quaz
- Reputacja:
- 1362.6251
- Punkty:
- 1807
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
quaz
1211755239000
2008-05-26
Videorecka z quazem - poradnik, 2 - Głos
Zapraszam do zapoznania się z drugą częścią mojego poradnika dla twórców videorecenzji. Zanim jednak zaczniecie go czytać lepiej, abyście mieli przeczytaną poprzednią część, gdyż było tam wiele o samej sekwencji tworzenia videorecenzji moim sposobem oraz wiele innych podstaw. Pierwsza część była o pisaniu samego tekstu, a w tej części dowiecie się jak zamienić ten tekst w słowo mówione, czyli falę dźwiękową. Zresztą zgodnie z tym planem poradnika:
1. Przejść grę i napisać tekst.
2. Nagrywanie głosu na podstawie tekstu oraz obróbka tegoż głosu.
3. Zbieranie materiałów - gameplay.
4. Zbieranie materiałów - dodatkowe elementy.
5. Montaż recenzji.
Macie już napisany tekst Waszej videorecenzji. Gdyby to była normalna recenzja to całość byłaby już gotowa, ale w przypadku audiowizualnego recenzowania dopiero teraz zaczyna się zabawa.
OK. Więc tekst jest dobry, wszystkie ważne informacje zostały zawarte, odrobina humoru go ubarwia. Zauważcie, że tak naprawdę tekst videorecenzji nie musi się składać z samych pełnych zdań, gdyż będzie mówiony, a co za tym idzie pewna krótkość zdań oraz formuły wypowiedzi mogą pochodzić z mowy potocznej. Oczywiście trzeba tu uważać, aby nie popsuć recenzji zbyt prostym albo nieciekawym językiem. Niemniej w videorecenzji o wiele bardziej strawne są równoważniki zdań, różne wtrącenia, które podczas czytania mogłyby przeszkadzać, ale w formie mówionej nie zaburzają odbioru, gdyż zbyt mocno przypomina on wysłuchiwany monolog, zwyczajną wypowiedź.
Ponadto będziecie pracować intonacją, przekazywać emocje przy użyciu głosu - coś czego nie można uzyskać na piśmie. I jest to użyteczne narzędzie, z którego należy koniecznie korzystać.
Widziałem videorecenzje, które korzystały z zatrudnionego lektora, a przynajmniej sprawiały takie wrażenie. Rzecz w tym, iż lektor prawdopodobnie nie był graczem i nie bardzo wiedział o czym mówi, więc klepał tekst ładnie, miał dobrą dykcję, ale było w tym zero emocji. Niczym robot, a efekt był taki, że prawie zasnąłem i w ogóle nie mogłem skupić się na tym co mówił, bo forma wypowiedzi nużyła mnie tak jak treść musiała nużyć lektora.
Irytuje Was jakiś element gry? Mówcie o nim wnerwionym, poirytowanym głosem. Niech złośliwy sarkazm zatruwa uszy oglądających, niechaj cudzysłowie Waszych eufemizmów będzie tak ciężkie, iż upadając roztrzaska stopę słuchającego. Sztuczna Inteligencja jest w danej grze głupia? Nazwijcie ją mądrą, ale wymówcie to słowo tak, aby było jasne co sądzicie o niej naprawdę. Albo powiedzcie, że jest głupia jak dżdżownica po lobotomii i powiedzcie to z nieukrywaną, jadowitą złośliwością.
Nie ma nic gorszego niż płaska intonacja przez całą videorecenzję. Świadczy wyraźnie o tym, iż nie interesuje Was to o czym mówicie, a to najlepsza droga, aby odbiorców też to nie zainteresowało. Krzyczcie, płaczcie, cieszcie się, tryskajcie entuzjazmem albo jadem, szepczcie, naśladujcie odgłosy miażdżonych kości. Emocje. Wiecie dlatego emotikony są tak popularne i potrzebne w sieci? Bo podczas tekstowej komunikacji brakuje wyrazów twarzy oraz intonacji głosu, które w realnym świecie czynią słowa żywymi informacjami. W videorecenzji macie fonię (a może nawet i wizję jeśli posługujecie się kamerą), więc nie rezygnujcie z intonacji - emotikony prawdziwego świata.
No dobrze, wiemy już jak mówić. Czas przejść to kwestii bardziej technicznych, ale też znaczących. W końcu słowa trzeba jakoś nagrać. Oto co będzie Wam potrzebne:
1. Mikrofon.
2. W miarę ciche pomieszczenie z komputerem.
3. Jakaś aplikacja do nagrywania dźwięku.
4. W miarę dobra dykcja.
5. Absolutny brak zahamowań werbalno-wokalnych.
Co się tyczy mikrofonu to możliwości są różnorakie. Można używać mikrofonu z headseta do grania przez sieć albo tak zwanego mikrofonu internetowego, czyli najczęściej elektronicznego receptora słuchowego na wyginanym patyku. O ile powyższe rozwiązania są wystarczające to zdecydowanie nie najlepsze. Takie mikrofony zazwyczaj są kiepskiej jakości, a co za tym idzie generują szum. Ja osobiście używam taniego mikrofonu estradowego, który kosztował mnie coś około 100 złotych. Szumy są na nim zdecydowanie mniej słyszalne i można spokojnie zwiększyć głośność nagrania bez obawy, iż zostaniemy zatłuczeni głośnym buczeniem tła. Na szczęście wszelkie ewentualne szumy z prostszego mikrofonu można przykryć podkładając w tle muzykę, która je zagłuszy, więc tu nie należy się specjalnie przejmować. Niemniej na jakość ma to wpływ.
Ciche pomieszczenie nie wymaga chyba wyjaśnień. Mikrofon wyłapie nam wszystko z otoczenia i nawet jeśli będzie dużo cichsze od naszego głosu to może okazać się słyszalne.
Jeśli chodzi o aplikację to ja używam darmowego Audacity i nie zdarzyło mi się, aby mnie zawiodło. Prosta w obsłudze rzecz, więc nie będę wyjaśniał jak z tego korzystać.
Dykcja też jest oczywista. Jeśli po nagraniu fragmentu tekstu jakieś słowa wydają się niewyraźnie wypowiedziane to należy go powtórzyć, a to czasem doprowadza do naprawdę wielu powtórzeń. Cóż, videorecenzowanie to nie jest taka lekka kromka chleba. Zdarzało mi się i 20 razy powtarzać jakiś fragment, bo ciągle coś brzmiało źle. Jeśli nie wychodzi to mówcie wolniej, bo wtedy jest łatwiej. Jeśli wyjdzie za wolno zawsze można w Audacity czy innej aplikacji przyspieszyć mowę bez zmiany wysokości dźwięku (Audacity na pewno ma taką opcję, która potrafi przyspieszyć dźwięk bez czynienia go wyższym) i chociaż nie wolno z tym przesadzać to delikatna korekcja prędkości będzie prawdopodobnie niezauważalna. Ważne jest, aby wszystko wymawiać wyraźnie i aby po dołożeniu muzyki oraz dźwięków z gry w tle nadal dawało się zrozumieć co mówicie.
Brak zahamowań werbalno-wokalnych jest może nawet najważniejszy i nad nim się za moment skupimy. Ale najpierw usiądźcie wygodnie. Albo wstańcie.
Utrzymywanie mikrofonu w stałej odległości od ust jest istotne. Jeśli będziecie go zbliżać lub oddalać głośność oraz sam głos będzie się zmieniał. Poza tym nie można trzymać mikrofonu zbyt blisko ust, aby na niego nie chuchać albo nie pluć. Najlepiej poeksperymentować z odległością i zorientować się jaka jest dla najlepsza dla danego mikrofonu. To czy stoicie czy siedzicie jest już kwestią Waszych preferencji - ja zazwyczaj siedzę, ale nagrywałem też już recki na stojąco i miało to także swoje zalety wynikające z innego ułożenia przepony oraz większej ilości miejsca w klatce piersiowej na oddychanie.
Dobrze jest nagrywać tekst do całej videorecenzji podczas jednej sesji nagraniowej. Każdego dnia nasz głos jest odrobinę inny, zmienia się pod wpływem pory dnia, samopoczucia, ciśnienia czy pobudzenia emocjonalnego. Jeśli przerwiecie nagrywanie i wrócicie do zadania innego dnia może się okazać, iż macie już nieco inne brzmienie głosu, a nawet tempo mówienia (bo np. jesteście zmęczeni). Oczywiście nie trzeba koniecznie nagrywać całości od razu, ale jest to dobry pomysł. Wymaga też niestety czasu, bo aby zrobić to dobrze nierzadko należy wiele razy powtarzać trudniejsze fragmenty, aż do uzyskania zadowalających rezultatów. Mnie w tej chwili nagranie tekstu na videorecenzję zajmuje około godziny, ale na początku trwało to nawet do 3 godzin. Kwestia doświadczenia.
Nie próbujcie nagrywać całego tekstu za jednym zamachem. Na pewno zająkniecie się niejednokrotnie, coś nie uda się wyraźnie wypowiedzieć. Tekst należy podzielić na fragmenty. Ja zwykle dzielę go na akapity, z których ani jeden po przeczytaniu nie przekracza minuty, a każdy jest koncepcyjnie jakąś całością, bo mówi o pewnym elemencie omawianej gry. Podczas nagrywania czytam tylko po fragmencie, odsłuchuję czy jest OK, powtarzam cały fragment jeśli nie jest (nie próbujcie dogrywać połówek zdań albo co gorsza pojedynczych słów - prawie nigdy nie wstrzelicie się w taką samą głośność oraz intonację przez co dorobiony kawałek nie będzie w ogóle pasował do reszty) lub zapisuję jako oddzielny plik. Zwykle każda videorecenzja składa się z 15-20 takich kawałków, a dla porządku można sobie ponumerować pliki i podczas składu ułatwia to przesuwanie owych fragmentów, aby wydłużać lub skracać przerwy między nimi.
Wiecie już co i jak, mikrofon podłączony, aplikacja nagrywająca gotowa, a nawet wydaliście już pewno trochę głupich dźwięków (tak, tak, nie wstydźcie się) do mikrofonu i pośmialiście się podczas ich odtwarzania, aby sprawdzić czy wszystko działa. Czas zacząć gadać właściwy tekst.
I tu zaczyna się największy problem. Włącza się jakaś dziwna trema, czujemy się głupio, że gadamy do siebie, nawet jeśli w domu nikogo nie ma i nikt na pewno nas nie słyszy. Wynik jest taki, że mamroczemy coś pod nosem do mikrofonu zupełnie bez emocji, jąkając się i ogólnie wydając z siebie jakieś okrutnie nieciekawe odgłosy.
Wstańcie, przejdźcie się po pokoju i strząśnijcie z siebie zażenowanie. Zaraz coś na to poradzimy.
Czas zrobić z siebie idiotę i to z premedytacją. Na pewno znacie jakąś głupią piosenkę. Zaśpiewajcie ją do mikrofonu, nagrajcie. No dalej, dla jaj. Głośno. Głośniej, cholera. Jak nie macie siły to najpierw coś zjedzcie. Żołnierzu, to rozkaz. Macie zrobić z siebie idiotę do mikrofonu. Werbalnie. Wokalnie.
Chodzi o to, aby się odetkać. Niektórzy dobrze radzą sobie z tremą i może od razu pójdzie im to całe czytanie dobrze, ale większość nienawykła do publicznych wystąpień (a przecież videorecenzja zostanie upubliczniona - po to powstaje, czyż nie?) może mieć początkowe trudności.
Do mikrofonu należy mówić głośno. Tak jakbyście mówili do osoby stojącej na drugim końcu dużego pokoju przy włączonej muzyce. Mamrotanie daje piekielnie złe efekty, słychać potem wszystkie westchnięcia, oddechy i przełknięcia śliny, o słabiutkiej emocjonalności przekazu nie mówiąc. Usta otwierać szeroko - to wpływa pozytywnie zarówno na głośność jak i na dykcję. Nie ważne jak mówicie codziennie podczas prowadzenia rozmów ze znajomymi. Tutaj należy gadać głośno, wyraźnie i tak jakbyście napierniczali z ambony bez pomocy systemu nagłaśniającego.
A teraz ponownie ustalcie optymalną odległość mikrofonu od ust, bo po tym ćwiczeniu zapewne mówicie już głośniej.
Nagrany materiał należy jeszcze wstępnie obrobić zanim będziemy go umieszczać w videorecenzji. Prawdopodobnie w każdym fragmencie nagranego tekstu głośniej mówicie na początku tej części, a z czasem głośność opada. Można to wyczuć i nauczyć się korygować podczas mówienia, ale jest ogólnie trudne i zapewne wielokrotnie będziecie zaczynać głośniej niż kończyć, bo w końcu aparat mówiący się męczy. Audacity (lub inna aplikacja do edycji dźwięku) pozwala to poprawić.
Polecenie wzmacniaj jest kluczowe. Można zaznaczać cichsze kawałki i wzmacniać do poziomu głośniejszych, ale pamiętajcie, aby amplituda dźwięku (jego wykres) nie wykraczał poza skalę i się nie odcinał, bo efekty nie są najlepsze. Mniej więcej takie same jak nagrywanie gdy ktoś krzyczy bardzo blisko mikrofonu - wychodzi z tego masa trzasków i zdeformowanych dźwięków. Audacity zwykle przy używaniu polecenia wzmacniaj automatycznie ustawia maksymalną wartość wzmocnienia, która jeszcze nie wywoła opisanego efektu negatywnego.
Często jest tak, że nie można wzmocnić całego fragmentu, bo jakieś krótkie elementy dźwięku mają wysoką amplitudę i wszelkie wzmacnianie doprowadzi do jej ucięcia. Tu przydaje się hard limiter, czyli filtr, który przycina amplitudę tam, gdzie jest najwyższa. Poeksperymentujcie. Ja zwykle każdy dźwięk wzmacniam, potem przycinam hard limiterem, a następnie znowu wzmacniam. Każdy ma swoje sposoby, ten nie należy może do najbardziej eleganckich, ale jest skuteczny i dość szybki.
Po tej fazie powinniście mieć serię pliczków z dźwiękiem, które są gotowe, aby upchnąć je do Waszej videorecenzji. Można je od razu połączyć w jeden plik (np. przy użyciu Audacity) albo wykorzystywać w kawałkach. Zależy to po części od aplikacji, którą będziecie montować videorecenzję. Ale o tym w kolejnych odcinkach. Najbliższy będzie o nagrywaniu rozgrywki z gier.
-Game on!
1. Przejść grę i napisać tekst.
2. Nagrywanie głosu na podstawie tekstu oraz obróbka tegoż głosu.
3. Zbieranie materiałów - gameplay.
4. Zbieranie materiałów - dodatkowe elementy.
5. Montaż recenzji.
Macie już napisany tekst Waszej videorecenzji. Gdyby to była normalna recenzja to całość byłaby już gotowa, ale w przypadku audiowizualnego recenzowania dopiero teraz zaczyna się zabawa.
OK. Więc tekst jest dobry, wszystkie ważne informacje zostały zawarte, odrobina humoru go ubarwia. Zauważcie, że tak naprawdę tekst videorecenzji nie musi się składać z samych pełnych zdań, gdyż będzie mówiony, a co za tym idzie pewna krótkość zdań oraz formuły wypowiedzi mogą pochodzić z mowy potocznej. Oczywiście trzeba tu uważać, aby nie popsuć recenzji zbyt prostym albo nieciekawym językiem. Niemniej w videorecenzji o wiele bardziej strawne są równoważniki zdań, różne wtrącenia, które podczas czytania mogłyby przeszkadzać, ale w formie mówionej nie zaburzają odbioru, gdyż zbyt mocno przypomina on wysłuchiwany monolog, zwyczajną wypowiedź.
Ponadto będziecie pracować intonacją, przekazywać emocje przy użyciu głosu - coś czego nie można uzyskać na piśmie. I jest to użyteczne narzędzie, z którego należy koniecznie korzystać.
Widziałem videorecenzje, które korzystały z zatrudnionego lektora, a przynajmniej sprawiały takie wrażenie. Rzecz w tym, iż lektor prawdopodobnie nie był graczem i nie bardzo wiedział o czym mówi, więc klepał tekst ładnie, miał dobrą dykcję, ale było w tym zero emocji. Niczym robot, a efekt był taki, że prawie zasnąłem i w ogóle nie mogłem skupić się na tym co mówił, bo forma wypowiedzi nużyła mnie tak jak treść musiała nużyć lektora.
Irytuje Was jakiś element gry? Mówcie o nim wnerwionym, poirytowanym głosem. Niech złośliwy sarkazm zatruwa uszy oglądających, niechaj cudzysłowie Waszych eufemizmów będzie tak ciężkie, iż upadając roztrzaska stopę słuchającego. Sztuczna Inteligencja jest w danej grze głupia? Nazwijcie ją mądrą, ale wymówcie to słowo tak, aby było jasne co sądzicie o niej naprawdę. Albo powiedzcie, że jest głupia jak dżdżownica po lobotomii i powiedzcie to z nieukrywaną, jadowitą złośliwością.
Nie ma nic gorszego niż płaska intonacja przez całą videorecenzję. Świadczy wyraźnie o tym, iż nie interesuje Was to o czym mówicie, a to najlepsza droga, aby odbiorców też to nie zainteresowało. Krzyczcie, płaczcie, cieszcie się, tryskajcie entuzjazmem albo jadem, szepczcie, naśladujcie odgłosy miażdżonych kości. Emocje. Wiecie dlatego emotikony są tak popularne i potrzebne w sieci? Bo podczas tekstowej komunikacji brakuje wyrazów twarzy oraz intonacji głosu, które w realnym świecie czynią słowa żywymi informacjami. W videorecenzji macie fonię (a może nawet i wizję jeśli posługujecie się kamerą), więc nie rezygnujcie z intonacji - emotikony prawdziwego świata.
No dobrze, wiemy już jak mówić. Czas przejść to kwestii bardziej technicznych, ale też znaczących. W końcu słowa trzeba jakoś nagrać. Oto co będzie Wam potrzebne:
1. Mikrofon.
2. W miarę ciche pomieszczenie z komputerem.
3. Jakaś aplikacja do nagrywania dźwięku.
4. W miarę dobra dykcja.
5. Absolutny brak zahamowań werbalno-wokalnych.
Co się tyczy mikrofonu to możliwości są różnorakie. Można używać mikrofonu z headseta do grania przez sieć albo tak zwanego mikrofonu internetowego, czyli najczęściej elektronicznego receptora słuchowego na wyginanym patyku. O ile powyższe rozwiązania są wystarczające to zdecydowanie nie najlepsze. Takie mikrofony zazwyczaj są kiepskiej jakości, a co za tym idzie generują szum. Ja osobiście używam taniego mikrofonu estradowego, który kosztował mnie coś około 100 złotych. Szumy są na nim zdecydowanie mniej słyszalne i można spokojnie zwiększyć głośność nagrania bez obawy, iż zostaniemy zatłuczeni głośnym buczeniem tła. Na szczęście wszelkie ewentualne szumy z prostszego mikrofonu można przykryć podkładając w tle muzykę, która je zagłuszy, więc tu nie należy się specjalnie przejmować. Niemniej na jakość ma to wpływ.
Ciche pomieszczenie nie wymaga chyba wyjaśnień. Mikrofon wyłapie nam wszystko z otoczenia i nawet jeśli będzie dużo cichsze od naszego głosu to może okazać się słyszalne.
Jeśli chodzi o aplikację to ja używam darmowego Audacity i nie zdarzyło mi się, aby mnie zawiodło. Prosta w obsłudze rzecz, więc nie będę wyjaśniał jak z tego korzystać.
Dykcja też jest oczywista. Jeśli po nagraniu fragmentu tekstu jakieś słowa wydają się niewyraźnie wypowiedziane to należy go powtórzyć, a to czasem doprowadza do naprawdę wielu powtórzeń. Cóż, videorecenzowanie to nie jest taka lekka kromka chleba. Zdarzało mi się i 20 razy powtarzać jakiś fragment, bo ciągle coś brzmiało źle. Jeśli nie wychodzi to mówcie wolniej, bo wtedy jest łatwiej. Jeśli wyjdzie za wolno zawsze można w Audacity czy innej aplikacji przyspieszyć mowę bez zmiany wysokości dźwięku (Audacity na pewno ma taką opcję, która potrafi przyspieszyć dźwięk bez czynienia go wyższym) i chociaż nie wolno z tym przesadzać to delikatna korekcja prędkości będzie prawdopodobnie niezauważalna. Ważne jest, aby wszystko wymawiać wyraźnie i aby po dołożeniu muzyki oraz dźwięków z gry w tle nadal dawało się zrozumieć co mówicie.
Brak zahamowań werbalno-wokalnych jest może nawet najważniejszy i nad nim się za moment skupimy. Ale najpierw usiądźcie wygodnie. Albo wstańcie.
Utrzymywanie mikrofonu w stałej odległości od ust jest istotne. Jeśli będziecie go zbliżać lub oddalać głośność oraz sam głos będzie się zmieniał. Poza tym nie można trzymać mikrofonu zbyt blisko ust, aby na niego nie chuchać albo nie pluć. Najlepiej poeksperymentować z odległością i zorientować się jaka jest dla najlepsza dla danego mikrofonu. To czy stoicie czy siedzicie jest już kwestią Waszych preferencji - ja zazwyczaj siedzę, ale nagrywałem też już recki na stojąco i miało to także swoje zalety wynikające z innego ułożenia przepony oraz większej ilości miejsca w klatce piersiowej na oddychanie.
Dobrze jest nagrywać tekst do całej videorecenzji podczas jednej sesji nagraniowej. Każdego dnia nasz głos jest odrobinę inny, zmienia się pod wpływem pory dnia, samopoczucia, ciśnienia czy pobudzenia emocjonalnego. Jeśli przerwiecie nagrywanie i wrócicie do zadania innego dnia może się okazać, iż macie już nieco inne brzmienie głosu, a nawet tempo mówienia (bo np. jesteście zmęczeni). Oczywiście nie trzeba koniecznie nagrywać całości od razu, ale jest to dobry pomysł. Wymaga też niestety czasu, bo aby zrobić to dobrze nierzadko należy wiele razy powtarzać trudniejsze fragmenty, aż do uzyskania zadowalających rezultatów. Mnie w tej chwili nagranie tekstu na videorecenzję zajmuje około godziny, ale na początku trwało to nawet do 3 godzin. Kwestia doświadczenia.
Nie próbujcie nagrywać całego tekstu za jednym zamachem. Na pewno zająkniecie się niejednokrotnie, coś nie uda się wyraźnie wypowiedzieć. Tekst należy podzielić na fragmenty. Ja zwykle dzielę go na akapity, z których ani jeden po przeczytaniu nie przekracza minuty, a każdy jest koncepcyjnie jakąś całością, bo mówi o pewnym elemencie omawianej gry. Podczas nagrywania czytam tylko po fragmencie, odsłuchuję czy jest OK, powtarzam cały fragment jeśli nie jest (nie próbujcie dogrywać połówek zdań albo co gorsza pojedynczych słów - prawie nigdy nie wstrzelicie się w taką samą głośność oraz intonację przez co dorobiony kawałek nie będzie w ogóle pasował do reszty) lub zapisuję jako oddzielny plik. Zwykle każda videorecenzja składa się z 15-20 takich kawałków, a dla porządku można sobie ponumerować pliki i podczas składu ułatwia to przesuwanie owych fragmentów, aby wydłużać lub skracać przerwy między nimi.
Wiecie już co i jak, mikrofon podłączony, aplikacja nagrywająca gotowa, a nawet wydaliście już pewno trochę głupich dźwięków (tak, tak, nie wstydźcie się) do mikrofonu i pośmialiście się podczas ich odtwarzania, aby sprawdzić czy wszystko działa. Czas zacząć gadać właściwy tekst.
I tu zaczyna się największy problem. Włącza się jakaś dziwna trema, czujemy się głupio, że gadamy do siebie, nawet jeśli w domu nikogo nie ma i nikt na pewno nas nie słyszy. Wynik jest taki, że mamroczemy coś pod nosem do mikrofonu zupełnie bez emocji, jąkając się i ogólnie wydając z siebie jakieś okrutnie nieciekawe odgłosy.
Wstańcie, przejdźcie się po pokoju i strząśnijcie z siebie zażenowanie. Zaraz coś na to poradzimy.
Czas zrobić z siebie idiotę i to z premedytacją. Na pewno znacie jakąś głupią piosenkę. Zaśpiewajcie ją do mikrofonu, nagrajcie. No dalej, dla jaj. Głośno. Głośniej, cholera. Jak nie macie siły to najpierw coś zjedzcie. Żołnierzu, to rozkaz. Macie zrobić z siebie idiotę do mikrofonu. Werbalnie. Wokalnie.
Chodzi o to, aby się odetkać. Niektórzy dobrze radzą sobie z tremą i może od razu pójdzie im to całe czytanie dobrze, ale większość nienawykła do publicznych wystąpień (a przecież videorecenzja zostanie upubliczniona - po to powstaje, czyż nie?) może mieć początkowe trudności.
Do mikrofonu należy mówić głośno. Tak jakbyście mówili do osoby stojącej na drugim końcu dużego pokoju przy włączonej muzyce. Mamrotanie daje piekielnie złe efekty, słychać potem wszystkie westchnięcia, oddechy i przełknięcia śliny, o słabiutkiej emocjonalności przekazu nie mówiąc. Usta otwierać szeroko - to wpływa pozytywnie zarówno na głośność jak i na dykcję. Nie ważne jak mówicie codziennie podczas prowadzenia rozmów ze znajomymi. Tutaj należy gadać głośno, wyraźnie i tak jakbyście napierniczali z ambony bez pomocy systemu nagłaśniającego.
A teraz ponownie ustalcie optymalną odległość mikrofonu od ust, bo po tym ćwiczeniu zapewne mówicie już głośniej.
Nagrany materiał należy jeszcze wstępnie obrobić zanim będziemy go umieszczać w videorecenzji. Prawdopodobnie w każdym fragmencie nagranego tekstu głośniej mówicie na początku tej części, a z czasem głośność opada. Można to wyczuć i nauczyć się korygować podczas mówienia, ale jest ogólnie trudne i zapewne wielokrotnie będziecie zaczynać głośniej niż kończyć, bo w końcu aparat mówiący się męczy. Audacity (lub inna aplikacja do edycji dźwięku) pozwala to poprawić.
Polecenie wzmacniaj jest kluczowe. Można zaznaczać cichsze kawałki i wzmacniać do poziomu głośniejszych, ale pamiętajcie, aby amplituda dźwięku (jego wykres) nie wykraczał poza skalę i się nie odcinał, bo efekty nie są najlepsze. Mniej więcej takie same jak nagrywanie gdy ktoś krzyczy bardzo blisko mikrofonu - wychodzi z tego masa trzasków i zdeformowanych dźwięków. Audacity zwykle przy używaniu polecenia wzmacniaj automatycznie ustawia maksymalną wartość wzmocnienia, która jeszcze nie wywoła opisanego efektu negatywnego.
Często jest tak, że nie można wzmocnić całego fragmentu, bo jakieś krótkie elementy dźwięku mają wysoką amplitudę i wszelkie wzmacnianie doprowadzi do jej ucięcia. Tu przydaje się hard limiter, czyli filtr, który przycina amplitudę tam, gdzie jest najwyższa. Poeksperymentujcie. Ja zwykle każdy dźwięk wzmacniam, potem przycinam hard limiterem, a następnie znowu wzmacniam. Każdy ma swoje sposoby, ten nie należy może do najbardziej eleganckich, ale jest skuteczny i dość szybki.
Po tej fazie powinniście mieć serię pliczków z dźwiękiem, które są gotowe, aby upchnąć je do Waszej videorecenzji. Można je od razu połączyć w jeden plik (np. przy użyciu Audacity) albo wykorzystywać w kawałkach. Zależy to po części od aplikacji, którą będziecie montować videorecenzję. Ale o tym w kolejnych odcinkach. Najbliższy będzie o nagrywaniu rozgrywki z gier.
-Game on!
Czytaj bloga!
quazman cometh
pierwszy wpis: 03.05.2008
[Obserwuj bloga]
Moje różne paplaniny, głównie takie związane z Gaminatorem i tym co na nim czynię.
Najnowsze na quazman cometh:
- Anty-ACTA dubstep geeksta nerdcore electro rap protest song ;)
- Saints Row 3 trafiło pod młotek
- Pod młotkiem - żarty z gier
- Nowa skala oceniania gier - ostateczne ustalenia
- Zmiana skali oceniania gier
- Granatofon #6 - podcast dla graczy - podsumowanie roku 2010
- Videorecka z quazem - poradnik, 2 - Głos
- Videorecka z quazem - poradnik, 1 - Tekst
Popularne na quazman cometh:
- Zmiana skali oceniania gier
- Pod młotkiem - żarty z gier
- Videorecka z quazem - poradnik, 1 - Tekst
- Anty-ACTA dubstep geeksta nerdcore electro rap protest song ;)
- Videorecka z quazem - poradnik, 2 - Głos
- Saints Row 3 trafiło pod młotek
- Nowa skala oceniania gier - ostateczne ustalenia
- Granatofon #6 - podcast dla graczy - podsumowanie roku 2010
Najnowsze na Gaminatorze:
- AUA - pomysł na nowe video
- Anty-ACTA dubstep geeksta nerdcore electro rap protest song ;)
- Od zmierzchu do świtu - mini recka
- Powrót najgorszego
- ACTA i Martin Lechowicz
- ACTA
- Blog Roku 2011 - pomożecie?
- Pożegnanie
- Prywatna lista 10 najlepszych gier 2011
- Idąc za ciosem...
- Wbiłem Gaminator na wikipedię
- W kalejdoskopie
- test
- Zarąbczaste Nuty 1: Onimusha Warlords: Kaede's Theme 2
- Prośba o wsparcie...
- T.Love - Polskie mięso, mniam, mniam...
- Atari jaguar - zasłużona porażka?
- Reklama, reklame na blogach pogania...
- Więcej Sekretu
- Mistrz wideorecenzji


Komentarzy
Rozwiń