Zamknij Wyślij uwagę

Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Połącz konta

Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś

Woland

Woland

Reputacja:
1040.9137
Punkty:
4118

Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video

Menu

Woland 1224530242000 2008-10-20

Takin' a shit...

...to review.

Otóż zaplute karły re(d)akcji twierdzą, jakobym traktował każdą grę jako shit. Odpowiedzieć mogę na różne sposoby:
"Bullshit!"
"No shit..."
"You don't know shit."
"What a load of shit."
"You're shitting me."
Tymczasem, wyjaśnijmy sobie raz na zawsze: zwykle w shity nie gram, a jeśli już, to przypadkiem. Z dwudziestu sześciu zrecenzowanych tytułów, marnych było osiem. Za jedyny przypadek sporny uważam VtM: Bloodlines - niestety, co chyba według niektórych można poczytywać za pozytyw, jestem straszliwie cięty na rażące odstępstwa od kanonu w komputerowych adaptacjach papierowych RPGów, tak więc za wszystkie absurdy wytarzałem (i to dość konkretnie) ów tytuł w smole i pierzu. Tak samo zresztą zrobiłem w CD-Action z Neverwinter Nights, stanowczo protestując przeciwko znakom jakości, 10/10 i całemu temu szałowi, wynikłemu z trójwymiarowej grafiki i aktualnych zasad D&D3 - chociaż przynajmniej NWN oberwało mniej po grywalności.
Bloodrayne też ładna była, ale ssała jak diabli. Tu się można ze mną nie zgodzić, bo tytuł potraktowałem ostro, ale przecinanie się bez wysiłku przez hordy nazistów było cokolwiek nużące - no ja rozumiem, że różne marsjany tudzież inne kosmity na widok duetu krew & cycki były zachwycone, ale niestety moje libido tudzież agresja są zwykle niższe niż u przeciętnego nastolatka, więc sorry, ale ziewałem.
Przypadek podobny to Manhunt - pierwszy, ze swoim nastawieniem na tani skandal, był raczej eksperymentem z gatunku "ciekawe ile napiszą, ale nieważne co", a ja, jako osoba wysoce uczulona na marketing, nie dołączyłem do chóru nastolatków, piejąc z zachwytu nad tą cholernie przeciętną grą.
Co do całej reszty, napisałem mniej więcej to samo, co inne serwisy (nawet okrutnie wytarzany przeze mnie jako fanboya Lost: Via Domus sromotnie poległ w mediach), więc nie można mi zarzucić, że jestem pesymistą, paranoikiem czy wszystkich nienawidzę. Ludzie, u mnie SIMSY nie zeszły poniżej 8/10, i to podczas pisania recek na trzeźwo!

I na koniec pamiętajcie, Wielki Brat patrzy.
60

Komentarzy

Rozwiń
  • quaz
    quaz Ja Silent Hillowi nie mogę wybaczyć, że zamiast oprzeć się na drugiej części gry i zrobić schizujący horror psychologiczny, w którym główny bohater walczy z potworami opartymi na jego lękach, wyrzutach sumienia itd. poszli w te durne, sekciarskie fabułki z pozostałych gier. Bleh. SH2 to materiał na genialny film, a jedyne co z niego wzięli to kilka potworków, które totalnie nie mają sensu w obliczu dobranych bohaterów. No bo poważnie, te pomieszane, rzygające z klatki piersiowej stworzenia miały być inspirowane kobiecym kroczem i symbolizować napięcie seksualne bohatera po śmierci jego żony, a jak bohaterem jest dzieciata kobieta to jaki to ma sens? Krypto-lesbijka?

    SH2 był arcydziełem właśnie przez cały swój klimat połączony z symboliką. Która swoją drogą masakrycznie seksualna była. Manekiny złożone z dwóch dolnych partii, posiadające dwa krocza i zero wyższych części ciała? I nie, nie mam fiksacji, to są dość oficjalne interpretacje, a nie moje własne domysły. Pozostałe Silent Hille nie dorastają do pięt dwójce. A film niestety jest na podstawie jedynki, a z dwójki czerpie głównie design potworków i nieco klimatu, ale prawie w ogóle nie sięga po fabułę. I to mam mu za złe. Poza tym jest OK, ale bez jakiegoś szaleństwa.

    Chyba najlepszą egranizacją do dziś pozostaje dla mnie Mortal Kombat :P. Jasne, zgwałcony brakiem brutalności, momentami idiotyczny, ale zupełnie taki jak gra, z fajną muzyką i niezłymi jak na swoje czasy efektami. Druga część to abominacja, a pamięć o niej powinna zostać wymazana z wszelkich rejestrów ludzkości. Zrobili z MK cholerne Power Rangers, bo inaczej się tego powiedzieć nie da.

    A Postal jest najlepszym filmem Uwe i chociaż ze swoim masakrycznym skretynieniem bywa nienajgorszy to jednak zbyt często nie daje rady być odpowiednio śmieszny. A szkoda. Zaśmiałem się cicho może ze 3 razy przez cały film, a to nie za wiele. Są filmy tak głupie, że człowiek się z nich zlewa cały czas, nawet jeśli są słabe - jak Kung Pow na przykład (nie chciałbym tego oglądać drugi raz prawdę mówiąć ;)), a Postal nie daje rady być głupi w ten sposób cały czas. 1224895734000 2008-10-25
  • Moloknaar
    Moloknaar Quaz - jeśli chodzi o interpretacje SH2 to tyle ich jest ile ludzi. Jak my graliśmy w SH2 to doszliśmy ze znajomymi w połowie gry, że to wszystko dzieje się w głowie głównego bohatera, który siedzi w psychiatryku (pielęgniareczki, plujące potworki w kaftanach bezpieczeństwa, w pewnym momencie były drzwiopodobny stwór na nogach co miałoby symbolizować zamknięcie czy potworki które były pacjentami w łóżkach podczepionymi do sufitu).
    Ta gra jest tak zryta, że na prawdę może trochę wymyśleć. Na necie gdzieś widziałem jak koleś na ponad 100 stron w wordzie sie rozpisał na ten temat. Ale przez to, że jest zryta, jest jedną z najlepszych. :) 1224915717000 2008-10-25
  • Woland
    Woland Co do Mortal Kombat, to bez tego całego "kanonu" nadbudowanego (w sumie po grzyba) przez czwartą i następne części, nawiązań do gry było akurat tyle, ile trzeba ;) i pierwsza część była naprawdę fajnym filmem karate (chociaż te już wychodziły z mody).

    Universal ma kręcić już drugi film na podstawie gry, tym razem Army of Two. Jak ślicznie... 1224926979000 2008-10-25

Czytaj bloga!

The Weekly Times-Fount

Woland autor: Woland
pierwszy wpis: 22.06.2007
[Obserwuj bloga]

The WTF, czyli dziwności komputerowego światka z mojego punktu widzenia. Betatesty, DRM, olewactwo wydawców, gadżety o wątpliwej przydatności, fajne rzeczy których raczej nie obejrzymy i inne ciekawostki.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka