Zamknij Wyślij uwagę

Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Połącz konta

Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś

R.U.R.

R.U.R.

Reputacja:
1008.53375
Punkty:
2322

Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video

Menu

R.U.R. 1257501458000 2009-11-06

Star Trek - nieco historii

Istniejący w świadomości amerykanów oraz większości krajów cywilizowanego świata, kult „Star Treka” rozpoczął się od tzw. The Original Series (w skrócie TOS) – czyli oryginalnej serii, której emisję rozpoczęto w 1966 roku przygodami kapitana Jamesa T. Kirka (William Shatner), pierwszego oficera - wolkanina Spocka (Leonard Nimoy), lekarza Leonarda „Bones” McCoya oraz innych członków pokładu dowodzenia (Hikaru Sulu, Pavla Chekova, Uhury oraz inżyniera Montgomerego „Scotty” Scotta), którzy na pokładzie USS Enterprise, statku floty Federacji Zjednoczonych Planet, o numerze seryjnym NCC-1701 „szukali nowych form życia i nowych cywilizacji oraz śmiało kroczyli tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek”.

Stworzony przez Gene’a Roddenberry’ego serial był jak na tamte czasy niezwykle nowatorski. Na jego potrzeby inżynierowie pracujący dla NASA opracowali teoretycznie technologię podróży z prędkością większa niż światło – tzw. napęd WARP. Na pokładzie dowodzenia, jako pilot znalazł się Rosjanin (pamiętajmy, że były to czasy głębokiej „Zimnej wojny”), drugim pilotem był Japończyk (niedawny wróg amerykanów podczas II wojny światowej) oraz murzynka stanęła za pulpitem komunikacyjnym (w tym okresie szczególnie silne były napięcia rasowe). Wizja przyszłości przedstawiona w Star Treku była bardzo optymistyczna. Ludzie po trzeciej wojnie światowej w końcu zjednoczyli się i stworzyli, wraz z Wolkanami oraz innymi sąsiadującymi cywilizacjami, Federację Zjednoczonych Planet, której flota miała utrzymywać pokój na jej granicach oraz odkrywać nowych potencjalnych członków. Zagrożenie dla Federacji stanowili Klingoni – rasa która swe życie poświeciła walce oraz imperium Romulańskie – dalecy krewni Wolkanów, którzy zarzucili panowanie nad emocjami. Flota federacji miała ściśle określone dyrektywy w postępowaniu z obcymi, szczególnie tymi na niższym stopniu rozwoju. Pierwsza dyrektywa zabraniała bezpośredniej ingerencji, czy wręcz zakazywała ujawniania się inteligentnym rasom, które nie osiągnęły rozwoju pozwalającego im na podróż z prędkością WARP. Mimo zalet wyemitowano wówczas tylko 3 serie (sezony) i zakończono go z powodu niskiej oglądalności (SIC!). Ogromną popularność i status kultowego zyskał on sobie dopiero po powtórkach w kilku stacjach amerykańskiej telewizji.

Dziurę po już nie istniejącej serii zalepił tymczasowo „Star Trek: The Animated Series” (w skrócie TAS, 1973-1974), czyli serial animowany oparty na motywach oryginału, który przygotował grunt pod nadchodzącą dużą ekranizację. Rozpoczęto bowiem przygotowania do zrealizowania filmu dla kin. Zebrano całą oryginalną załogę i w 1979 r. na ekrany wkroczył „Star Trek: The Motion Picture”. Publika amerykańska polubiła go na tyle, że dość regularnie zaczęły się pojawiać kolejne filmy. W 1982 „Star Trek II: Gniew Khana”, w 1984 „Star Trek III: W poszukiwaniu Spocka” a w 1986 „Star Trek IV: Powrót do domu”.

Tu zrobimy drobną przerwę w śledzeniu kinowych realizacji, ponieważ w 1987 roku pojawia się na gwiezdno-wędrówkowym firmamencie nowa gwiazda – „Star Trek: Następne pokolenie” (Star Trek: The Next Generation, w skrócie TNG) chyba najpopularniejszy serial dziejący się w uniwersum Gwiezdnej Wędrówki, a jego gwiazda lśni przez 7 sezonów. Chyba każdy zna przygody dzielnego kapitana Jean Luc Picarda i załogi Enterprise NCC-1701-D. W roku 1991 umiera jego twórca – Gene Roddenberry, co póżniej wpłynęło prawdopodobnie na nie do końca przemyślane decyzje w zarządzaniu marką.

Z oryginalną załogą powstają jednak kolejne filmy kinowe. W 1989 „Star Trek V: Ostateczna Granica” oraz 1991 - „Star Trek VI: Wojna o pokój” (w oryginale tytuł brzmi lepiej: „Star Trek VI: The Undiscovered Country”, co jest cytatem z szekspirowskiego „Hamleta” i oznaczającym „Nieodkrytą krainę” – przyszłość) swoją drogą, mój ulubiony film z serii. Ogromna popularność „Następnego pokolenia” powoduje, że w kinie następuje zmiana warty. W powstałym w 1994 roku „Star Trek: Pokolenia” stara załoga ma tylko drobne cameo, by w dalszej części oddać pola swoim młodszym kolegom. [Uwaga SPOILER!!!]W końcowej walce z głównym złym połączono siły kapitanów Kirka i Picarda. Ta scena ostatecznie żegna załogę pierwszego Enterprise’a.[Koniec SPOILERA!!!]

Seria telewizyjna zostaje zakończona tego samego roku. Nie oznacza to jednak pustki w świecie Star Treka ponieważ rok wcześniej, czyli w 1993 r., rozpoczęto emisję nowego serialu: „Star Trek: Deep Space Nine” („Star Trek: Stacja kosmiczna”, w skrócie DS9). Seria opowiadała o załodze stacji kosmicznej znajdującej się w pobliżu planety Bajor. Stację przejęto od Kardasjan – byłych okupantów tejże planety. Pod dowództwem Benjamina Sisko (Avery Brooks) i we współpracy z bajoranami strzeże ona planety oraz podprzestrzennego tunelu prowadzącego do kwadrantu Delta. Serial nie był jednak tak popularny, jak „Następne Pokolenie”. Po kryzysie w czwartym sezonie, gdy oglądalność spadała na łeb, scenarzyści doprowadzili do ogromnego konfliktu w świecie ST, który zjednoczył wiele dotychczas zwaśnionych cywilizacji we wspólnej walce przeciwko wspólnemu wrogowi – Dominium. Dzięki temu zabiegowi powstały jeszcze 3 sezony co zrównało w popularności DS9 z TNG.

W okresie spadku oglądalności DS9, czyli w roku 1995 wytwórnia powołuje do życia serial „Star Trek: Voyager” (w skrócie VOY). W warstwie fabularnej powraca on do korzeni, czyli gwiezdnej podróży i szukania nowych cywilizacji. Scenariusz na wstępie jednak określa zupełnie inne zasady. Naukowym statkiem USS Voyager po raz pierwszy dowodzi kobieta (co już raz zdarzyło się w serii, jednak była to raczej wizja nieokreślonej przyszłości – vide: TNG sezon 7, odcinki 25 i 26 pod wspólnym tytułem „All Good Things”) oraz to, że statek za sprawą obcej i potężnej istoty trafia do kwadrantu Gamma, skąd powrót – nawet przy maksymalnej prędkości WARP 9) trwać będzie ponad 70 lat! Załoga jest jedynym przyczółkiem Federacji w tej okolicy, co prowadzi czasem do łamania pierwszej dyrektywy – by przetrwać, kapitan Janeway (Kate Mulgrew) często musiała podejmować trudne decyzje, takie które by nie kłóciły się z jej poczuciem obowiązku wobec swojej załogi oraz praw federacyjnych. Seria miała również 7 sezonów i wg mnie jest najlepszą serią jaka powstała dotychczas. Pomimo oskarżania jej o wtórność wobec TNG okazała się w moim mniemaniu ogromnym sukcesem: postawienie w trudnej sytuacji, a co za tym idzie dojrzalsza opowieść, w połączeniu z najnowszą technologią wykorzystywaną do tworzenia warstwy wizualnej, dały silne przeżycia wszystkim oglądającym ten serial widzom.

W 1996 roku powstaje film pełnometrażowy „Star Trek: Pierwszy kontakt”. Jest on kontynuacją przygód załogi kpt. J.L. Picarda oraz nowego statku USS Enterprise NCC-1701-E. Wspomnę tylko że widzimy w nim starych znajomych z TNG i VOY-a – rasę scybernetyzowanych obcych mających wspólną świadomość i określających się mianem: Borg. Picard wraz ze swą załogą ma nie dopuścić do zniszczenia rasy ludzkiej, a co za tym idzie, powstania Federacji Zjednoczonych Planet – głównego i dającego mu skuteczny opór, przeciwnika Borga.

W 1998 powstaje „Star Trek: Insurection” znów z załogą Picarda, a w 2001 wraz z zakończeniem „Voyagera”, zaczyna się w telewizji nowa era Star Treka – wchodzi na jej ekrany serial pod początkowym tytułem: „Enterprise”, by ostatecznie zmienić go na „Star Trek: Enterprise”. Opowiedziana w nim opowieść to fragment historii uniwersum Star Treka jeszcze przed powstaniem Federacji, początek wkraczania ludzi w przestrzeń kosmiczną. Czynią to pod dowództwem kapitana Jonathana Archera (w tej roli „Zagubiony w czasie” – Scott Bacula) na pokładzie doświadczalnego okrętu sił ziemskich Enterprise NX-01. Seria jednak nie zyskuje sobie uznania widzów i po zaledwie 4 sezonach zostaje skasowana. Mimo to staje się zaczynem do tego, co ma nastąpić w roku 2009.

Wróćmy jednak do 2002 r., kiedy to powstaje kolejny pełnometrażowiec „Star Trek: Nemezis”, który jest jednocześnie ostatnim filmem kinowym z załogą kpt. Picarda. Jego umiarkowany sukces oraz porażka serialowego Enterprise’a doprowadziły do wycofania się wytwórni z kolejnych planów produkcyjnych związanych ze Gwiezdną Wedrówką. Należało znaleźć nowa formułę godną widza XXI wieku.

Jako „zbawiciel” pojawia się J. J. Abrams, twórca „Mission Impossible III”, „Cloverfield” (po polskawemu „Projekt: Monster”) oraz „Lost – Zagubieni. W 2007 roku podejmuje się on wyreżyserowania nowego filmu pełnometrażowego, który akcja miała toczyć się przed TOS.

Więcej o tym filmie w kolejnym wpisie.

(w tworzeniu tego wpisu posiłkowałem się danymi z: http://pl.wikipedia.org/wiki/Star_Trek)
9

Komentarzy

Rozwiń
  • R.U.R.
    R.U.R. @SZP4K3R Hehe, to ze stareńkiego TOS-a, tak wyglądał ST w 1966 roku. Wtedy cała fantastyka filmowa była w tym stylu ;D Ale ta scena wyjątkowo pokazuje słabość niektórych rozwiązań jakie zastosowano w TOS-ie ;)

    @Kot: Nie da się opowiedzieć wszystkiego o Star Treku. Każdy odcinek niemal opowiada o czym innym. Są oczywiście głównowątkowe opowieści ciągnące się np w Voyagerze (powrót do kwadrantu Alfa i szukanie na to nowych sposobów) czy w DS9 (odkrywanie tajemnic kanału podprzestrzennego, a później wojna z Dominium), ale o tym możesz poczytać gdzie indziej jeśli Cię to zainteresowało. Ten tekst to tylko zarys historyczny. A tak ogólnie to najczęściej przygody załogi postawionej w każdym odcinku przed nowym problemem. Czasem są one rozwiązywane dyplomatycznie, czasem gdy już wszystko zawodzi - siłowo. Czasem bywały problemy natury moralnej. Akcja zwykle koncentruje się na zdarzeniu bądź pojedynczym załogancie (z głównej obsady oczywiście). Ciekawą odskocznią od gwiezdnych podróży były "przygody" w holodecku - rodzaj wirtualnej rzeczywistości.
    Jakbyś chciał spróbować to zacznij od pełnometrażowego Star Trek: The Motion Picture. Mimo, że czuje się już, iż film ma 30 lat warto go zobaczyć :) 1257588657000 2009-11-07
  • R.U.R.
    R.U.R. A ja zacytuję tu sceny, które mogłyby się większości spodobać, choć nie są one esencją tego czym jest ST: Voyager:
    http://www.youtube.com/watch?v=FtWOFMPzY... 1257589797000 2009-11-07
  • Teacher Commander
    Teacher Commander Heh, gdy byłem jeszcze w podstawówce, to TNG leciało (już nie pamiętam na jakim kanale) w dni powszednie z samego rana, zanim jeszcze musiałem wychodzić do szkoły. Rannnnny, ale się wtedy wkurzałem, gdy nie mogłem żadnego odcinka obejrzeć do końca bo musiałem wychodzić na jakieś 10 minut przed zakończeniem. Chyba wtedy zaczynałem lubić i interesować się sci-fi i fantastyką wszelaką.
    1257590603000 2009-11-07

Czytaj bloga!

O wszystkim i o niczym...

R.U.R. autor: R.U.R.
pierwszy wpis: 28.11.2007
[Obserwuj bloga]

Co tu dużo pisać. Nie jestem fanem blogowania, ale jak mnie coś kopnie, by stworzyć jakiś wpis, na pewno to zrobię... :)

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka