocześnie nieco denerwujące jest za to przyznanie, niekiedy w magiczny sposób, bonusów do konkretnych strojów. Zrozumiem, że czapeczka z daszkiem osłania nam nieco oczy od słońca i dzięki temu mamy premię do Percepcji, a garniak, nawet nieco wyblakły po tych stu latach w czyjejś szafie,sprawia, że wzbudzamy większe zaufanie, ale już fakt zwiększania umiejętności posługiwania się bronią po założeniu raiderskiego kaftana mnie dziwi.
Charoszyj amierikanskij Stalkier!
O fabule jeszcze za dużo nie wiem, ale kiedy przeczytałem jedną z notatek otrzymanych od barmana w pierwszym mieście, na jakie się nawinąłem, dosłownie zdębiałem. Bez spoilerów - mam przeczucie, że ktoś zdrowo namotał i cała bajka źle się skończy, ale po co ktoś zrobił to, o czym się dowiedziałem, to już jakaś grubsza intryga, z jakże szeroko reklamowaną Enklawą w tle.
Tymczasem zaraz wracam do gry ;). Po raz kolejny mam wkręta, więc jak już zrecenzuję, to dziesiątka będzie niemal pewna.
Czytaj bloga!
The Weekly Times-Fount
autor: Wolandpierwszy wpis: 22.06.2007
[Obserwuj bloga]
The WTF, czyli dziwności komputerowego światka z mojego punktu widzenia. Betatesty, DRM, olewactwo wydawców, gadżety o wątpliwej przydatności, fajne rzeczy których raczej nie obejrzymy i inne ciekawostki.
Najnowsze na The Weekly Times-Fount:
- Netektyw
- Jebut jebut, leci reboot!
- Gdybym był bogaczem...
- Reload!
- Bullshitstorm
- Ale najpierw - laptop!
- Jak Woland deck kupował
- RubyDung: porzucony projekt twórcy Minecraft
- Apetyt na chińszczyznę
- Kiciak! Ty złamany fiucie!
- Ale Piękne Bul, bul, bul...
- Pandora, czyli puszka z Linuxem
- Alpha Protocol: nie jest tak źle...
- Mam chęć złamać NDA
- ...znowu montuję MGSa!
- ...się mądrzę: czy gry są sztuką?
- Bety są do bani
- Scrackować się czy wytrwać?
- Gimme That Punk!
- Cenega po raz kolejny ma graczy gdzieś
Popularne na The Weekly Times-Fount:
- Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się bać..
- Takin' a shit...
- Burdellands
- Nowiejszyj amierikanskij Stalkier!*
- Bullshitstorm
- Ruszyła beta APB!
- ...chcę w coś pograć
- Big Bullshit
- Moje Boje z Windows 7
- ...zrobiłem dyplom z kozactwa.
- Faszyzm spod znaku ogryzka
- The Spy: Now with 75% more MOTHERFUCKER!
- Graj Aż Się Zrzygasz!
- ...zbieram na XBoxa: Wielka Kradzież Samochodowa
- Scrackować się czy wytrwać?
- Everybody loves a good FAQ
- Najlepszy informatyk w mieście
- Ciężki Żywot Eksperta
- Wszak to bardzo miło czassem choć przez chwilę być badassem...
- Coś więcej wypływa z morza!
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam



Komentarzy
RozwińDodałem screena ze wszystkimi bobbleheadami, jakie zdobyłem. 15 sztuk - nie mam Endurance, Agility, Small Guns, Big Guns, Sneak. 1226357713000 2008-11-10