Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Chimaira
- Reputacja:
- 1014.07654
- Punkty:
- 3720
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Chimaira
1275840178000
2010-06-06
62 - Bow before Facebook!
No dobrze, taki wpis miał się pojawić prędzej czy później. Zanim jednak przejdziemy do interesów, kilka moich refleksji na temat jednego z Nowych Bogów. Facebooka. Szczerze mówiąc, na tym portalu społecznościowym jestem prawie od jego startu. Znajoma jeszcze ze studiów mruknęła kiedyś, że to "taki myspace, tylko lepszy". A początki nie nastrajały zbyt optymistycznie - ot, tekstówka, minimalizm wizualny, dziwne nieco podejście do społeczności, które - jak się okazało - jest połączeniem mikrobloga, spamu i wymiany linków.
W chwili obecnej Facebook znajduje się na pierwszym miejscu na liście najczęściej odwiedzanych stron w całym internecie. Odsłony to liczby, których nie umiem nawet wymówić. Uniki idą w wiele zer. I teraz pojawia się pytanie - po co tak naprawdę nam Facebook? Dlaczego ta cholerna biało-niebieska stronka jest otwarta w mojej przeglądarce (teraz Safari, jestem chwilowo macfagiem) praktycznie zawsze, kiedy otwarty jest laptop?
Powodów może być kilka.
1. Facebook jest świetnym narzędziem komunikacyjnym jeśli chodzi o np. flash moby, czy zmawianie się na wieczorny melanż u kogoś, kogo niekoniecznie znamy. Dawniej trzeba było wbić się na imprezę, rozwalić kilka kinoli i zacząć brudziem, żeby się poznać z nowymi ludźmi. Teraz wystarczy dołączyć do odpowiedniego eventu i ktoś nawet nam obcy już wie, jacy to znajomi go tak wrobili, że przyjdzie kilka osób, których kompletnie nie zna.
2. Dla wielu znajomych mi ludzi jest odpowiednikiem naszej klasy, tylko takim bardziej "sophisticated". Ma niezłe funkcje albumów i galerii, tego kochanego przez wszystkich feeda, który jest de facto mikroblogiem. Jeśli mamy facebooka, po cholerę nam twitter czy blip? To, co napiszemy, zobaczą wszyscy nasi znajomi. A jeśli chcą przekazać dalej, służy ku temu odpowiednia funkcja "share".
3. Najważniejsze (dla mnie), czyli gierki. Ale najpierw kontekst. Była kiedyś taka, chyba zbanowana zresztą, reklama Intela. Poważny głos mówił, że nowe procesory Intel mogą sprawić że ktoś wstanie z wózka (i tu jakiś pan wstaje z wózka), że operacje chirurgiczne będą przeprowadzane z diabelską precyzją (i tu chirurdzy i stół operacyjny z kilkoma monitorami), że można uratować niezliczone życia...
BUT HEY! LET'S USE IT FOR GAMES!
I to, myślę, podsumowuje istotę punktu trzeciego. Choć wielu ludzi używa Facebooka do informowania znajomych o np. tym że 4 po południu to zbiórka żywności dla dzieci z Afryki, albo tego, że właśnie dodali swoje nowe zdjęcie z urodzin babci, są też osoby, które używają tego portalu jako platformy gierkowej. Tu wybór jest ogromny, trzeba mieć tylko na uwadze pewne rzeczy.
Po pierwsze, flashowych gier nie jest dużo, w sensie - gdy chcecie dłuższe sesyjki, polecam Kongregate. Fenomen gier "klikanych" na Facebooku polega na tym, że są idealnymi wentylami podczas pracy. Dajmy na to siedzę już godzinę nad tekstem. Przełączam się na Facebooka, wbijam na Castle Age, pomagam DeadPoisonowi parę razy pizgnąć jakiegoś bossa, Kirq potrzebuje wsparcia z innym wężem, to mu podbiję defensa - i wracam do swojej roboty. Z grami, jak ja je nazywam, "klikanymi" wiąże się jednak pewne niebezpieczeństwo. Jeśli lubi się taką social gamingową, mało zobowiązującą rozgrywkę - potrafią wciągnąć jak bagno. Po drugie zaś - wymagają współpracy. Owszem, pierwszy dzień można rozegrać samemu, ale do innych, bardziej zaawansowanych funkcji potrzebni są już znajomi. A naszym znajomym (którzy wolą na przykład zbiórki na te dzieci afrykańskie) niekoniecznie podoba się, że co drugi nasz news (czyli wiadomość na naszej ścianie) to:
- potrzebuję energii w Mafia Wars, kliknij
- biję bossa w Castle Age, kliknij
- zdobyłem achievementa w War Metal, zagraj ze mną
i tak dalej. Oczywiście - i polecam tę funkcję - możemy najechać na daną wiadomość, wtedy pojawia się przycisk 'block' i możemy wybrać czy blokujemy wiadomości z danej gierki, czy osoby. Polecam to pierwsze, bo ludzie spamują nie tylko newsami z gier. ;)
Po trzecie wreszcie - w pewnym momencie kończą się nasi znajomi, którzy grają, wysyłają gifty, albo w ogóle wykazują chęć kooperacji w grach. Wtedy albo będziemy w czarnej ekhm... wiadomo czym, albo spinamy pośladki i koncypujemy: Co jest ważniejsze, zwarta lista znajomych z RL czy lista znajomych gierkowych? Wiadomo, że chodzi o to drugie - wystarczy zatem wbić się na forum danej aplikacji (np. gier Zyngi, Playfish i tak dalej), znaleźć topic "add me for alliance/gifts/friends, etc." i zacząć zaznajamiać się z kolegami i koleżankami z całego świata. Dla azjofilów korzyść jest dodatkowa (HEJ OSAX! :P) - masa młodych Azjatek z folderami pełnymi fotek, korzysta z Facebooka. Także, drodzy azjofilscy onaniści - ubijacie dwa, ekhm, ptaszki jednym strzałem. Sama idea friendsowania sobie z powodu durnych gierek może wydawać się idiotyczna, ale prawda jest taka, że po jednym rozegraniu wyścigu, Doombek dostał na PSN dziewięć próśb o dodanie do znajomych. To jest dokładnie to samo, tylko bardziej funkcjonalne.
4.
Oczywiście Facebook to też kopalnia głupich quizów i niczemu niepotrzebnych aplikacji. Dowiecie się, że jesteście ziemniakiem (albo nie), że wasz kolega wyciągnął z Puszki Pandory prezerwatywę, a także będziecie wiedzieli która koleżanka pokaże dziś cycki. Co kto lubi. Do tego dochodzą grupy. Grupy można na szybko podzielić na kilka sekcji. Pierwsza - to wasze zainteresowania. Lubicie Pink Floyd - znajdujecie grupę "Pink Floyd". Zostajecie fanem i otwierają się możliwości newsów o koncertach, dyskusji z innymi fanami i tak dalej. Lubicie Samus Aran? ;) To dołączacie do takiej grupy i fapicie wspólnie z innymi maniakami tej ponętnej polygonowej piękności. Druga sekcja - to użytkowość. To przede wszystkim grupy związane z grami z punktu nr 3. Grupy "Castle Age Daily Players" czy "Monster Killing Squad" są tylko po to, by znaleźć szybko ludzi do wykonania jakiejś akcji w danej grze. Trzecia sekcja to, powiedzmy, grupy średnio durne. Tu są przede wszystkim rzeczy typu "Moje przepisy" - gdy dołączymy, dostajemy jakieś przepisy kulinarne od ludzi w naszym news feedzie. Czwarta sekcja to totalny hardkor czyli np. "NIE BĘDĘ PŁACIĆ ZA FACEBOOKA OD dzień/miesiąc". Jeśli ktoś dołącza do takiej grupy, można tylko pokiwać smętnie głową. Do tej samej sekcji należą też takie kwiatki jak "Lubię patrzyć na tyłek laski, która idzie przede mną" albo "Nie myję siusiaka" (to ostatnie to przykład na potrzebę chwili - ale jestem pewien że prędzej czy później ktoś założy taką grupę). Nie zrzeszają one żadnej konkretnej grupy społecznej, a jedynie ludzi o podobnym i bardzo przy tym interesującym profilu psychologicznym...
Myślę, że chwilowo możemy tutaj urwać ten fejsbukowy guideline - i tak powstała masakryczna ściana tekstu. W ramach autoreklamy dodam tylko, że jeśli ktoś grywa w gierki - może mi śmiało wysłać invita, pomagam, klikam i generalnie rzecz biorąc słucham elektro. ;]
W chwili obecnej Facebook znajduje się na pierwszym miejscu na liście najczęściej odwiedzanych stron w całym internecie. Odsłony to liczby, których nie umiem nawet wymówić. Uniki idą w wiele zer. I teraz pojawia się pytanie - po co tak naprawdę nam Facebook? Dlaczego ta cholerna biało-niebieska stronka jest otwarta w mojej przeglądarce (teraz Safari, jestem chwilowo macfagiem) praktycznie zawsze, kiedy otwarty jest laptop?
Powodów może być kilka.
1. Facebook jest świetnym narzędziem komunikacyjnym jeśli chodzi o np. flash moby, czy zmawianie się na wieczorny melanż u kogoś, kogo niekoniecznie znamy. Dawniej trzeba było wbić się na imprezę, rozwalić kilka kinoli i zacząć brudziem, żeby się poznać z nowymi ludźmi. Teraz wystarczy dołączyć do odpowiedniego eventu i ktoś nawet nam obcy już wie, jacy to znajomi go tak wrobili, że przyjdzie kilka osób, których kompletnie nie zna.
2. Dla wielu znajomych mi ludzi jest odpowiednikiem naszej klasy, tylko takim bardziej "sophisticated". Ma niezłe funkcje albumów i galerii, tego kochanego przez wszystkich feeda, który jest de facto mikroblogiem. Jeśli mamy facebooka, po cholerę nam twitter czy blip? To, co napiszemy, zobaczą wszyscy nasi znajomi. A jeśli chcą przekazać dalej, służy ku temu odpowiednia funkcja "share".
3. Najważniejsze (dla mnie), czyli gierki. Ale najpierw kontekst. Była kiedyś taka, chyba zbanowana zresztą, reklama Intela. Poważny głos mówił, że nowe procesory Intel mogą sprawić że ktoś wstanie z wózka (i tu jakiś pan wstaje z wózka), że operacje chirurgiczne będą przeprowadzane z diabelską precyzją (i tu chirurdzy i stół operacyjny z kilkoma monitorami), że można uratować niezliczone życia...
BUT HEY! LET'S USE IT FOR GAMES!
I to, myślę, podsumowuje istotę punktu trzeciego. Choć wielu ludzi używa Facebooka do informowania znajomych o np. tym że 4 po południu to zbiórka żywności dla dzieci z Afryki, albo tego, że właśnie dodali swoje nowe zdjęcie z urodzin babci, są też osoby, które używają tego portalu jako platformy gierkowej. Tu wybór jest ogromny, trzeba mieć tylko na uwadze pewne rzeczy.
Po pierwsze, flashowych gier nie jest dużo, w sensie - gdy chcecie dłuższe sesyjki, polecam Kongregate. Fenomen gier "klikanych" na Facebooku polega na tym, że są idealnymi wentylami podczas pracy. Dajmy na to siedzę już godzinę nad tekstem. Przełączam się na Facebooka, wbijam na Castle Age, pomagam DeadPoisonowi parę razy pizgnąć jakiegoś bossa, Kirq potrzebuje wsparcia z innym wężem, to mu podbiję defensa - i wracam do swojej roboty. Z grami, jak ja je nazywam, "klikanymi" wiąże się jednak pewne niebezpieczeństwo. Jeśli lubi się taką social gamingową, mało zobowiązującą rozgrywkę - potrafią wciągnąć jak bagno. Po drugie zaś - wymagają współpracy. Owszem, pierwszy dzień można rozegrać samemu, ale do innych, bardziej zaawansowanych funkcji potrzebni są już znajomi. A naszym znajomym (którzy wolą na przykład zbiórki na te dzieci afrykańskie) niekoniecznie podoba się, że co drugi nasz news (czyli wiadomość na naszej ścianie) to:
- potrzebuję energii w Mafia Wars, kliknij
- biję bossa w Castle Age, kliknij
- zdobyłem achievementa w War Metal, zagraj ze mną
i tak dalej. Oczywiście - i polecam tę funkcję - możemy najechać na daną wiadomość, wtedy pojawia się przycisk 'block' i możemy wybrać czy blokujemy wiadomości z danej gierki, czy osoby. Polecam to pierwsze, bo ludzie spamują nie tylko newsami z gier. ;)
Po trzecie wreszcie - w pewnym momencie kończą się nasi znajomi, którzy grają, wysyłają gifty, albo w ogóle wykazują chęć kooperacji w grach. Wtedy albo będziemy w czarnej ekhm... wiadomo czym, albo spinamy pośladki i koncypujemy: Co jest ważniejsze, zwarta lista znajomych z RL czy lista znajomych gierkowych? Wiadomo, że chodzi o to drugie - wystarczy zatem wbić się na forum danej aplikacji (np. gier Zyngi, Playfish i tak dalej), znaleźć topic "add me for alliance/gifts/friends, etc." i zacząć zaznajamiać się z kolegami i koleżankami z całego świata. Dla azjofilów korzyść jest dodatkowa (HEJ OSAX! :P) - masa młodych Azjatek z folderami pełnymi fotek, korzysta z Facebooka. Także, drodzy azjofilscy onaniści - ubijacie dwa, ekhm, ptaszki jednym strzałem. Sama idea friendsowania sobie z powodu durnych gierek może wydawać się idiotyczna, ale prawda jest taka, że po jednym rozegraniu wyścigu, Doombek dostał na PSN dziewięć próśb o dodanie do znajomych. To jest dokładnie to samo, tylko bardziej funkcjonalne.
4.
Oczywiście Facebook to też kopalnia głupich quizów i niczemu niepotrzebnych aplikacji. Dowiecie się, że jesteście ziemniakiem (albo nie), że wasz kolega wyciągnął z Puszki Pandory prezerwatywę, a także będziecie wiedzieli która koleżanka pokaże dziś cycki. Co kto lubi. Do tego dochodzą grupy. Grupy można na szybko podzielić na kilka sekcji. Pierwsza - to wasze zainteresowania. Lubicie Pink Floyd - znajdujecie grupę "Pink Floyd". Zostajecie fanem i otwierają się możliwości newsów o koncertach, dyskusji z innymi fanami i tak dalej. Lubicie Samus Aran? ;) To dołączacie do takiej grupy i fapicie wspólnie z innymi maniakami tej ponętnej polygonowej piękności. Druga sekcja - to użytkowość. To przede wszystkim grupy związane z grami z punktu nr 3. Grupy "Castle Age Daily Players" czy "Monster Killing Squad" są tylko po to, by znaleźć szybko ludzi do wykonania jakiejś akcji w danej grze. Trzecia sekcja to, powiedzmy, grupy średnio durne. Tu są przede wszystkim rzeczy typu "Moje przepisy" - gdy dołączymy, dostajemy jakieś przepisy kulinarne od ludzi w naszym news feedzie. Czwarta sekcja to totalny hardkor czyli np. "NIE BĘDĘ PŁACIĆ ZA FACEBOOKA OD dzień/miesiąc". Jeśli ktoś dołącza do takiej grupy, można tylko pokiwać smętnie głową. Do tej samej sekcji należą też takie kwiatki jak "Lubię patrzyć na tyłek laski, która idzie przede mną" albo "Nie myję siusiaka" (to ostatnie to przykład na potrzebę chwili - ale jestem pewien że prędzej czy później ktoś założy taką grupę). Nie zrzeszają one żadnej konkretnej grupy społecznej, a jedynie ludzi o podobnym i bardzo przy tym interesującym profilu psychologicznym...
Myślę, że chwilowo możemy tutaj urwać ten fejsbukowy guideline - i tak powstała masakryczna ściana tekstu. W ramach autoreklamy dodam tylko, że jeśli ktoś grywa w gierki - może mi śmiało wysłać invita, pomagam, klikam i generalnie rzecz biorąc słucham elektro. ;]
Czytaj bloga!
Trupy w szafie
pierwszy wpis: 04.09.2007
[Obserwuj bloga]
Pupcia rupcia salcesonik helou belou w dupie słonik. :P
Najnowsze na Trupy w szafie:
- Tanki na Pegasusa ;)
- Dum dum DUMMMM!
- Chimek zawodzi spod wieka trumny
- Ostatni trup wypada z szafy
- Enigmatyczne PN i rozkminka
- Chimkowa postapokalipsa
- Konkurs PS3/X360! :P
- 74 - +1
- 73 - Ska-P
- 72 - 20 godzin później
- 71 - Z pamiętnika Kuriera cz.1
- 70 - czyli co mnie w grach bierze
- 69 - ZEA, Niemcy i poranna dawka histerycznego śmiechu
- 68 - Uwe, piszę do ciebie wiersz...
- 19 - czyli gruszki (nie będzie o alkoholu, uprzedzam)
- 67 - kwestie techniczne itp.
- 66 - Really Black Ops ;>
- 65 - Szokująca nieskończoność
- 18(13), czyli rzecz o Leadzie (na życzenie Hilario ale i każdemu ;))
- 13, czyli F.A.Q. dla każdego część piąta
Popularne na Trupy w szafie:
- 60 - Rail shooter, czyli miliardy much...
- 34 - Mity współczesne
- 31 - Oryginalne czy wtórne - in my mind's eye
- 30 - Internetowa frustracja
- 44 - Platformowa batalia
- 28 - Powiększyła mi się rodzina...
- 62 - Bow before Facebook!
- 3 - Krytyki część pierwsza, tyż ogólna
- 12, czyli o strukturze tekstu
- Konkurs PS3/X360! :P
- 42 - Level one
- Interludium czwarte, czyli promocja najlepszych
- Mój komentarz na temat wypadku w Smoleńsku
- 5 - Interludium, czyli logo bloga zrobione...
- Whahahahahahahahahahaahahahaha
- 33 - Wielkie żarcie #1
- 67 - kwestie techniczne itp.
- Chimek zawodzi spod wieka trumny
- Numer 15, czyli The Sims 3
- Numer 16, czyli NAPRAWDĘ mocny trup!
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam


Komentarzy
RozwińPo prostu to marudzenie mnie wnerwia. Strasznie. 1276158036000 2010-06-10
do tego nawiazalem :P stwierdzenie podobne do 'ujebalo mi nogi ale dobrze sie stalo, nie bede musial butow kupowac' :D 1276162407000 2010-06-10