Zamknij Wyślij uwagę

Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Połącz konta

Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś

Geralt

Geralt

Punkty:
43

Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video

Menu

Geralt 1195920101000 2007-11-24

Wyzima Klasztorna, część druga

Dosyć. Nie zamierzałem odwiedzać bagien bez dobrej przyczyny, a tą byłaby tylko ostatnia sefira. Postanowiłem zająć się wszelkimi luźnymi końcami mojego śledztwa - kwitem na grubasa, niewiadomymi w sprawie Baraniny i alchemika oraz szukaniem świadka koronnego, którego ukryto w miejscu tak tajnym, że i sam diabeł by nie wpadł.
Grubas, po przedstawieniu mu trzech znaczków Salamandry, sowicie zapłacił i powiedział "polityka". Pięknie, przepięknie, przecudownie, a by to szlag jasny i nagły! Znaczyło więc, że znaleziony wraz z moim nowym mieczem kwit mógł się jedynie nadać staremu wariatowi Antoniemu do podtarcia rzyci, i to też niespecjalnie. Teraz wystarczyło tylko czekać, aż odezwie się Raymond. Krąg podejrzanych zawęził się do jednego niegroźnego wariata i jednego przedstawiciela konkurencji, ale jak to mówią, życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, jaki idiotyzm ci się trafi.
Ledwie przekroczyłem bramę miasta, a wpadło na mnie coś w króliczym futerku i za dużym kapeluszu, wyszczekało coś o Raymondzie czekającym w domu i zniknęło w tłumie. Zajrzałem więc do detektywa - sprawił sobie nowy dywan, elegancki globus i działkę fisstechu, co, zgodnie z moimi notatkami, wyglądało podejrzanie. Nie dałem jednak po sobie poznać - zapłaciłem za nowe informacje, dosyć niewesołe zresztą (świadek koronny strzelił kopytami) i wybrałem się do znajomej doktorowej z prośbą o pomoc. Jeszcze nigdy nie miałem w rękach skalpela, ona nigdy nie prowadziła sekcji, doskonale się uzupełnialiśmy - wystarczyło tylko iść do grabarza i za tego lub innego rodzaju łapówkę skołować samego denata.
Grabarz przypadkiem palnął, że czasem daje informacje Raymondowi - podzieliłem się więc moim przeczuciem. Detektyw coś kręcił, a ja musiałem się za wszelką cenę dostać na cmentarz, tak więc następnym etapem było załatwienie odpowiedniego kwitu w straży miejskiej. Byłem więcej niż pewien, że Vince zeszczałby się ze szczęścia, słysząc o szukaniu haków na detektywa.
Poszło bez problemów - dostałem papier, pokazałem go grabarzowi, w zamian otrzymałem klucz i przepis na Filtr Petriego. Wystarczyło iść na spacer.
Wypiłem coś na rozszerzenie źrenic i wkroczyłem do krypty - już za pierwszą kruchą ścianą znalazłem coś, co kazało mi bez zwłoki przeanalizować wszystkie dotychczasowe poszlaki. To było wyjście z martwego punktu, w którym tkwiłem, zastosowanie zimnej logiki i sztywnych reguł dedukcji. Dywan, globus, fisstech - to nie z Raymondem rozmawiałem przed godziną. Najwyraźniej kiedy detektyw zapadł się pod ziemię kilka dni temu, ktoś dopilnował, by spod rzeczonej ziemi nie powrócił. Musiałem więc pogadać z alchemikiem i Baraniną, żeby ułożyć jakiś plan, a potem wystawić Azara do wiatru. Najpierw jednak, dla niepoznaki, musiałem sprawdzić, co też świadek koronny miał w środku - czy w szpitalu był, bo się struł, czy też próbowano dokonywać na nim jakichś eksperymentów?
Wychodząc, oddałem kluczyk i zamówiłem u grabarza dostawę do szpitala - na wieczór. Miałem parę godzin, żeby porozmawiać z kilkoma osobami.
Baranina musi zmienić strażników. Dwaj gamonie na progu przepuścili mnie, jak tylko sypnąłem orenami, ale warto było - wyciągnąłem z szefa dość intrygującą informację o tym, że Azara kręci ogień. Dziwnym nie jest, wyglądał jak dzikus, więc pewnie od czasu do czasu lubił coś podpalić i poskakać dookoła. Kalkstein tylko potwierdził - ten pajac ciągnął moc z ognia, a to, mimo że proste, bywało bardzo niebezpieczne. Kiedyś Ciri wywaliła przy mnie dziurę w murze, pobierając moc do znaku Aard z ogniska. Miała tylko strącić stary dzban z muru, a skończyło się na pięciostopowej szerokości wyrwie. Wolałem nie wiedzieć, do czego był zdolny wariat pokroju Javeda - dlatego właśnie, zgodnie z sugestią alchemika, postanowiłem go zwabić na bagna i tam go zgasić. Im szybciej i mocniej, tym lepiej.
Wieczorem razem z Shani rozbebeszyliśmy koronnego - ktoś się bardzo postarał, żeby utrudnić nam zadanie. Podziabał denata największym chyba nożem, jaki znalazł, wpompował w niego jakieś alchemiczne świństwa, ale ja już wiedziałem, czego mam szukać. Sztywniak miał w głowie robaki. Zerrikańskie. Dokładnie takie, o jakich opowiadał mi ogrodnik i o których przeczytałem w książce. Co lepsze, najprawdopodobniej wciągnął je z fisstechem, który dostarczył nie kto inny, jak właśnie detektyw. Cwane bydlę...
Odpocząłem do rana, przy okazji szykując kilka niespodzianek, po czym jeszcze raz zajrzałem do Shani. Szykowała się impreza - problem w tym, że to ja musiałem postawić flaszkę. Zamówienie brzmiało: wiśniówka, żytniówka i różowe wino. Nawet Jaskier miał wpaść, ale jeżeli znów planował fałszować ten sprośny kuplet o chryzantemach, byłem gotów wywiesić go za oknem. Oprócz tego, kupiłem dla Shani czerwone róże.
Z wieczora przyniosłem alkohol, zaprosiłem Zoltana, żeby razem z Jaskrem przypomnieli mi ostatnie parę lat... Nawaliliśmy się jak dzikie wieprze, ryzykując życie zszedłem na dół po zagrychę (wolałem nie wiedzieć, co zrobi mi stara jędza i jej kot), co najlepsze - przeżyłem i nie zostałem przy okazji wyrzucony z imprezy na kopach, a potem Jaskier zobaczył dno flaszki i wraz z Zoltanem zmyli się, zostawiając mnie i Shani sam na sam. A potem, to już było standardowo - kwiaty, koszula, ineksprymable, łóżko, strwożone "łolaboga" z dołu. Przy okazji usłyszałem anegdotkę o Talarze - gość tylko sprawiał wrażenie krótkiego. Miał macki dłuższe niż dobrze odkarmiony zeugl i opłacane przez Jego Królewską Mość dobrodzieja Foltesta.
Wyzima Klasztorna w nocy
0

Komentarzy

Czytaj bloga!

Na Tropach Salamandry

Geralt autor: Geralt
pierwszy wpis: 05.11.2007
[Obserwuj bloga]

Nazywam się Geralt z Rivii, a to moja historia...

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka