Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
agata
1176443636000
2007-04-13
Spacer
Po obiedzie zaczęłam się przygotowywać do spotkania z przyjaciółmi. Po dokonaniu trudnego wyboru dotyczącego ubrania, zadzwonił telefon. Dzwonił kolega, żeby ustalić szczegóły miejsca zbiórki. Jedyne słowa jakie wypowiedziałam podczas tej rozmowy, to "uhm". Nie dlatego, że nie chciało mi się rozmawiać, ale dlatego, że to jedyne słowa, które potrafiły się wpleść w monolog mojego gadatliwego kolegi. Nigdy nie przestaje mówić. Taki człowiek to musi mieć przerąbane. Jak nie porozmawia z kimś przez parę dni, to chodzi jak na głodzie. Ciekawe, czy taki rodzaj uzależnienia został już sklasyfikowany przez naukowców-psychologów. Czy wymyślili milion teorii, dlaczego tak się dzieje oraz milion sposobów jak temu zaradzić, a jak to nie pomoże, to kolejny milion sposobów jak z tym żyć. Nieważne, nie to jest teraz istotne. Umówiliśmy się jak zwykle przy metrze, i jak zwykle o tej samej porze. W zasadzie telefon był nawet nie potrzebny, bo jeszcze nie zdarzyło nam się spotkać w innym miejscu i o innej porze. Tak więc za dwie godziny w metrze przy centrum. Cała reszta znajomych, pewnie już też jest poinformowana. To jest dobra strona tego, że mam kolegę gadułę.
Wystarczyła by mi godzina żeby dojechać do centrum, ale nie miałam co robić w domu, więc wyszłam wcześniej. Ciepłe promienie wiosennego słońca nie pozwalały wsiąść do kolejki. Jedynym sposobem dostania się do metra był spacer. Mogłam spacerować nawet z zamkniętymi oczami, drogę znam dosyć dobrze, bo często wracam z centrum na piechotę. A poza tym z zamkniętymi oczami łatwiej wyobrazić sobie różne rzeczy. Taka pogoda pozwala myśleć tylko o słodkim lenistwie na gorącej plaży, na jakiejś bezludnej wyspie Oceanu Spokojnego.
Spacerując przez jakiś czas, nie spotkałam żywej duszy. Oprócz paru kalekich kotów, jednego psa i miliona świerszczy. Wszędzie było słychać świerszcze, dlatego wydaje mi się, że musiało być ich z milion. Bo jak takie malutkie stworzenie, może wydać jednocześnie bardzo donośnych parę dźwięków. To raczej nie możliwe. Nie możliwe też, by echo jednego świerszcza ciągle brzmiało, poza tym nie znajdowałam się w zamkniętej przestrzeni, więc o echo nie ma mowy. Milion świerszczy wydaje mi się najbardziej logicznym opisem tego co słyszałam i przy tym zostanę. Nagle dźwięk świerszczy zaczął się mieszać z pewną melodią. Już ją gdzieś słyszałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć co to jest. Nie widziałam też żadnego samochodu, domu, człowieka, który mógłby jej słuchać. Miałam wrażenie, że to świerszcze ją grają. Spacerowałam przez pewien czas z lekko przymrużonymi oczami, oraz szeroko otwartymi uszami, zatopiona w marzeniach o plaży.
Musiało minąć około godziny, ponieważ zdążyłam przejść już parę stacji, kiedy spokojne dźwięki wydawane przez świerszcze, zakłócił hałas nadjeżdżającego pociągu. Miałam szczęście, że dochodziłam do kolejnej stacji. Zostało niewiele czasu, żeby dotrzeć na miejsce, więc wsiadłam do kolejki. W wagonie też nie było nikogo żywego, tym razem nawet żadnego kota, a dźwięk świerszczy zamienił się w szum powietrza ocierającego się o pociąg. Spróbowałam przymrużyć oczy, aby przypomnieć sobie miłe uczucie wcześniejszego spaceru, jednak nie mogłam przypomnieć sobie usłyszanej melodii, nawet tykania świerszczy. Panujący dookoła monotonny szum, zmusił mnie do zaśnięcia. Obudziłam się tuż przed stacją końcową i wtedy skojarzyłam melodię. Była to ta sama melodia, którą dzień wcześniej słyszałam w tym głupim, upierdliwym popupie. Tylko skąd ta melodia wzięła się na środku pola. Nie wiem też w jaki sposób z takiego beznadziejnego nagrania, ktoś uzyskał tak cudowne dźwięki, wprawiające człowieka prawie w euforię. Tak czy siak, muszę jakoś zdobyć ten kawałek, jest świetny.
Wystarczyła by mi godzina żeby dojechać do centrum, ale nie miałam co robić w domu, więc wyszłam wcześniej. Ciepłe promienie wiosennego słońca nie pozwalały wsiąść do kolejki. Jedynym sposobem dostania się do metra był spacer. Mogłam spacerować nawet z zamkniętymi oczami, drogę znam dosyć dobrze, bo często wracam z centrum na piechotę. A poza tym z zamkniętymi oczami łatwiej wyobrazić sobie różne rzeczy. Taka pogoda pozwala myśleć tylko o słodkim lenistwie na gorącej plaży, na jakiejś bezludnej wyspie Oceanu Spokojnego.
Spacerując przez jakiś czas, nie spotkałam żywej duszy. Oprócz paru kalekich kotów, jednego psa i miliona świerszczy. Wszędzie było słychać świerszcze, dlatego wydaje mi się, że musiało być ich z milion. Bo jak takie malutkie stworzenie, może wydać jednocześnie bardzo donośnych parę dźwięków. To raczej nie możliwe. Nie możliwe też, by echo jednego świerszcza ciągle brzmiało, poza tym nie znajdowałam się w zamkniętej przestrzeni, więc o echo nie ma mowy. Milion świerszczy wydaje mi się najbardziej logicznym opisem tego co słyszałam i przy tym zostanę. Nagle dźwięk świerszczy zaczął się mieszać z pewną melodią. Już ją gdzieś słyszałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć co to jest. Nie widziałam też żadnego samochodu, domu, człowieka, który mógłby jej słuchać. Miałam wrażenie, że to świerszcze ją grają. Spacerowałam przez pewien czas z lekko przymrużonymi oczami, oraz szeroko otwartymi uszami, zatopiona w marzeniach o plaży.
Musiało minąć około godziny, ponieważ zdążyłam przejść już parę stacji, kiedy spokojne dźwięki wydawane przez świerszcze, zakłócił hałas nadjeżdżającego pociągu. Miałam szczęście, że dochodziłam do kolejnej stacji. Zostało niewiele czasu, żeby dotrzeć na miejsce, więc wsiadłam do kolejki. W wagonie też nie było nikogo żywego, tym razem nawet żadnego kota, a dźwięk świerszczy zamienił się w szum powietrza ocierającego się o pociąg. Spróbowałam przymrużyć oczy, aby przypomnieć sobie miłe uczucie wcześniejszego spaceru, jednak nie mogłam przypomnieć sobie usłyszanej melodii, nawet tykania świerszczy. Panujący dookoła monotonny szum, zmusił mnie do zaśnięcia. Obudziłam się tuż przed stacją końcową i wtedy skojarzyłam melodię. Była to ta sama melodia, którą dzień wcześniej słyszałam w tym głupim, upierdliwym popupie. Tylko skąd ta melodia wzięła się na środku pola. Nie wiem też w jaki sposób z takiego beznadziejnego nagrania, ktoś uzyskał tak cudowne dźwięki, wprawiające człowieka prawie w euforię. Tak czy siak, muszę jakoś zdobyć ten kawałek, jest świetny.
Czytaj bloga!
Chocolate Tester
autor: agatapierwszy wpis: 28.03.2007
[Obserwuj bloga]
Jak to się stało, że pewna mała dziewczynka, ubrana w bardzo skromną sukienkę powiedziała mi: "Możesz zostać Chocolate Tester". Czy miała na myśli testera czekolady? A może jest to nazwa własna, nazwa nieznanej mi profesji, albo imię i nazwisko sławnego podróżnika, który odkrył nowy rodzaj żuczka w górzystych niezamieszkałych i nieznanych nikomu terenach Europy? Niech zagadka zostanie rozwikłana tu i teraz.
Najnowsze na Chocolate Tester:
Popularne na Chocolate Tester:
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam

Komentarzy
RozwińChocolate tester = tester gier w Digital Chocolate :) 1208837614000 2008-04-22