Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Woland
- Reputacja:
- 1040.9137
- Punkty:
- 4118
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Woland
1219795412000
2008-08-27
Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się bać..
...i zrecenzowałem Simsy.
Uwierzcie mi, Simsy pomimo pozorów bycia interesującymi jak pasanie owiec i łatwymi jak smarowanie chleba ciepłą margaryną bywają momentami upierdliwie trudne. Szczególnie gdy sprawa dotyczy dzieci.
Oto Lusia. Lusia ma za sobą historię poza-simsową - mianowicie, została wymyślona przez moją przyjaciółkę jako ktoś w stylu Ruby Gloom czy Lydii z "Soku z Żuka" - urocze maleństwo, które dzieli dom z gadającymi pająkami, piszącym wiersze nietoperzem i hoduje mandragorę w doniczce. Ocalała z moich dawnych simsowych eksperymentów na starym komputerze wraz z cyfrowym wizerunkiem jej "mamy", zatem obydwie wprowadziłem na widoczną na screenach posesję, gdzie istniały sobie do czasu, gdy jakieś dziwaczne czknięcie gry i mojej przemęczonej mózgownicy wywaliło lekko wyrośniętą Lusię (z fioletowym fryzem i w gustownej śliwkowej kiecce w stylu goth-punk) z gry na amen. Nie pomogło voodoo, edycja plików ani nic - wcięło Lusię i już.
Tymczasem, za pierwszym podejściem źle pilnowałem Lusi, nie każąc jej odrabiać lekcji na czas, aż przyjechało babsko z opieki społecznej i chciało ją odholować precz. Skończyło się process-killem (żeby gra sobie nie zapisała, jaki ze mnie zły opiekun) i nieco uważniejszym doglądaniem, żeby wszystko wyglądało jak z amerykańskiego serialu o dobrze sytuowanej rodzince z przedmieść. W tym przypadku było łatwo. Prawdziwe jaja zaczęły się, gdy druga z moich rodzinek postarała się o całkiem nowe dziecko.
Ten mały klakson to Aidan, syn Mike'a i Sary. Przez niego rzuciłem Simsy w kąt - na szczęście już po tym, jak rozrósł się do wieku szkolnego.
Niemowlęta w Sims 2 pełnią, że tak powiem, rolę bossów. Przeciekający kran? Zatkany kibel? Strajkujący telewizor? Więdnące pomidory w szklarni? To jest NIC. Niemowlęta są totalnie nieobliczalne. Nie wiesz, o co im chodzi - czy wyją, bo głodne, czy wyją, bo niedomiziane, czy dlatego że właśnie zrzuciły dwudziestokilotonowy ładunek taktyczny w pieluchy (no dobra - jak zwalą w pieluchy, to widzisz zielone opary, dające znak, że coś jest nie w porządku), a "szczęśliwi" rodzice dosłownie wariują. Kiedy niemowlę wyrośnie do rozmiaru "upierdliwego pełzaka", jest jeszcze gorzej, bo skubane zaczyna się przemieszczać, zwykle nurkując wyczynowo w klozecie i brudząc się przy tym niemiłosiernie, a ty musisz je nauczyć paru przydatnych umiejętności w stylu chodzenia, mówienia czy korzystania z kibelka. Wskaźniki potrzeb na wiele się nie zdają - niby wiesz, kiedy dziecko uzna się za tymczasowo spacyfikowane i da się odnieść do łóżeczka, albo że masz je posadzić na nocniku tudzież wrzucić do wanny i ręcznie wyprać, ale to tylko zwiększa irytację.
Dalej, jak opisałem na przykładzie Lusi, jest z górki - wystarczy dokarmiać i pilnować, żeby dziecko odrabiało lekcje.
Tymczasem planuję kupić sobie Colta Single Action Army w nowej wersji gazowo-kulkowej i rozwijam kolejne skille w EVE. Tak, żeby poczuć się nieco bardziej normalnie.
Uwierzcie mi, Simsy pomimo pozorów bycia interesującymi jak pasanie owiec i łatwymi jak smarowanie chleba ciepłą margaryną bywają momentami upierdliwie trudne. Szczególnie gdy sprawa dotyczy dzieci.

Misiątko!
Oto Lusia. Lusia ma za sobą historię poza-simsową - mianowicie, została wymyślona przez moją przyjaciółkę jako ktoś w stylu Ruby Gloom czy Lydii z "Soku z Żuka" - urocze maleństwo, które dzieli dom z gadającymi pająkami, piszącym wiersze nietoperzem i hoduje mandragorę w doniczce. Ocalała z moich dawnych simsowych eksperymentów na starym komputerze wraz z cyfrowym wizerunkiem jej "mamy", zatem obydwie wprowadziłem na widoczną na screenach posesję, gdzie istniały sobie do czasu, gdy jakieś dziwaczne czknięcie gry i mojej przemęczonej mózgownicy wywaliło lekko wyrośniętą Lusię (z fioletowym fryzem i w gustownej śliwkowej kiecce w stylu goth-punk) z gry na amen. Nie pomogło voodoo, edycja plików ani nic - wcięło Lusię i już.
Tymczasem, za pierwszym podejściem źle pilnowałem Lusi, nie każąc jej odrabiać lekcji na czas, aż przyjechało babsko z opieki społecznej i chciało ją odholować precz. Skończyło się process-killem (żeby gra sobie nie zapisała, jaki ze mnie zły opiekun) i nieco uważniejszym doglądaniem, żeby wszystko wyglądało jak z amerykańskiego serialu o dobrze sytuowanej rodzince z przedmieść. W tym przypadku było łatwo. Prawdziwe jaja zaczęły się, gdy druga z moich rodzinek postarała się o całkiem nowe dziecko.

Szczęśliwy tatuś :)
Ten mały klakson to Aidan, syn Mike'a i Sary. Przez niego rzuciłem Simsy w kąt - na szczęście już po tym, jak rozrósł się do wieku szkolnego.
Niemowlęta w Sims 2 pełnią, że tak powiem, rolę bossów. Przeciekający kran? Zatkany kibel? Strajkujący telewizor? Więdnące pomidory w szklarni? To jest NIC. Niemowlęta są totalnie nieobliczalne. Nie wiesz, o co im chodzi - czy wyją, bo głodne, czy wyją, bo niedomiziane, czy dlatego że właśnie zrzuciły dwudziestokilotonowy ładunek taktyczny w pieluchy (no dobra - jak zwalą w pieluchy, to widzisz zielone opary, dające znak, że coś jest nie w porządku), a "szczęśliwi" rodzice dosłownie wariują. Kiedy niemowlę wyrośnie do rozmiaru "upierdliwego pełzaka", jest jeszcze gorzej, bo skubane zaczyna się przemieszczać, zwykle nurkując wyczynowo w klozecie i brudząc się przy tym niemiłosiernie, a ty musisz je nauczyć paru przydatnych umiejętności w stylu chodzenia, mówienia czy korzystania z kibelka. Wskaźniki potrzeb na wiele się nie zdają - niby wiesz, kiedy dziecko uzna się za tymczasowo spacyfikowane i da się odnieść do łóżeczka, albo że masz je posadzić na nocniku tudzież wrzucić do wanny i ręcznie wyprać, ale to tylko zwiększa irytację.
Dalej, jak opisałem na przykładzie Lusi, jest z górki - wystarczy dokarmiać i pilnować, żeby dziecko odrabiało lekcje.
Tymczasem planuję kupić sobie Colta Single Action Army w nowej wersji gazowo-kulkowej i rozwijam kolejne skille w EVE. Tak, żeby poczuć się nieco bardziej normalnie.
Czytaj bloga!
The Weekly Times-Fount
autor: Wolandpierwszy wpis: 22.06.2007
[Obserwuj bloga]
The WTF, czyli dziwności komputerowego światka z mojego punktu widzenia. Betatesty, DRM, olewactwo wydawców, gadżety o wątpliwej przydatności, fajne rzeczy których raczej nie obejrzymy i inne ciekawostki.
Najnowsze na The Weekly Times-Fount:
- Netektyw
- Jebut jebut, leci reboot!
- Gdybym był bogaczem...
- Reload!
- Bullshitstorm
- Ale najpierw - laptop!
- Jak Woland deck kupował
- RubyDung: porzucony projekt twórcy Minecraft
- Apetyt na chińszczyznę
- Kiciak! Ty złamany fiucie!
- Ale Piękne Bul, bul, bul...
- Pandora, czyli puszka z Linuxem
- Alpha Protocol: nie jest tak źle...
- Mam chęć złamać NDA
- ...znowu montuję MGSa!
- ...się mądrzę: czy gry są sztuką?
- Bety są do bani
- Scrackować się czy wytrwać?
- Gimme That Punk!
- Cenega po raz kolejny ma graczy gdzieś
Popularne na The Weekly Times-Fount:
- Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się bać..
- Takin' a shit...
- Burdellands
- Nowiejszyj amierikanskij Stalkier!*
- Bullshitstorm
- Ruszyła beta APB!
- ...chcę w coś pograć
- Big Bullshit
- Moje Boje z Windows 7
- ...zrobiłem dyplom z kozactwa.
- Faszyzm spod znaku ogryzka
- The Spy: Now with 75% more MOTHERFUCKER!
- Graj Aż Się Zrzygasz!
- ...zbieram na XBoxa: Wielka Kradzież Samochodowa
- Scrackować się czy wytrwać?
- Everybody loves a good FAQ
- Najlepszy informatyk w mieście
- Ciężki Żywot Eksperta
- Wszak to bardzo miło czassem choć przez chwilę być badassem...
- Coś więcej wypływa z morza!
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam

Komentarzy
Rozwiń