Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
KoZa
- Reputacja:
- 1018.83374
- Punkty:
- 4613
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
KoZa
1220991414000
2008-09-09
Hellboy 2, Uprowadzona i Przebudzenie
Pomyślałem, że może w końcu napiszę coś na swoim filmowym blogu. A że dziś obejrzałem trzy kinowe propozycje z rzędu, to nawet trochę materiału się zebrało. ;]

Jedynkę wspominałem całkiem miło, choć aktualnie nawet nie potrafiłbym dokładnie powiedzieć, o czym była - no, poza tym, że o niejakim Hellboy'u. Dwójka zachęciła mnie do siebie w szczególności tym, iż wziął się za nią człowiek od Labiryntu Fauna. W skrócie - to widać, słychać i czuć. Ba, design niektórych miejscówek i kilku stworów tak silnie kojarzy się z hiszpańskim hitem, że po prostu nie sposób się pomylić. Czy to zaleta? Dla mnie zdecydowanie tak, gdyż, jeśli Hellboy może czymś zachwycić, to właśnie konwencją artystyczną. To zdecydowanie najmocniejsza strona filmu.
Scenariusz summa summarum też nie jest zły, ale cierpi na dość poważny brak konsekwencji. Ton jest ciągle na przemian słodko-gorzki, przy czym wstawki bardziej humorystyczne wypadają raczej średnio. Z wyjątkiem jednej sceny, w której Hellboy wraz z Abrahamem cierpią na nadmiar chmielu w organizmie i rozpamiętują trudy życia z kobietami. Dobre, dobre, hyhy. Poza tym jednym chlubnym wyjątkiem aspekt komediowy średnio do mnie przemówił.
Niestety, Hellboy 2 jest filmem akcji, który cierpi trochę na brak... akcji. Ostatnio coraz częściej się z tym spotykam. Idąc do kina na tego typu produkcję, widz oczekuje raczej bezkompromisowej sieczki a nie przegadanych i średnio ciekawych dialogów. In plus trzeba za to policzyć fakt, iż skrypt nie jest w stu procentach czarno-biały i znalazło się sporo miejsca dla szarości. Niemniej jednak, zdecydowanie warto się z tym tytułem zapoznać - chociażby ze względu na wrażenia estetyczne. ;] W ogólnym rozrachunku Złota Armia sromotnie przegrywa z Batmanem, jest daleko za Iron Manem, chowa się w cieniu X-menów, ale za to kładzie spokojnie Hulka - tak starego, jak i nowego, choć już z trudem. Oczywiście, tragicznego Spider-mana wciąga nosem - wszystkie trzy na raz.
PS: Swoją drogą, ichniejszy książę elfów nadał by się na Geralta znacznie lepiej od Żebrowskiego. Przynajmniej moim zdaniem. ;]

Tu zaliczyłem poważne zaskoczenie. Obstawiałem, iż będzie to kolejna typowo telewizyjna sensacja pokroju Strażnika z Sutherlandem, Douglasem i Longorią. Jak się okazało, obejrzenie Uprowadzonej na srebrnym ekranie było przeżyciem zdecydowanie satysfakcjonującym. Rewelacyjna intryga, wartka akcja i błyskotliwie poprowadzona narracja zdecydowanie do mnie przemówiły. Dawno nie bawiłem się tak dobrze na żadnej sensacji - do tego stopnia, że po prostu ciężko było oderwać oczy od ekranu.
Poza świetnym scenariuszem i solidną reżyserią, największą zaletą filmu jest aktorstwo Liama Neesona, dla którego występ w Batmanie - Początek (a później w Kinsey'u) był chyba początkiem brawurowego powrotu z zaświatów. W Uprowadzonej jest w najwyższej formie - tak fizycznie, jak i aktorsko - dzięki czemu bez problemu pociągnął rolę typu "One Man Show". Czekam na kolejne takie role!

Ten film był dokładnie taki, jak się spodziewałem. Bez wyrazu, przeciętny do potęgi trzeciej i łatwy do kompletnego rozpracowania po pierwszym kwadransie. W "aktorstwie" Christensena i Alby nic się nie zmieniło - zamiast grać, prezentują się. Fakt, że w tym wypadku Alba prezentuje się naprawdę przyjemnie dla męskiego oka, ale to jednak za mało, by film udać za udany.
Trzeba jednak przyznać, że sam pomysł na scenariusz był ciekawy. Wszystko obraca się w okół faktu, jakoby podczas narkozy niektórzy pacjenci byli dalej świadomi tego, co się z nimi dzieje. Nie trzeba chyba dodawać, iż w takiej sytuacji właśnie znajduje się główny bohater (Christensen), któremu - podczas trwania owej operacji - udaje się rozwikłać kilka otaczających go tajemnic... Wiecie, sam zamysł jest OK, tylko wykonanie niestety marne. Gdyby wziął się za to jakiś dobry scenarzysta, przekazał to dobremu reżyserowi, który dobrałby sobie dobrych aktorów... Kto wie? ;]

Jedynkę wspominałem całkiem miło, choć aktualnie nawet nie potrafiłbym dokładnie powiedzieć, o czym była - no, poza tym, że o niejakim Hellboy'u. Dwójka zachęciła mnie do siebie w szczególności tym, iż wziął się za nią człowiek od Labiryntu Fauna. W skrócie - to widać, słychać i czuć. Ba, design niektórych miejscówek i kilku stworów tak silnie kojarzy się z hiszpańskim hitem, że po prostu nie sposób się pomylić. Czy to zaleta? Dla mnie zdecydowanie tak, gdyż, jeśli Hellboy może czymś zachwycić, to właśnie konwencją artystyczną. To zdecydowanie najmocniejsza strona filmu.
Scenariusz summa summarum też nie jest zły, ale cierpi na dość poważny brak konsekwencji. Ton jest ciągle na przemian słodko-gorzki, przy czym wstawki bardziej humorystyczne wypadają raczej średnio. Z wyjątkiem jednej sceny, w której Hellboy wraz z Abrahamem cierpią na nadmiar chmielu w organizmie i rozpamiętują trudy życia z kobietami. Dobre, dobre, hyhy. Poza tym jednym chlubnym wyjątkiem aspekt komediowy średnio do mnie przemówił.
Niestety, Hellboy 2 jest filmem akcji, który cierpi trochę na brak... akcji. Ostatnio coraz częściej się z tym spotykam. Idąc do kina na tego typu produkcję, widz oczekuje raczej bezkompromisowej sieczki a nie przegadanych i średnio ciekawych dialogów. In plus trzeba za to policzyć fakt, iż skrypt nie jest w stu procentach czarno-biały i znalazło się sporo miejsca dla szarości. Niemniej jednak, zdecydowanie warto się z tym tytułem zapoznać - chociażby ze względu na wrażenia estetyczne. ;] W ogólnym rozrachunku Złota Armia sromotnie przegrywa z Batmanem, jest daleko za Iron Manem, chowa się w cieniu X-menów, ale za to kładzie spokojnie Hulka - tak starego, jak i nowego, choć już z trudem. Oczywiście, tragicznego Spider-mana wciąga nosem - wszystkie trzy na raz.
PS: Swoją drogą, ichniejszy książę elfów nadał by się na Geralta znacznie lepiej od Żebrowskiego. Przynajmniej moim zdaniem. ;]

Tu zaliczyłem poważne zaskoczenie. Obstawiałem, iż będzie to kolejna typowo telewizyjna sensacja pokroju Strażnika z Sutherlandem, Douglasem i Longorią. Jak się okazało, obejrzenie Uprowadzonej na srebrnym ekranie było przeżyciem zdecydowanie satysfakcjonującym. Rewelacyjna intryga, wartka akcja i błyskotliwie poprowadzona narracja zdecydowanie do mnie przemówiły. Dawno nie bawiłem się tak dobrze na żadnej sensacji - do tego stopnia, że po prostu ciężko było oderwać oczy od ekranu.
Poza świetnym scenariuszem i solidną reżyserią, największą zaletą filmu jest aktorstwo Liama Neesona, dla którego występ w Batmanie - Początek (a później w Kinsey'u) był chyba początkiem brawurowego powrotu z zaświatów. W Uprowadzonej jest w najwyższej formie - tak fizycznie, jak i aktorsko - dzięki czemu bez problemu pociągnął rolę typu "One Man Show". Czekam na kolejne takie role!

Ten film był dokładnie taki, jak się spodziewałem. Bez wyrazu, przeciętny do potęgi trzeciej i łatwy do kompletnego rozpracowania po pierwszym kwadransie. W "aktorstwie" Christensena i Alby nic się nie zmieniło - zamiast grać, prezentują się. Fakt, że w tym wypadku Alba prezentuje się naprawdę przyjemnie dla męskiego oka, ale to jednak za mało, by film udać za udany.
Trzeba jednak przyznać, że sam pomysł na scenariusz był ciekawy. Wszystko obraca się w okół faktu, jakoby podczas narkozy niektórzy pacjenci byli dalej świadomi tego, co się z nimi dzieje. Nie trzeba chyba dodawać, iż w takiej sytuacji właśnie znajduje się główny bohater (Christensen), któremu - podczas trwania owej operacji - udaje się rozwikłać kilka otaczających go tajemnic... Wiecie, sam zamysł jest OK, tylko wykonanie niestety marne. Gdyby wziął się za to jakiś dobry scenarzysta, przekazał to dobremu reżyserowi, który dobrałby sobie dobrych aktorów... Kto wie? ;]
Czytaj bloga!
Na co do kina?
pierwszy wpis: 25.10.2007
[Obserwuj bloga]
Witaj na moim gaminatorowym blogu. Zapraszam do czytania i komentowania wpisów, które opublikowałem a także do dzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi użytkownikami serwisu gaminator.tv na własnym.
Najnowsze na Na co do kina?:
- Blog Roku 2011 - pomożecie?
- StarCraft II - pytanie do Was i powrót do videocastów
- Captain America: Pierwsze starcie - wideo recenzja
- Transformers 3 - wideo recenzja
- Polskie granie #02 - Sniper: Ghost Warrior
- Kac Vegas 2, Kung Fu Panda 2 oraz X-Men Pierwsza klasa - videorecenzje filmów
- Wiedźmin 2 - video z wrażeniami z gry (plus recka Piratów)
- Kod nieśmiertelności - video-recenzja
- Konkurs i videorecenzja Thora oraz Rytuału
- StarCraft II - jeszcze trochę castów
- "Sucker Punch" - VIDEOrecenzja
- "Inwazja: Bitwa o Los Angeles" - VIDEOrecenzja
- StarCraft II - próbny videocast
- V-recki filmów: "Sala samobójców" oraz "Wojna żeńsko-męska"
- Videorecenzje filmowe - "Jestem numerem cztery", "Jak zostać królem" oraz "Burleska"
- Projekty, projekty... #1 - Gaminatorowe statusy
- So I Scream - kapela krzyczy na nowej płycie!
- Guitar Hero, czyli jak zrozumiałem pewien fenomen
- GamesCom - Hostessy, Galeria
- GamesCom - Kolejne dni, Galeria
Popularne na Na co do kina?:
- Fallout 3 - komentarze do recenzji
- Projekty, projekty... #1 - Gaminatorowe statusy
- Obcy, co ci w twarz?!
- Diablo III i... Wasze opinie :]
- Guitar Hero, czyli jak zrozumiałem pewien fenomen
- Bo GamerScore był za wysoki...
- Gears of War 2 - kto zagra na LIVE?
- RAPTR - Last.fm dla graczy?
- GTA IV - KoZy pierwsze wrażenia
- Przegrać - bezcenne
- New Xbox Experience - pierwsze wrażenia
- Nowe bajery na raptr.com
- UNTANGLE - dla tych, co nie boją się myśleć ;]
- StarCraft II - próbny videocast
- Hellboy 2, Uprowadzona i Przebudzenie
- Xbox 360 - się zepsuł się, czyli prawie jak RRoD
- Sfajczony Xbox, czyli przygód ciąg dalszy
- Blog Roku 2011 - pomożecie?
- Assassin's Creed w... dwie godziny?!
- Videorecenzje filmowe - "Jestem numerem cztery", "Jak zostać królem" oraz "Burleska"
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam




Komentarzy
RozwińDla mnie nowy Hulk jest wielokrotnie lepszy od starego. I zgadzam się, najgorszy na pewno nie był. Ogólnie, oglądało mi się go miło, tylko po wyjściu z kina jakiś taki niesmak trochę mi pozostał. Nawet nie potrafię sprecyzować czemu. I ponownie zgadzam się - Roth najmocniejszą częścią filmu był. :] Po Nortonie spodziewałem się chyba zbyt dużo, gdyż po prostu jest genialnym IMHO aktorem, zaś w Hulku coś za bardzo wykazywanie się mu nie wyszło. Najsłabszą zaś częścią była Liv Tyler, która po prostu już nie jest taka ładna, jak kiedyś (a czy kiedykolwiek była - to dla wielu kwestia sporna ;] ), zaś jej aktorstwo tradycyjnie pozostawiało wiele do życzenia. 1221733614000 2008-09-18
A co do Hulka, to film mi się podobał. Może nie był nadzwyczajny, ale w każdym bądź razie było tam kilka fajnych zabiegów, np. połączenie całego komiksowego świata w jedno (Stark Industries Inc. w dokumentach na poczatku filmu, końcówka filmu, organizacja S.H.I.E.L.D która pojawia się też z tego co pamiętam w X-Men'ach). Zdecydowanie najsłabszym ogniwem filmu była Liv Tyler, i pomijam tutaj kwestie jej wyglądu, ona po prostu grała jak sztacheta od płotu. 1221767770000 2008-09-18