Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Boromi
- Reputacja:
- 1084.7957
- Punkty:
- 2642
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Boromi
1259763550000
2009-12-02
Źli, brzydcy i... głupi
Czarne charaktery to niepoprawni optymiści – nietrudno dojść do tego wniosku, gdy od najmłodszych lat jest się karmionym mdłą, powtarzalną do bólu propagandą: 'Dobro zwycięża! Zawsze!!111oneone'. Problem pojawia się, gdy zapytamy dlaczego tak się dzieje, skoro bycie Złym Ciemiężcą oznacza posiadanie znacznej przewagi w sile. Tajemnica poronionej idei zostania (czy to w grach, książkach lub filmach) prawdziwym, zepsutym do cna hultajem, ma bowiem kilka podstawowych zasad...
Po pierwsze - Stereotyp owego indywidualisty najlepiej zacząć od zarysu – jego charakter jest zależny od przyjętej postawy, przy czym w podstawowym podziale wyróżniamy jedynie dwie 'odmiany': działający w pojedynkę, niewyobrażalnie potężny (tiaaaa...) i najczęściej z nieznanych powodów żywiący uraz do głównego bohatera osobnik, lub równie dopakowany gość o posturze czołgu, na dodatek zewsząd otaczający się hordą sługusów. Obydwaj to najczęściej naprawdę hardzi zawodnicy, których przeznaczeniem jest zostać przez gracza zmielonym na tysiące (setki tysięcy? miliony?) tajemniczych cząsteczek o nazwie EXP...
Zanim jednak do tego dojdzie, poznajemy historię ich naiwności. O ile nasz niepokonany Darth Maul działa aktywnie i najczęściej w imię własnych snów o potędze (kłania się choćby Alex z Golden Sun), o tyle opasły overlord ma zazwyczaj bardziej przyziemne cele. Ot, choćby taki Galactus, który lata sobie po Wszechświecie, co i rusz wchłaniając planety, by zaspokoić głód, czy Sauron, pragnący w 'klasyczny' sposób zapanować nad Śródziemiem. Może ukazać się pod postacią Templariusza, wampira, istoty pozaziemskiej, agentki Związku Radzieckiego, a nawet samego Alastora, ale wciąż w głębi duszy pozostaje dwustu-kilowym olbrzymim brodaczem, zakutym w zbroję, posadzonym na tronie z kuflem piwa w ręku, spokojnie czekającym na nadejście własnej zguby.
Aj łona bi mejd - Nieodzownym elementem każdej postaci jest jej outfit. W przypadku tegoż elementu także możemy mówić o pewnych prawidłowościach. Wcielenie Zła ubóstwia ekscentryczne, niezwykłe i podkreślające pokrętny charakter stroje. Któż bowiem nie pamięta Aresa, który zainstalował sobie w placach olbrzymie brzytwy, doskonale wszystkim znanego kata z Silent Hill, Jokera czy Zagadkę z 'Batmana', lub rozbrajającego Dagoth Ura z Morrowinda…? Bez wątpienia – udany łobuz to taki, który sprawia odpowiednie pozory, strojem maskuje pewien niedostatek umysłowy… zwyczajnie budzi w graczu, widzu lub czytelniku respekt. Zapakujmy bowiem wątłe ciało kujona o chorych ambicjach w olbrzymiego mecha, przenieśmy go w czasy średniowiecza i *poof!* – materiał na czarny charakter jak znalazł – zarozumiały, przekonany o swojej wszechpotędze bubek. To oczywiście spore uproszczenie, jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że w wielu przypadkach, kluczem do otrzymania roli łajdaka nr 1, był głównie odpowiedni strój i przepełniony megalomanią charakter. No właśnie – pycha to wśród czarnych charakterów niemal…
Wyraz stały - Zły jest zawsze zarozumiały. I właśnie ta zarozumiałość, w połączeniu z wrodzoną głupotą, zawsze prowadzi do samounicestwienia (a przynajmniej osobistej porażki). Ot, choćby taki Zemus z FFIV, który przez całą grę beztrosko pociągał za sznureczki z ukrycia, by koniec końców zabawę w teatrzyk zakończyć z rączką odrąbaną przez własne marionetki. Jeszcze bardziej rozbrajającym przykładem jest tu Zetta – Overlord nad overlordy, wzięty z Makai Kingdom autorstwa Nippon Ichi. Gość ten, jako przykładny tyran, przez długi czas szukał Świętego Tomu, który był jedyną nadzieją ocalenia własnego wszechświata od niemiłej przepowiedni. Pech chciał że książka sama w sobie była niegłupia i gdy Zetta nareszcie ją odnalazł, wewnątrz ujrzał niepochlebną opinię, jakoby to jego głupota miała sprowadzić na świat zgubę. Pod wpływem chwili, częściowo niszcząc Święty Tom, dopełnił przepowiednię…
Przykładów do cna zadufanych w sobie osobników, można by wymieniać na pęczki: Wyrocznia z Fahrenheita, Bowser z Marianów, Barbossa z Piratów, Widmo z Lśnienia, Bill z filmu Tarantino, von Karma z Phoenix Wrighta, czy Bush z USA - to jedynie mikroskopijna część, dająca dowód na to, że w tych konkretnych przypadkach dobro zwyczajnie nie mogło nie zwyciężyć. Samozachwyt usypia czujność i mąci logiczny tok myślenia, przez co - wydawać by się mogło - najświetniejsze umysły pokroju Shodan (System Shock), giną z naszej ręki - bohaterów pierwszej wody. Prawych, dobrych i wspaniałych psuj, rujnujących marzenia kolejnego, rozbrajająco naiwnego i przekonanego o własnej doskonałości villaina...
boromi
Po pierwsze - Stereotyp owego indywidualisty najlepiej zacząć od zarysu – jego charakter jest zależny od przyjętej postawy, przy czym w podstawowym podziale wyróżniamy jedynie dwie 'odmiany': działający w pojedynkę, niewyobrażalnie potężny (tiaaaa...) i najczęściej z nieznanych powodów żywiący uraz do głównego bohatera osobnik, lub równie dopakowany gość o posturze czołgu, na dodatek zewsząd otaczający się hordą sługusów. Obydwaj to najczęściej naprawdę hardzi zawodnicy, których przeznaczeniem jest zostać przez gracza zmielonym na tysiące (setki tysięcy? miliony?) tajemniczych cząsteczek o nazwie EXP...
Zanim jednak do tego dojdzie, poznajemy historię ich naiwności. O ile nasz niepokonany Darth Maul działa aktywnie i najczęściej w imię własnych snów o potędze (kłania się choćby Alex z Golden Sun), o tyle opasły overlord ma zazwyczaj bardziej przyziemne cele. Ot, choćby taki Galactus, który lata sobie po Wszechświecie, co i rusz wchłaniając planety, by zaspokoić głód, czy Sauron, pragnący w 'klasyczny' sposób zapanować nad Śródziemiem. Może ukazać się pod postacią Templariusza, wampira, istoty pozaziemskiej, agentki Związku Radzieckiego, a nawet samego Alastora, ale wciąż w głębi duszy pozostaje dwustu-kilowym olbrzymim brodaczem, zakutym w zbroję, posadzonym na tronie z kuflem piwa w ręku, spokojnie czekającym na nadejście własnej zguby.
Aj łona bi mejd - Nieodzownym elementem każdej postaci jest jej outfit. W przypadku tegoż elementu także możemy mówić o pewnych prawidłowościach. Wcielenie Zła ubóstwia ekscentryczne, niezwykłe i podkreślające pokrętny charakter stroje. Któż bowiem nie pamięta Aresa, który zainstalował sobie w placach olbrzymie brzytwy, doskonale wszystkim znanego kata z Silent Hill, Jokera czy Zagadkę z 'Batmana', lub rozbrajającego Dagoth Ura z Morrowinda…? Bez wątpienia – udany łobuz to taki, który sprawia odpowiednie pozory, strojem maskuje pewien niedostatek umysłowy… zwyczajnie budzi w graczu, widzu lub czytelniku respekt. Zapakujmy bowiem wątłe ciało kujona o chorych ambicjach w olbrzymiego mecha, przenieśmy go w czasy średniowiecza i *poof!* – materiał na czarny charakter jak znalazł – zarozumiały, przekonany o swojej wszechpotędze bubek. To oczywiście spore uproszczenie, jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że w wielu przypadkach, kluczem do otrzymania roli łajdaka nr 1, był głównie odpowiedni strój i przepełniony megalomanią charakter. No właśnie – pycha to wśród czarnych charakterów niemal…
Wyraz stały - Zły jest zawsze zarozumiały. I właśnie ta zarozumiałość, w połączeniu z wrodzoną głupotą, zawsze prowadzi do samounicestwienia (a przynajmniej osobistej porażki). Ot, choćby taki Zemus z FFIV, który przez całą grę beztrosko pociągał za sznureczki z ukrycia, by koniec końców zabawę w teatrzyk zakończyć z rączką odrąbaną przez własne marionetki. Jeszcze bardziej rozbrajającym przykładem jest tu Zetta – Overlord nad overlordy, wzięty z Makai Kingdom autorstwa Nippon Ichi. Gość ten, jako przykładny tyran, przez długi czas szukał Świętego Tomu, który był jedyną nadzieją ocalenia własnego wszechświata od niemiłej przepowiedni. Pech chciał że książka sama w sobie była niegłupia i gdy Zetta nareszcie ją odnalazł, wewnątrz ujrzał niepochlebną opinię, jakoby to jego głupota miała sprowadzić na świat zgubę. Pod wpływem chwili, częściowo niszcząc Święty Tom, dopełnił przepowiednię…
Przykładów do cna zadufanych w sobie osobników, można by wymieniać na pęczki: Wyrocznia z Fahrenheita, Bowser z Marianów, Barbossa z Piratów, Widmo z Lśnienia, Bill z filmu Tarantino, von Karma z Phoenix Wrighta, czy Bush z USA - to jedynie mikroskopijna część, dająca dowód na to, że w tych konkretnych przypadkach dobro zwyczajnie nie mogło nie zwyciężyć. Samozachwyt usypia czujność i mąci logiczny tok myślenia, przez co - wydawać by się mogło - najświetniejsze umysły pokroju Shodan (System Shock), giną z naszej ręki - bohaterów pierwszej wody. Prawych, dobrych i wspaniałych psuj, rujnujących marzenia kolejnego, rozbrajająco naiwnego i przekonanego o własnej doskonałości villaina...
boromi
Czytaj bloga!
Najnowsze na Kulturwa:
- Powrót najgorszego
- Niezapomniana 18-tka
- Coś dla video-czytaków...
- Najgorsza dwunastka!
- Winning Eleven!
- 10... 9... 8...
- W 9-tym odcinku najgorszego podcastu...
- Nowa, najgorsza forma!
- 2010 rozłożony na łopatki
- Na koniec roku...
- Łikli nius
- Najgorszy po raz drugi
- Najgorszy...
- Heavy Rain po mojemu
- Damon Albarn i jego Gorillaz
- Matura 1984 vel 2010
- ... i ja (już) też widziałem Avatara!
- Magiczna liczba - 28
- Sweeney Todd: Demon barber of Fleet Street
- Wywiad ze Skizo
Popularne na Kulturwa:
- Matura 1984 vel 2010
- Magiczna liczba - 28
- Powrót najgorszego
- Czarne karty historii - Maus
- Oceń to sam
- Najgorszy po raz drugi
- Damon Albarn i jego Gorillaz
- Źli, brzydcy i... głupi
- Po(d)kręcony Walt Disney - American mcGee
- Coś dla video-czytaków...
- 2010 rozłożony na łopatki
- 10... 9... 8...
- Journey through the night - Max Payne
- Wywiad ze Skizo
- Niezapomniana 18-tka
- Sweeney Todd: Demon barber of Fleet Street
- Planet Moon
- Zły dotyk...
- ... i ja (już) też widziałem Avatara!
- Łikli nius
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam


Komentarzy
RozwińChoć tak, wyrocznia w Farenheicie to głąb jakich mało.
Co prawda nie miał wielkiego wyboru niż się ujawnić ale i tak głąb. 1259779497000 2009-12-02