Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Boromi
- Reputacja:
- 1084.7957
- Punkty:
- 2642
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Boromi
1262182893000
2009-12-30
... i ja (już) też widziałem Avatara!
... i powiem Wam, że to wspaniały film. Pełen rewelacyjnych efektów, obdarzony spójnym i urzekającym światem Pandory. A w dodatku całkiem niezłym, jeżeli chodzi o rozwiązania fabularne. Myślę, że spodoba się każdemu ze względu na niesamowity klimat i synergię muzyki i obrazu, które składają się na tą mistrzowską produkcję.
No dobra, żartowałem. Tyle o pierwszej połowie filmu.
Avatar Jamesa Camerona w skali całości mnie zawiódł. Ogólnie rzecz biorąc - rozpiszę to Wam na poszczególne czynniki, zaczynając od tych pozytywnych:
Animacja: Tu się zgodzę: Avatar olśniewa. Fauna, flora... wszystko wygląda wprost rewelacyjnie. No i, co ważne, jest fantastycznie zaprojektowane. Dżungla Pandory obfituje w niesamowite wytwory matki natury (czy może raczej: designerów) i za to należą się brawa. Jak psu buda, czegoś tak dopieszczonego pod względem jeszcze w kinie nie widziałem.
Muzyka: Jest rewelacyjna. Nie wiem jak inni, ale ja po prostu muszę dorwać OST-a, bo jest po prostu obłędny. Epickie kompozycje z elementami etnicznymi... naprawdę, robi to piorunujące wrażenie.
3D: Specjalnie wykosztowałem się na IMAX-owy bilet, bo "gdzieś tam" usłyszałem, że w tym ujęciu się Avatara oglądać powinno. ;] I co? Nie wiem czy to kwestia techniczna, ale fakt faktem, że w wersji wyświetlanej w kinowej Sadybie, cyfrowa "Opowieść Wigilijna" wciąga film Camerona noskiem. Naprawdę, wielkie rozczarowanie. Może uda mi się jeszcze obejrzeć film w cyfrowym 3D, ale to z IMAX-u to cienizna. Wrażenie głębi w zasadzie nijakie, dobre wykorzystanie trójwymiarowego obrazu jest rzadkością, a w dodatku ktoś bardzo mądry postanowił pozostawić polskie napisy w standardowym trybie wyświettlania. Efektem były subtitle, które w pełni czytelne stają się po zmrużeniu jednego oka.
Fabuła: Tu zapowiadało się nieźle. Cała akcja z awatarami i podbojem wrogiej, hermetycznej Pandory z początku mi się podobała. I faktycznie - po pierwszej połowie filmu byłem prawie pewny, iż Avatar to faktycznie jest "to coś", plemię Na'Vi wzbudzało autentyczne współczucie. Na szczęście Cameron w ostatniej godzinie wprowadził wystarczającą ilość scen imo idiotycznych, przesadnie patetycznych i do bólu schematycznych, by mnie z tego błędu wyprowadzić. :) Szczerze mówiąc, to oglądając Titanica nie mdliło mnie aż tak, jak w trakcie trwania końcówki dzisiejszego seansu. Momentami naprawdę można przetrzeć oczy ze zdumienia, bo cała bitwa o Pandorę to w zasadzie nieprzerwane pasmo cukierkowych rozwiązań scenariusza, przeplatanych tu i ówdzie żałosnymi kwestiami ("Macie za swoje!!" - krzyknął przebrzydły marine do armii prawych Na'Vi). Wiele razy zwyczajnie nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Ale jednocześnie strasznie szkoda mi było tego potencjału, który według mnie, Cameron bez wahania utopił (tudzież udupił, Panie Lechu).
Chciałbym jednak sprostować na koniec: nie uważam, by Avatar był złym filmem. To jest po prostu zapowiadane show i właśnie efekciarstwa należy od niego oczekiwać. Co ja mogę jednak poradzić, że odruchowo wszystko się we mnie skręca, gdy widzę jak scenarzysta traktuje mnie jak małe dziecko, tworząc tak naprawdę bajeczkę w "dorosłej" (choć też uciekającej od dosadnych, brutalnych scen) oprawie? Były szanse na świetny film, wyszło - świetne widowisko. Wielkie boom na... no, 8=. Tako rzecze
boromi
No dobra, żartowałem. Tyle o pierwszej połowie filmu.
Avatar Jamesa Camerona w skali całości mnie zawiódł. Ogólnie rzecz biorąc - rozpiszę to Wam na poszczególne czynniki, zaczynając od tych pozytywnych:
Animacja: Tu się zgodzę: Avatar olśniewa. Fauna, flora... wszystko wygląda wprost rewelacyjnie. No i, co ważne, jest fantastycznie zaprojektowane. Dżungla Pandory obfituje w niesamowite wytwory matki natury (czy może raczej: designerów) i za to należą się brawa. Jak psu buda, czegoś tak dopieszczonego pod względem jeszcze w kinie nie widziałem.
Muzyka: Jest rewelacyjna. Nie wiem jak inni, ale ja po prostu muszę dorwać OST-a, bo jest po prostu obłędny. Epickie kompozycje z elementami etnicznymi... naprawdę, robi to piorunujące wrażenie.
3D: Specjalnie wykosztowałem się na IMAX-owy bilet, bo "gdzieś tam" usłyszałem, że w tym ujęciu się Avatara oglądać powinno. ;] I co? Nie wiem czy to kwestia techniczna, ale fakt faktem, że w wersji wyświetlanej w kinowej Sadybie, cyfrowa "Opowieść Wigilijna" wciąga film Camerona noskiem. Naprawdę, wielkie rozczarowanie. Może uda mi się jeszcze obejrzeć film w cyfrowym 3D, ale to z IMAX-u to cienizna. Wrażenie głębi w zasadzie nijakie, dobre wykorzystanie trójwymiarowego obrazu jest rzadkością, a w dodatku ktoś bardzo mądry postanowił pozostawić polskie napisy w standardowym trybie wyświettlania. Efektem były subtitle, które w pełni czytelne stają się po zmrużeniu jednego oka.
Fabuła: Tu zapowiadało się nieźle. Cała akcja z awatarami i podbojem wrogiej, hermetycznej Pandory z początku mi się podobała. I faktycznie - po pierwszej połowie filmu byłem prawie pewny, iż Avatar to faktycznie jest "to coś", plemię Na'Vi wzbudzało autentyczne współczucie. Na szczęście Cameron w ostatniej godzinie wprowadził wystarczającą ilość scen imo idiotycznych, przesadnie patetycznych i do bólu schematycznych, by mnie z tego błędu wyprowadzić. :) Szczerze mówiąc, to oglądając Titanica nie mdliło mnie aż tak, jak w trakcie trwania końcówki dzisiejszego seansu. Momentami naprawdę można przetrzeć oczy ze zdumienia, bo cała bitwa o Pandorę to w zasadzie nieprzerwane pasmo cukierkowych rozwiązań scenariusza, przeplatanych tu i ówdzie żałosnymi kwestiami ("Macie za swoje!!" - krzyknął przebrzydły marine do armii prawych Na'Vi). Wiele razy zwyczajnie nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Ale jednocześnie strasznie szkoda mi było tego potencjału, który według mnie, Cameron bez wahania utopił (tudzież udupił, Panie Lechu).
Chciałbym jednak sprostować na koniec: nie uważam, by Avatar był złym filmem. To jest po prostu zapowiadane show i właśnie efekciarstwa należy od niego oczekiwać. Co ja mogę jednak poradzić, że odruchowo wszystko się we mnie skręca, gdy widzę jak scenarzysta traktuje mnie jak małe dziecko, tworząc tak naprawdę bajeczkę w "dorosłej" (choć też uciekającej od dosadnych, brutalnych scen) oprawie? Były szanse na świetny film, wyszło - świetne widowisko. Wielkie boom na... no, 8=. Tako rzecze
boromi
Czytaj bloga!
Najnowsze na Kulturwa:
- Powrót najgorszego
- Niezapomniana 18-tka
- Coś dla video-czytaków...
- Najgorsza dwunastka!
- Winning Eleven!
- 10... 9... 8...
- W 9-tym odcinku najgorszego podcastu...
- Nowa, najgorsza forma!
- 2010 rozłożony na łopatki
- Na koniec roku...
- Łikli nius
- Najgorszy po raz drugi
- Najgorszy...
- Heavy Rain po mojemu
- Damon Albarn i jego Gorillaz
- Matura 1984 vel 2010
- ... i ja (już) też widziałem Avatara!
- Magiczna liczba - 28
- Sweeney Todd: Demon barber of Fleet Street
- Wywiad ze Skizo
Popularne na Kulturwa:
- Matura 1984 vel 2010
- Magiczna liczba - 28
- Powrót najgorszego
- Czarne karty historii - Maus
- Oceń to sam
- Najgorszy po raz drugi
- Damon Albarn i jego Gorillaz
- Źli, brzydcy i... głupi
- Po(d)kręcony Walt Disney - American mcGee
- Coś dla video-czytaków...
- 2010 rozłożony na łopatki
- 10... 9... 8...
- Journey through the night - Max Payne
- Wywiad ze Skizo
- Niezapomniana 18-tka
- Sweeney Todd: Demon barber of Fleet Street
- Planet Moon
- Zły dotyk...
- ... i ja (już) też widziałem Avatara!
- Łikli nius
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam

Komentarzy
Co z tego jednak, skoro fabuła z typowego kina akcji klasy D sprowadza ten film do niższych stanów wyższych. Gdyby ten film tak nie wyglądał, przemknąłby przez kina i połowa z Was pewnie nawet by go nie zauważyła jak całej masy podobnych produkcji. Jest nabity skurwiel z Marines, jest wrażliwa pani biolog, jest obca planeta i ciemiężona rasa. Nic czego nie byłoby wcześniej, również 8/10. 1262514896000 2010-01-03