Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Chidder
- Reputacja:
- 1089.0105
- Punkty:
- 6815
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Indios Bravos, Piersi, AtmAsfera - Juwenalia w pełni
Indios Bravos
Na pierwszy ogień poszło Indios Bravos, a więc prawdopodobnie najpopularniejszy zespół reggae w Polsce. Tak, wiem - Paprika Korps jest lepsza, no ale co ja na to poradzę, że ludzie się nie znają? Zespół został założony w 1997 roku przez Piotra Banacha (którego wówczas wszyscy znali jako twórcę Hey), a na wokalu pojawił się w nim Piotr Gutkowski, kojarzony głównie z Kalibra 44 czy Paktofoniki. Pierwsza płyta ukazała się półoficjalnie ale osiągnęła taki sukces, że później wszystko poszło z górki. Dzisiaj Indios Bravos to sześciu muzyków, pięć płyt i jedno DVD z Przystanku Woodstock. Osobiście ich nie słucham, ponieważ nie widzę w ich muzyce niczego ciekawego, a na dodatek nie podoba mi się głos Gutka. Po raz pierwszy usłyszałem go na hip-hopowych płytach, a jako że akurat tego gatunku muzycznego nienawidzę z całego serca, to do tej pory nie potrafię go zaakceptować w czymś, co ma gitary.
Koncert jednak zobaczyłem cały, głównie z uwagi na to, że zespół ten uwielbia moja dziewczyna (ale ja ją jeszcze nauczę). Występ Indios Bravos był przewidywalny i dla mnie osobiście raczej mało interesujący. Oczywiście bawiłem się na nim (zwłaszcza pod koniec), ale jednak inne zespoły grające podobną muzykę są w moim rankingu znacznie wyżej (w tym Habakuk czy Ares & The Tribe). Gutek trzymał dobry kontakt z publicznością, ale wokalnie mnie nie zachwycił - cały czas śpiewał w zasadzie tak samo i na razie mojego zdania o nim nie zmieniłem. Banachowi troszkę się przytyło a i włoski nieco skrócił, przez co wyglądał "przyjaźnie misiowato". Widać że facet ma talent i chętnie zobaczyłbym go w zespole typowo rockowym - byłem niedawno na Hey, który grał piosenki z ery Banacha i aż się człowiekowi smutno robi, że gość, który napisał takie killery plumka trzy akordy. Piotrek naprawdę dobrze gra, solówki przychodzą mu z łatwością, nie boi się wskoczyć na perkusję i walić w gary - widać jego mocno-rockowe pochodzenie.
Indios Bravos grało około 1,5 godziny i zagrało m.in. "Mental Revolution", "Pom Pom", "Lubię to", "Tak to tak" czy też "Nie rytmiczny me how". Publiczność (w tym głównie dziewczyny, czemu raczej się dziwić nie można) dobrze i kulturalnie się bawiła, a i od czasu do czasu śpiewała razem z Gutkiem teksty piosenek. Pewnym zaskoczeniem była wersja reggae "Czasu spełnienia" z repertuaru Hey - nawet ja to znam, więc mogłem coś tam coś tam pomruczeć pod sceną. Wydarłem się przede wszystkim na bisie, kiedy to Indios Bravos postanowiło przypomnieć studentom kultowe "To co czujesz, to co wiesz" Brygady Kryzys. Wersja z tego koncertu różni się od oryginału (inne słowa w drugiej zwrotce), ale uważam, że Banach i s-ka wyszli z tego hołdu zwycięsko. Podsumowując: niezbyt lubiany przez mnie zespół, średni koncert, niezła zabawa napędzona przez alkohol, kilka miłych zaskoczeń (solo na perce, fajne covery) - za 5 złotych narzekać nie mogę, ale do siebie mnie nie przekonali.
Kukiz i Piersi
Tego dnia wszyscy przyszli przede wszystkim dla niego. Paweł Kukiz - jedna z ikon polskiego rocka: wokalista legendarnego Aya RL i założyciel zespołu Piersi. Niepoprawny punkowiec, góral i oddany wielbiciel PIS-u. Piersi założył w 1984 roku, a z oryginalnego składu oprócz niego pozostał jeszcze tylko Zbigniew Moździerski na basie. Grupa ma na swoim koncie dziewięć płyt (w tym best-of) i wiele hitów, reprezentujących różne muzyczne style (nawet disco-polo!). W zasadzie od razu ich znakiem rozpoznawczym było charakterystyczne poczucie humoru i cięte teksty, jakże celnie odzwierciedlające naszą rzeczywistość. W nowym tysiącleciu Kukiz dał się poznać jako prawicowiec, biorąc udział m.in. w pochodzie z Młodzieżą Weszpolską, czy nagrywając kawałek "Virus SLD", który politycy określili mianem skandalu. Osobiście uważam, że mu się w główce poprzewracało, no ale jako do muzyka mam do niego wielki szacunek. Zapomniałem więc o jego przekonaniach, zająłem miejsce na scenie i...
... i od razu cios w szczękę. Zespół wyszedł na scenę i zaczął od Black Sabbathowskiej trylogii, a więc "Ajron Men", "Rajdowiec" i "Rozjebałem się na drzewie". Nie widziałem co powiedzieć, bo miałem w planie krzyczeć tytuły tych kawałków, w razie gdyby ich zabrakło w setliście, a tu proszę - od razu na początek. A dalej jeszcze lepiej - żadnych smutasów, tylko mocne, punkowe granie. Ludzie znający Kukiza z Yugotonu stali w szoku, ja natomiast byłem w siódmym niebie, no bo jak nie można było się zachwycić np. "Rodziną słowem silną", "Będziemy piwo pić" czy "Rowerkiem"? Kukiz wyglądał i zachowywał się jak na rockmana przystało: spodnie w glanach, byle jaka koszula, jarał szlugi, a fajkę zgasił na scenie. Cały czas robił sobie jaja z Niunią, co bardzo podobało się publiczności, a i od czasu do czasu sobie z niej żartował. Pewnym spadkiem formy były oczywiście "Moje miasto" i "O nic nie pytaj", no ale są to takie hity, że nie mogło ich zabraknąć. Na szczęście później było z powrotem mocno i "cyckowato", za sprawą m.in. rockowej wersji "Zośki" czy największego hitu zespołu: "Całuj mnie". Koncert zakończył się rewelacyjną, spokojną wersją "Skóry" z repertuaru Aya RL.
Kukiz i Piersi wymietli tak, jak można się było tego spodziewać. Kukiz jest w świetnej formie zarówno fizycznej, jak i wokalnej a zespół wcale nie jest mu dłużny - genialny był zwłaszcza Amores i Mały. No ale to przede wszystkim dla Pawła chciałem Piersi zobaczyć i się nie zawiodłem. Jego "Leżę" w wykonaniu a'capella jeszcze dźwięczy mi w uszach, chociaż aż mi się nie chce wierzyć, że to naprawdę było na żywo. Jeśli by się okazało, iż to był playback, to nie byłbym zdziwiony, jeśli natomiast naprawdę Kukiz potrafił to tak wyciągnąć - to szacun wielki. Świetny, trwający prawie godzinę i czterdzieści minut koncert, który chętnie bym powtórzył.
AtmAsfera
Co było natomiast największym zaskoczeniem tegorocznych Juwenalii? AtmAsfera. Nic wam to nie mówi? Nie przejmujcie się - większość osób ich nie kojarzy. Jest to ukraiński zespół etno-folk, odnoszący całkiem spore sukcesy na arenie międzynarodowej, co jest zaskakujące biorąc pod uwagę ich niewielki staż. AtmAsfera założona został bowiem w roku 2003 i na swoim koncie ma na razie tylko dwie płyty: "... forgotten love" i "Integro" (wydali też "Znaity", ale o niej nie ma informacji nawet na oficjalnej stronie, więc ciężko stwierdzić co to jest). Zebrały one świetne recenzje, dzięki czemu zespół wystąpił m.in. w Szwecji na Moldejazz czy dwa razy na Przystanku Woodstock, zdobywając nawet Złotego Bączka sceny folkowej. Obecnie AtmAfera krąży po Polsce w ramach trasy "Integro" i wierzcie mi, warto ich zobaczyć!
Koncert AtmAsfery odbył się podczas podsumowania TKS-ów i był w pełni darmowy. Na stronie Kreślarni widniała informacja, iż koncert ma się rozpocząć o godz. 18:00, jednak jak się miało okazać, o tej godzinie był start samego podsumowania. Stremowana prowadząca i sepleniący prowadzący (bardzo ciekawe połączenie, nie powiem) omal nie zanudzili mnie na śmierć i sprawili, że część osób, które przyszły na koncert wyszły, by powrócić w trakcie występu. Ukraińcy weszli na scenę dopiero po godzinie 19 i zostali na niej przez półtorej godziny. Nie bardzo wiedziałem czego się po nich spodziewać i to co usłyszałem po prostu wbiło mnie w ziemię. Co za energia! Co za brzmienie! Sześcioosobowy zespół w składzie Nastya (wokal, flet), Yulya (wokal, keyboard), Andriy (wokal, mandolina), Andriy drugi (bas), Timur (darabuka) i Misza (gitara) pokazał mi coś, czego wcześniej jeszcze nie widziałem. To nie jest rock z elementami folka, nie jest to także folk, sztywno trzymający się tradycji. To muzyka inspirowana ludową kulturą, ale czerpiąca także z innych gatunków muzycznych - to oryginalna, muzyczna podróż.
Zaprezentowany kawałek folku był niekiedy zaskakująco żywiołowy, a kiedy indziej niemal oniryczny. Nie zabrakło także utworów bardzo rozbudowanych, jakby sam King Crimson spotkał się z zespołem ludowym. Uwagę przykuwały śliczne, sympatyczne wokalistki, obie posiadające przyjemny głos. Największe brawa zebrał jednak Timur, który na darabuce wyczyniał takie cuda, że aż szczęka opadała na podłogę. W życiu bym nie pomyślał, że można w taki sposób grać na... no, bębenku - napieprzał z taką siłą i uczuciem, że spadały mu gumki z włosów czy rękawiczki. Wielkie brawa! Członkowie zespołu świetnie mówią po polsku, dzięki czemu utrzymywali świetny kontakt z publiką. Polski język jest bardzo trudny, więc zdarzały im się potknięcia, ale przynajmniej były ona zabawne. Publiczność na początku siedziała z oklapniętymi szczękami, ale kiedy tylko Timur poprosił ich pod scenę, to niczym szarańcza wszyscy zlecieli się na parkiet i zaczęli szaleć. Zabawa trwała do samego końca i nawet po bisie nie chciano zespołowi pozwolić zejść. Występ był po prostu REWELACYJNY i zrywał czapki z głów. Ci, którzy postanowili zostać w domu mają czego żałować. Jeśli i Wasze miasto postanowi zaprosić ich do siebie, to walcie śmiało. Bilety nie przekraczają 10 złotych co jest ceną śmiesznie małą jak na takie doznania.
Zdjęcia:
http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=GG&Date=20110512&Category=JUWENALIA01&ArtNo=846877967&Ref=PH&Params=Itemnr=1
Czytaj bloga!
Klasyki
pierwszy wpis: 24.12.2007
[Obserwuj bloga]
Ostatnimi czasy następuje prawdziwy wysyp filmów na podstawie gier komputerowych. W przygotowaniu mamy "Prince of Persia", krążą ploty o "Bioshocku" i "Lost Planet", niedawno kina atakowały rozmaite "Hitmany" czy "Alien versus Predator 2". Niestety, to co dobre na ekranie kompa w większości przypadków na nieco większym ekranie nie robi żadnego wrażenia. Jako że jestem kimś, kogo śmiało można określić kinomanem, postanowiłem połączyć moje dwie pasje i wyrazić opinie o niektórych tytułach. A że takich filmów widziałem sporo... Ostatnio jakoś kiepsko z tymi filmami (a boski Uwe leni się), więc na blogu znajdą się również relacje z koncertów, a także zapowiedzi co ciekawszych imprez. Wszak klasyki znajdują się nie tylko szklanym ekranie, prawda?
Najnowsze na Klasyki:
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- The Analogs - To ch*j, że grają jak 20 lat temu
- T.Love - Polskie mięso, mniam, mniam...
- Punky Reggae Live a.d. 2011
- The UFO Has Landed!
- Deep Purple - Dziadki, które ciągle kopią tyłki!
- Enej, Perfect - ogień i woda?
- Sweden Rock Festival
- Indios Bravos, Piersi, AtmAsfera - Juwenalia w pełni
- Fox, Quatro, Reilly, Tyler - Majówka z Jedynką
- Kącik literacki: G. Masterton - Festiwal strachu
- Hey - Re-edycje w Koszalinie
- Kącik literacki: G. Masterton - Pogromca wampirów
- Turbo - Trzydziestoletnia Kawaleria
- Acid Drinkers - Here come the Acids!
- W.A.S.P. - Arena of Pleasure
- Lady Pank - Mała wojna
- Closterkeller - Jesienna Abracadabra
- Strachy na Lachy - Pożegnalny list
Popularne na Klasyki:
- Postal (2007) - Eeeee...
- Festiwal Legend Rocka 2010 - Skład ujawniony
- Kącik literacki: G. Masterton - Pogromca wampirów
- Far Cry (2008) - coś ty zrobił z moją grą?
- Strachy na Lachy - Pożegnalny list
- Closterkeller - Jesienna Abracadabra
- Habakuk - dwie godziny pozytywnej energii
- Dżem - przynajmniej raz w życiu
- Voo Voo - coś wspaniałego
- Hitman (2007) - a miało być tak pięknie
- Budka Suflera - 35 lat minęło...
- Focus, Budgie - Legendy Rocka
- Sweden Rock Festival
- Quo Vadis? W stronę chaosu!
- Hunter - gwarancja dobrej zabawy
- Half-Life: Uplink
- The Legend of Chun-Li (2009) - tandeta atakuje
- Enej, Perfect - ogień i woda?
- Kat - w barwach biało-czarnych
- T.Love - Polskie mięso, mniam, mniam...
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam

Komentarzy