Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
Gigaman
- Reputacja:
- 985.0532
- Punkty:
- 911
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
Gigaman
1249302863000
2009-08-03
Gitara po raz n-ty: JamLegend
Ostatnio jestem na głodzie gier muzycznych. DDR wciąż nie naprawiony, PS2 kaszle przy włączaniu GH a na DSie nie mam ochoty łamać sobie nadgarstka dla niszowych coverów.
Dlatego też idąc za newsem OsaXa spróbowałem JamLegend.
Internetowego Frets on Fire z domieszką Bemanii.
Ale od początku: JamLegend wykorzystuje najnowsze super technologie jakim jest FireFox i Internet Explorer aby zrobić z nas gwiazdy rocka. Jednakże nie takich malowanych-dmuchanych estradowiczów którzy machają plastikowym Les Paulem przed konsolą. JamLegend wyzwoli w was prawdziwe zło które doszczętnie zdewastuje wasze klawiatury oraz ogródek najbliższego mohera.
Znajome? Tak, to dokładnie to samo co Frets on Fire, jedynie nie zapycha nam dysku kolejnymi marnie zrobionymi plikami z chartami muzycznymi.
Klawiszologia jak i poza do grania to ponownie powtórka z FoF, jednakże z pewnymi mankamentami. To co wyzwoliło we mnie pierwotny gniew na początku rozgrywki to kolory nutek. Co z nimi nie tak? Otóż każdy kto grał w GH bądź FoF wie jak lecą kolory. W JamLegend są całkowicie pomieszane przez co kilka godzin musiałem się przyzwyczajać do trajektorii lecących nutek niż kolorów.
Gdy miałem to już za sobą mogłem przyjrzeć się karcie dań. Tu nie spodziewajcie się każdej możliwej piosenki Metallici czy Manowaru. Prócz kilku tracków z anime (K-On, Beyblade, Naruto czy nieśmiertelny Evangelion) oraz jednego zespołu, nie znalazłem nic znajomego. Ogólnie ma się wrażenie iż JamLegend reklamuje garażowe zespoły z Kalifornii które desperacko próbują się zaprezentować na MySpace i wysyłają każdemu invita do Friendów.
Na szczęście serwis oferuje możliwość uploadu własnej piosenki, zaś system podobny do tego z Guitar Hero II dorabia do niego chart muzyczny.
Nawet fajny pomysł lecz niestety nieskuteczny. Gdy już znajdziemy i wrzucimy piosenkę.mp3 którą chcemy zagrać możemy jedynie zagrać BeatJam (które jest wzorowane na prastarej Bemani) czyli wystukiwanie rytmu bez użycia picka pod postacią entera. Jeśli zaś chcecie poudawać gitarę musicie wrzucić tą samą piosenkę w midi. Konwertery oczywiście istnieją jednakże mają darmowe konto możemy wrzucić jedną piosenkę tygodniowo, zaś akcja z wrzucaniem midi liczy się jako osobna piosenka.
Nawet gdy to zrobicie wcale nie macie pewności że zacznie działać. Ending z K-On'a który wrzuciłem ponad tydzień temu do dziś nie włącza się w żadnym trybie. Na szczęście akurat ten track był już na serwisie.
Co mamy jednak z tego że sobie trochę pogramy? Oczywiście twórcy poszli z duchem czasu, im lepiej zagramy dany utwór tym więcej dostaniemy doświadczenia oraz będziemy się wspinać w ogólnoświatowym rankingu. Mamy również achievementy zatem Doombek będzie miał czym podnieść swego e-penisa.
Nie każdy jednak lubi wbijać punkty dla samego wbijania. Dla takich osób jest live multiplayer z innymi użytkownikami JamLegend.
Co najdziwniejsze ta funkcja sprawuje się bardzo dobrze. Musimy po prostu grać najlepiej jak możemy, utrzymywać combo i dolecieć do końca piosenki.
Szkoda tylko że za tego typu działania nie ma achievementów. Są za to za pojedynki na które możemy wyzwać innego konkretnego gracza wysyłając mu rękawicę. Jednakże tu o ile nie mamy zaprzyjaźnionej osoby do takich zabaw raczej nie znajdziemy oponenta.
Jest jednak bardzo ważna wada tego przedsięwzięcia, znana wielu graczom.
Lagi.
Piosenki są załadowywane po tym jak wciśniemy play w efekcie czego na początku zwykle tracimy jedną~dwie nutki z powodu opóźnienia względem serwera. Szczególnie z Polskimi realiami gdzie mało kto może sobie pozwolić na 5Mb/s. A przy 512kb/s wbicie perfecta jest naprawdę wyczynem.
Oczywiście jest też druga strona medalu. Jeszcze gorsza niż lagi.
Jak wcześniej wspomniałem system przerabiania piosenek na odpowiednie charty muzyczne jest bardzo podobny do tego z Guitar Hero II. Jeszcze przy plastikowej gitarce działa on dość dobrze tak przy ostrym rocku na klawiaturze jest to droga przez rozżarzone węgle. Po "skilled" gra właściwie się kończy gdyż na wyższych poziomach trudności dodawany jest jeszcze jeden przycisk co przy pięciu strunach sprawia iż musimy latać między F4 a F5 co nie jest zbyt wygodne zaś już przy F6 gaśnie Słońce za oknem to również okropnie źle dopasowane speed mody są dopasowane jedynie do wyćwiczonych w Zerg Rush'u Koreańcom. Choć i oni będą musieli za prząść całą swoją 12 osobową rodzinę aby nabić perfecta.
Jedyna opcja jakiej nie przetestowałem to podłączanie kontrolera GH/RB, tylko dlatego iż nie mam przejściówki PS2->USB, wtedy może da się grać znośnie.
Jednakże mimo to będę dalej w to grał. Czemuż to? W przeciwieństwie do FoF gdzie każdy robi charty jak mu się widzi i prócz tych dodanych do programu nie ma niczego co by choć trochę oddawało rytm piosenki oraz co ważniejsze nie zapycha tym crapem dysku tu również można poznać nowe zespoły albo zupełnie nieznane oblicze tych które słuchacie na co dzień.
JamLegend jest dobrą alternatywą dla tych co nie mają dość mocnego sprzętu na GH i tych których FoF doprowadza do białej gorączki.
Również jest nadzieja iż w przyszłości poza gitarą oraz czymś na wzór Bemanii dojdzie keyboard oraz perkusja, oraz inne opcje.
Dlatego też idąc za newsem OsaXa spróbowałem JamLegend.
Internetowego Frets on Fire z domieszką Bemanii.
Ale od początku: JamLegend wykorzystuje najnowsze super technologie jakim jest FireFox i Internet Explorer aby zrobić z nas gwiazdy rocka. Jednakże nie takich malowanych-dmuchanych estradowiczów którzy machają plastikowym Les Paulem przed konsolą. JamLegend wyzwoli w was prawdziwe zło które doszczętnie zdewastuje wasze klawiatury oraz ogródek najbliższego mohera.
Znajome? Tak, to dokładnie to samo co Frets on Fire, jedynie nie zapycha nam dysku kolejnymi marnie zrobionymi plikami z chartami muzycznymi.
Klawiszologia jak i poza do grania to ponownie powtórka z FoF, jednakże z pewnymi mankamentami. To co wyzwoliło we mnie pierwotny gniew na początku rozgrywki to kolory nutek. Co z nimi nie tak? Otóż każdy kto grał w GH bądź FoF wie jak lecą kolory. W JamLegend są całkowicie pomieszane przez co kilka godzin musiałem się przyzwyczajać do trajektorii lecących nutek niż kolorów.
Gdy miałem to już za sobą mogłem przyjrzeć się karcie dań. Tu nie spodziewajcie się każdej możliwej piosenki Metallici czy Manowaru. Prócz kilku tracków z anime (K-On, Beyblade, Naruto czy nieśmiertelny Evangelion) oraz jednego zespołu, nie znalazłem nic znajomego. Ogólnie ma się wrażenie iż JamLegend reklamuje garażowe zespoły z Kalifornii które desperacko próbują się zaprezentować na MySpace i wysyłają każdemu invita do Friendów.
Na szczęście serwis oferuje możliwość uploadu własnej piosenki, zaś system podobny do tego z Guitar Hero II dorabia do niego chart muzyczny.
Nawet fajny pomysł lecz niestety nieskuteczny. Gdy już znajdziemy i wrzucimy piosenkę.mp3 którą chcemy zagrać możemy jedynie zagrać BeatJam (które jest wzorowane na prastarej Bemani) czyli wystukiwanie rytmu bez użycia picka pod postacią entera. Jeśli zaś chcecie poudawać gitarę musicie wrzucić tą samą piosenkę w midi. Konwertery oczywiście istnieją jednakże mają darmowe konto możemy wrzucić jedną piosenkę tygodniowo, zaś akcja z wrzucaniem midi liczy się jako osobna piosenka.
Nawet gdy to zrobicie wcale nie macie pewności że zacznie działać. Ending z K-On'a który wrzuciłem ponad tydzień temu do dziś nie włącza się w żadnym trybie. Na szczęście akurat ten track był już na serwisie.
Co mamy jednak z tego że sobie trochę pogramy? Oczywiście twórcy poszli z duchem czasu, im lepiej zagramy dany utwór tym więcej dostaniemy doświadczenia oraz będziemy się wspinać w ogólnoświatowym rankingu. Mamy również achievementy zatem Doombek będzie miał czym podnieść swego e-penisa.
Nie każdy jednak lubi wbijać punkty dla samego wbijania. Dla takich osób jest live multiplayer z innymi użytkownikami JamLegend.
Co najdziwniejsze ta funkcja sprawuje się bardzo dobrze. Musimy po prostu grać najlepiej jak możemy, utrzymywać combo i dolecieć do końca piosenki.
Szkoda tylko że za tego typu działania nie ma achievementów. Są za to za pojedynki na które możemy wyzwać innego konkretnego gracza wysyłając mu rękawicę. Jednakże tu o ile nie mamy zaprzyjaźnionej osoby do takich zabaw raczej nie znajdziemy oponenta.
Jest jednak bardzo ważna wada tego przedsięwzięcia, znana wielu graczom.
Lagi.
Piosenki są załadowywane po tym jak wciśniemy play w efekcie czego na początku zwykle tracimy jedną~dwie nutki z powodu opóźnienia względem serwera. Szczególnie z Polskimi realiami gdzie mało kto może sobie pozwolić na 5Mb/s. A przy 512kb/s wbicie perfecta jest naprawdę wyczynem.
Oczywiście jest też druga strona medalu. Jeszcze gorsza niż lagi.
Jak wcześniej wspomniałem system przerabiania piosenek na odpowiednie charty muzyczne jest bardzo podobny do tego z Guitar Hero II. Jeszcze przy plastikowej gitarce działa on dość dobrze tak przy ostrym rocku na klawiaturze jest to droga przez rozżarzone węgle. Po "skilled" gra właściwie się kończy gdyż na wyższych poziomach trudności dodawany jest jeszcze jeden przycisk co przy pięciu strunach sprawia iż musimy latać między F4 a F5 co nie jest zbyt wygodne zaś już przy F6 gaśnie Słońce za oknem to również okropnie źle dopasowane speed mody są dopasowane jedynie do wyćwiczonych w Zerg Rush'u Koreańcom. Choć i oni będą musieli za prząść całą swoją 12 osobową rodzinę aby nabić perfecta.
Jedyna opcja jakiej nie przetestowałem to podłączanie kontrolera GH/RB, tylko dlatego iż nie mam przejściówki PS2->USB, wtedy może da się grać znośnie.
Jednakże mimo to będę dalej w to grał. Czemuż to? W przeciwieństwie do FoF gdzie każdy robi charty jak mu się widzi i prócz tych dodanych do programu nie ma niczego co by choć trochę oddawało rytm piosenki oraz co ważniejsze nie zapycha tym crapem dysku tu również można poznać nowe zespoły albo zupełnie nieznane oblicze tych które słuchacie na co dzień.
JamLegend jest dobrą alternatywą dla tych co nie mają dość mocnego sprzętu na GH i tych których FoF doprowadza do białej gorączki.
Również jest nadzieja iż w przyszłości poza gitarą oraz czymś na wzór Bemanii dojdzie keyboard oraz perkusja, oraz inne opcje.
Czytaj bloga!
Not so Death Note
autor: Gigamanpierwszy wpis: 31.01.2008
[Obserwuj bloga]
Wywody i narzekania (głównie narzekania) na wszelkie sprawy związane z grami, sprzętem i okolicami choć nie kryję że ponarzekam i na inne sprawy...
Najnowsze na Not so Death Note:
- Wiedźmin 2: Zabójcy Królów - Pierwsze wrażenia
- Rytuał (The Rite) - Recenzja Filmu
- Wiosenna odwilż literatury czyli o książkach (znów) sezonowo
- Moda na modę - O popularności młodych słów kilka
- Zimowe Domużdzanie czyli o książkach sezonowo
- Trochę wakacyjnej lektury
- O tendencji spadkowej
- Rozbił się prezydencki samolot - Nikt nie przeżył.
- AAI: Miles Edgeworth - Pierwsze Wrażenie
- Japończycy wciąż na tym samym
- Mammalia
- Trolling na wyżynach aka Afera Hazardowa
- MP3 Experiment 2009
- Jak zostałem Achievement Whore
- Gitara po raz n-ty: JamLegend
- .hack//G.U Trilogy
- KDT - Kupcy Dostali Trumnę
- Jak nie urok to sraczka
- Trading Card Games Online
- Realny Sen Alpha
Popularne na Not so Death Note:
- Rozbił się prezydencki samolot - Nikt nie przeżył.
- Trolling na wyżynach aka Afera Hazardowa
- Zaginiona Videorecenzja
- KDT - Kupcy Dostali Trumnę
- Trading Card Games Online
- Kryzys realny i wirtualny.
- Mammalia
- Valkyrie - "Niemiecki Katyń"
- Guild Wars - Dawniej a dziś
- The Backloggery
- Zimowe Domużdzanie czyli o książkach sezonowo
- Jak zniszczyć dobry tytuł czyli Defcon w Polsce
- Jak zostałem Achievement Whore
- Historia zatacza koło: Kocie "Obozy Śmierci"
- Making Videoreview
- Guild Wars - Dragon Festival
- Jak nie urok to sraczka
- Droga do Pyrrusowego zwycięstwa aka kolejna afera
- MP3 Experiment 2009
- Każda droga lepsza byle nie w Warszawie
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam









Komentarzy
RozwińA na duel, bardzo chętnie. 1251021223000 2009-08-23