Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Jason
- Reputacja:
- 1060.1787
- Punkty:
- 5948
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Jason
1275744927000
2010-06-05
Czy gry mogą być sztuką?
Do napisania tego tekstu zbierałem się w sumie od dawna, choć ostateczną motywacją była dla mnie wypowiedź Rogera Eberta na temat gier komputerowych. Stwierdził on, iż gry w zasadzie nie mogą i pewnie nigdy nie będą sztuką. Nie będę przytaczał tu cytatów z jego tekstu, ale dla ciekawskich na samym dole podaję link do jednej z jego wypowiedzi w tym temacie. Nie mam również zamiaru podchodzić do mojego wpisu, jako do polemiki z jego opinią, ponieważ nie widzę sensu dyskutowania z kimś kto i tak tego nie przeczyta. Co mam jednak zamiar zrobić, to przedstawić wam kilka przykładów gier, które w moim mniemaniu mogą nosić miano dzieł sztuki. Niektóre z nich, są zaiste świetnymi produkcjami, niektóre zaś, mechaniką nie zachwycają. Wszystkie jednak mają w moim odczuciu to mityczne "coś" które oddziela zwykły efekt pracy twórczej, od prawdziwej sztuki.
Zacznę z grubej rury. Moja pierwsza propozycja, to gra bardzo mi droga. Uważam, iż uniwersum w niej przestawione, jak i opowiedziana historia, sprawiają, iż moim zdaniem posiada niezaprzeczalne walory artystyczne. Tytuł o którym mówię to Planecape: Torment. Opowiedziana tam historia bezimiennego bohatera, który z przyczyn których nie pamięta, nie może umrzeć, jest jedną z ciekawszych opowieści, nie tylko w formie gry, ale całego gatunku do którego należy. Wielopłaszczyznowość i rozmach opowiedzianej historii, nie tylko oferuje nam rozrywkę, ale wymaga od nas zainwestowania pewnej dozy wrażliwości i intelektu, by naprawdę ją docenić. Pod fasadą opowieści fantasy, gra stawia wiele egzystencjalnych pytań dotyczących życia, śmierci, straty i odkupienia. Wszystko to natomiast przedstawione w zagadkowym Wieloświecie, wydającym się być metaforą czyśćca. Osobiście nie oglądałem jeszcze ani jednego filmu fantasy, który dotykał by w taki sposób tych tematów i zachwycał tak inteligentnie poprowadzonym scenariuszem. Stwierdzenie, iż Planescape: Torment nie może być sztuką, to jak stwierdzenie, iż nie może nim być cały gatunek fantasy. Jest to rozrywka dla dojrzałego emocjonalnie i wrażliwego na niuanse odbiorcy, która w moim mniemaniu zasługuje na docenienie.
Kolejna pozycja na mojej liście to Sanitarium. Ta mało znana przygodówka, to kolejny przykład fabularnego brylantu. Powtarza się tutaj motyw poszukiwania naszej przeszłości, jednak tym razem odbywa się to w onirycznej atmosferze surrealistycznego horroru. Mężczyzna budzi się w szpitalu dla psychicznie chorych. Jego twarz jest pokryta bliznami i obandażowana, a on sam nie pamięta własnej przeszłości, natomiast naszym zadaniem jest oczywiście jej odnalezienie. Co wynosi Sanitarium ponad inne gry tego gatunku, to sposób poprowadzenia fabuły. Na pierwszy rzut oka trafiamy wciąż do lokacji w ogóle ze sobą nie powiązanych. Gra wydaje się zlepkiem pomysłów, wrzuconych i chaotycznie zmieszanych. Im dalej jednak brniemy okazuje się, iż wszystko łączy się w logiczną całość. Po zapoznaniu się z całą historią naszego bohatera, zdajemy sobie sprawę, iż surrealistyczne wizje, i groteskowe sytuacje których doświadcza, są uzasadnione i wcale nie pozbawione sensu. Geniusz tej gry polega na operowaniu metaforami i wymaganiu od gracza, samodzielnego układania ich w logiczną całość. Każda, choćby najbardziej oderwana od rzeczywistości scena, ma sens i nie jest upchnięta na siłę. Nawet po kilkukrotnym przejściu gry, wciąż możemy wyłapywać nowe smaczki i szczegóły które wcześniej pominęliśmy. I ponownie, stwierdzenie, iż Sanitarium nie może być sztuką, to jak stwierdzenie, iż nie może nią być horror, gdyż tytuł ten zdecydowanie prezentuje ambitną i dojrzałą stronę tego gatunku.
Trochę jeszcze posiedzimy w temacie horroru. Kolejna pozycja - Silent Hill 2 to przykład, iż odpowiednie manipulowanie emocjami i zmysłem estetycznym, charakterystyczne dla tworzenia sztuki, nie jest obce twórcom gier komputerowych. Historia Jamesa Sunderlanda, który przyjechał do opuszczonego miasteczka Silent Hill, w desperackiej nadziei odnalezienia swojej zmarłej żony, to pełen metafor, wymagający horror psychologiczny. Możliwe jest przejście całej gry i nie zrozumienia opowiedzianej historii. Dopiero przy głębszej analizie widzimy drugie dno które twórcy ukryli w swojej produkcji. Tak naprawdę gra ta, nie jest opowieścią o potworach. Jest to analiza psychiki człowieka rozdartego pomiędzy miłością a cierpieniem. Wydarzenia których doświadczamy, są manifestacją jego lęków, kompleksów i poczucia winy. Wszystko to okraszone ponurym i sennym klimatem, przesiąkniętym paranoją i psychodeliczną, budzącą napięcie muzyką.
Kolejny przykład, to niezależna produkcja z gatunku gier przygodowych. The Dark Eye, to gra operta na twórczości genialnego Edgara Alana Poe. Są to adaptacje trzech jego opowiadań: "Beczka Amontillado", "Serce Oskarżycielem" i "Berenice". Oczywiście można by zarzucić jej, iż wszelkie ewentualne wartości artystyczne wypływają z zaadaptowanej twórczości Poe'ego, ale nie do końca jest to zgodne z prawdą. Na pochwałę zasługuje również specyficzna oprawa towarzysząca tej produkcji. Charakterystyczna scenografia, jak i przedstawienie postaci jako ponurych animowanych kukiełek, oraz ponury soundtrack, idealnie współgrają z opowiadaną historią. Genialnie wprowadzają w nastrój przerażenia zmieszanego z melancholią. Nie czujemy się jakbyśmy grali w grę, a raczej aktywnie uczestniczyli w teatrze kukiełkowym, lub historii obrazkowej. Styl oprawy idealnie współgra z twórczością, której hołd składa i potrafi wywołać emocje, dokładnie w taki sposób w jaki robią to dobre dzieła sztuki.
Kolejny przykład może niektórych zaskoczyć. Uznałem iż w pewnym sensie dziełem sztuki jest też seria GTA. Ale jak to? Gra opowiadająca o złodziejach i mordercach, ucztująca na degrengoladzie moralnej i zepsuciu dzisiejszego społeczeństwa, nie może być dziełem sztuki. I być może częściowo jest to prawda. O ile sama rozgrywka, pełna bezsensownej przemocy i wulgarności, nie niesie głębszych treści, o tyle sam styl przedstawionego świata już tak. Wszystko co widzimy jest satyrą naszej dzisiejszej rzeczywistości. Audycje w radiu, billboardy, rozmowy między postaciami, sytuacje fabularne, prawie wszystko jest społecznym komentarzem, krytyką moralnego upadku dzisiejszego świata. GTA zapożycza całe zepsucie, relatywizm moralny i pochwałę chciwości, które serwują nam media, i pozwala nam nabrać dystansu, poprzez ukazanie ich w krzywym zwierciadle. Satyra, jak wiemy, również może być sztuką, a seria GTA prezentuje nam ją w sposób może brutalny i bezpośredni, ale przez to dosadny. Najbardziej wyrazista pod tym względem jest oczywiście najbardziej dojrzała fabularnie część czwarta, ale motywy satyry są obecne w całej serii.
Trzeba też oczywiście wspomnieć o studiu Tale of Tales które swoje produkcje, zawsze kreuje z zamysłem artystycznym a nie rozrywkowym. Dla tego też jednak nie używam ich jako konkretnego argumentu w dyskusji, ponieważ z uwagi na bardzo ubogie mechanizmy rozgrywki, trudno jest jednoznacznie nazwać je grami, są to bardziej interaktywne obrazy. Jest to jednak dowód na to, iż taka forma ekspresji staje się coraz popularniejsza wśród artystów.
Wydaje mi się, że przykłady które przytoczyłem w miarę dobrze pokazują, iż gry mogą być również dziełami sztuki. Zapewne część z was nie zgodzi się z niektórymi z nich, ale trudno odmówić im pewnych cech artystycznych. Nawet jeżeli żadnej dotychczas powstałej gry nie można porównywać, do najwybitniejszych dzieł literatury, muzyki, czy malarstwa, to trzeba wsiąść pod uwagę, iż komputerowa rozrywka jest obecnie najmłodszym i mimo wszystko jeszcze się kształtującym rodzajem twórczości. Ma jednak jedną, ogromną przewagę nad wszystkimi innymi kategoriami sztuki. W grach, twórca i odbiorca współpracują ze sobą. Zamiast być biernym widzem, jesteśmy aktywnym uczestnikiem opowiadanych historii. I pomimo faktu, że większość z nich jednak dziełami sztuki nie jest, to jednak możliwości artystycznego wyrażenia się są ogromne i są artyści którzy dobrze zdają sobie z tego sprawę.
Oto link do wypowiedzi który zapomniałem wkleić.
http://blogs.suntimes.com/ebert/2010/04/video_games_can_never_be_art.html
Zacznę z grubej rury. Moja pierwsza propozycja, to gra bardzo mi droga. Uważam, iż uniwersum w niej przestawione, jak i opowiedziana historia, sprawiają, iż moim zdaniem posiada niezaprzeczalne walory artystyczne. Tytuł o którym mówię to Planecape: Torment. Opowiedziana tam historia bezimiennego bohatera, który z przyczyn których nie pamięta, nie może umrzeć, jest jedną z ciekawszych opowieści, nie tylko w formie gry, ale całego gatunku do którego należy. Wielopłaszczyznowość i rozmach opowiedzianej historii, nie tylko oferuje nam rozrywkę, ale wymaga od nas zainwestowania pewnej dozy wrażliwości i intelektu, by naprawdę ją docenić. Pod fasadą opowieści fantasy, gra stawia wiele egzystencjalnych pytań dotyczących życia, śmierci, straty i odkupienia. Wszystko to natomiast przedstawione w zagadkowym Wieloświecie, wydającym się być metaforą czyśćca. Osobiście nie oglądałem jeszcze ani jednego filmu fantasy, który dotykał by w taki sposób tych tematów i zachwycał tak inteligentnie poprowadzonym scenariuszem. Stwierdzenie, iż Planescape: Torment nie może być sztuką, to jak stwierdzenie, iż nie może nim być cały gatunek fantasy. Jest to rozrywka dla dojrzałego emocjonalnie i wrażliwego na niuanse odbiorcy, która w moim mniemaniu zasługuje na docenienie.
Kolejna pozycja na mojej liście to Sanitarium. Ta mało znana przygodówka, to kolejny przykład fabularnego brylantu. Powtarza się tutaj motyw poszukiwania naszej przeszłości, jednak tym razem odbywa się to w onirycznej atmosferze surrealistycznego horroru. Mężczyzna budzi się w szpitalu dla psychicznie chorych. Jego twarz jest pokryta bliznami i obandażowana, a on sam nie pamięta własnej przeszłości, natomiast naszym zadaniem jest oczywiście jej odnalezienie. Co wynosi Sanitarium ponad inne gry tego gatunku, to sposób poprowadzenia fabuły. Na pierwszy rzut oka trafiamy wciąż do lokacji w ogóle ze sobą nie powiązanych. Gra wydaje się zlepkiem pomysłów, wrzuconych i chaotycznie zmieszanych. Im dalej jednak brniemy okazuje się, iż wszystko łączy się w logiczną całość. Po zapoznaniu się z całą historią naszego bohatera, zdajemy sobie sprawę, iż surrealistyczne wizje, i groteskowe sytuacje których doświadcza, są uzasadnione i wcale nie pozbawione sensu. Geniusz tej gry polega na operowaniu metaforami i wymaganiu od gracza, samodzielnego układania ich w logiczną całość. Każda, choćby najbardziej oderwana od rzeczywistości scena, ma sens i nie jest upchnięta na siłę. Nawet po kilkukrotnym przejściu gry, wciąż możemy wyłapywać nowe smaczki i szczegóły które wcześniej pominęliśmy. I ponownie, stwierdzenie, iż Sanitarium nie może być sztuką, to jak stwierdzenie, iż nie może nią być horror, gdyż tytuł ten zdecydowanie prezentuje ambitną i dojrzałą stronę tego gatunku.
Trochę jeszcze posiedzimy w temacie horroru. Kolejna pozycja - Silent Hill 2 to przykład, iż odpowiednie manipulowanie emocjami i zmysłem estetycznym, charakterystyczne dla tworzenia sztuki, nie jest obce twórcom gier komputerowych. Historia Jamesa Sunderlanda, który przyjechał do opuszczonego miasteczka Silent Hill, w desperackiej nadziei odnalezienia swojej zmarłej żony, to pełen metafor, wymagający horror psychologiczny. Możliwe jest przejście całej gry i nie zrozumienia opowiedzianej historii. Dopiero przy głębszej analizie widzimy drugie dno które twórcy ukryli w swojej produkcji. Tak naprawdę gra ta, nie jest opowieścią o potworach. Jest to analiza psychiki człowieka rozdartego pomiędzy miłością a cierpieniem. Wydarzenia których doświadczamy, są manifestacją jego lęków, kompleksów i poczucia winy. Wszystko to okraszone ponurym i sennym klimatem, przesiąkniętym paranoją i psychodeliczną, budzącą napięcie muzyką.
Kolejny przykład, to niezależna produkcja z gatunku gier przygodowych. The Dark Eye, to gra operta na twórczości genialnego Edgara Alana Poe. Są to adaptacje trzech jego opowiadań: "Beczka Amontillado", "Serce Oskarżycielem" i "Berenice". Oczywiście można by zarzucić jej, iż wszelkie ewentualne wartości artystyczne wypływają z zaadaptowanej twórczości Poe'ego, ale nie do końca jest to zgodne z prawdą. Na pochwałę zasługuje również specyficzna oprawa towarzysząca tej produkcji. Charakterystyczna scenografia, jak i przedstawienie postaci jako ponurych animowanych kukiełek, oraz ponury soundtrack, idealnie współgrają z opowiadaną historią. Genialnie wprowadzają w nastrój przerażenia zmieszanego z melancholią. Nie czujemy się jakbyśmy grali w grę, a raczej aktywnie uczestniczyli w teatrze kukiełkowym, lub historii obrazkowej. Styl oprawy idealnie współgra z twórczością, której hołd składa i potrafi wywołać emocje, dokładnie w taki sposób w jaki robią to dobre dzieła sztuki.
Kolejny przykład może niektórych zaskoczyć. Uznałem iż w pewnym sensie dziełem sztuki jest też seria GTA. Ale jak to? Gra opowiadająca o złodziejach i mordercach, ucztująca na degrengoladzie moralnej i zepsuciu dzisiejszego społeczeństwa, nie może być dziełem sztuki. I być może częściowo jest to prawda. O ile sama rozgrywka, pełna bezsensownej przemocy i wulgarności, nie niesie głębszych treści, o tyle sam styl przedstawionego świata już tak. Wszystko co widzimy jest satyrą naszej dzisiejszej rzeczywistości. Audycje w radiu, billboardy, rozmowy między postaciami, sytuacje fabularne, prawie wszystko jest społecznym komentarzem, krytyką moralnego upadku dzisiejszego świata. GTA zapożycza całe zepsucie, relatywizm moralny i pochwałę chciwości, które serwują nam media, i pozwala nam nabrać dystansu, poprzez ukazanie ich w krzywym zwierciadle. Satyra, jak wiemy, również może być sztuką, a seria GTA prezentuje nam ją w sposób może brutalny i bezpośredni, ale przez to dosadny. Najbardziej wyrazista pod tym względem jest oczywiście najbardziej dojrzała fabularnie część czwarta, ale motywy satyry są obecne w całej serii.
Trzeba też oczywiście wspomnieć o studiu Tale of Tales które swoje produkcje, zawsze kreuje z zamysłem artystycznym a nie rozrywkowym. Dla tego też jednak nie używam ich jako konkretnego argumentu w dyskusji, ponieważ z uwagi na bardzo ubogie mechanizmy rozgrywki, trudno jest jednoznacznie nazwać je grami, są to bardziej interaktywne obrazy. Jest to jednak dowód na to, iż taka forma ekspresji staje się coraz popularniejsza wśród artystów.
Wydaje mi się, że przykłady które przytoczyłem w miarę dobrze pokazują, iż gry mogą być również dziełami sztuki. Zapewne część z was nie zgodzi się z niektórymi z nich, ale trudno odmówić im pewnych cech artystycznych. Nawet jeżeli żadnej dotychczas powstałej gry nie można porównywać, do najwybitniejszych dzieł literatury, muzyki, czy malarstwa, to trzeba wsiąść pod uwagę, iż komputerowa rozrywka jest obecnie najmłodszym i mimo wszystko jeszcze się kształtującym rodzajem twórczości. Ma jednak jedną, ogromną przewagę nad wszystkimi innymi kategoriami sztuki. W grach, twórca i odbiorca współpracują ze sobą. Zamiast być biernym widzem, jesteśmy aktywnym uczestnikiem opowiadanych historii. I pomimo faktu, że większość z nich jednak dziełami sztuki nie jest, to jednak możliwości artystycznego wyrażenia się są ogromne i są artyści którzy dobrze zdają sobie z tego sprawę.
Oto link do wypowiedzi który zapomniałem wkleić.
http://blogs.suntimes.com/ebert/2010/04/video_games_can_never_be_art.html
Czytaj bloga!
Jasonotopia, czyli świat widziany zza hokejowej maski.
pierwszy wpis: 12.09.2008
[Obserwuj bloga]
Czego dotyczyć będzie blog? Z uwagi na tematykę portalu, głównie gier. Nie mam zamiaru się jednak niepotrzebnie ograniczać, więc popiszę też pewnie czasem o innych rzeczach. If I feel like it.
Najnowsze na Jasonotopia, czyli świat widziany zza hokejowej maski.:
Popularne na Jasonotopia, czyli świat widziany zza hokejowej maski.:
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam

Komentarzy
RozwińWypasiona ta gierka. :D Ale się wciągnąłem. 1276167196000 2010-06-10