Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
SZP4K3R
- Reputacja:
- 929.23126
- Punkty:
- 1165
Punkty które zdobyłeś za dodawanie artykułów, recenzji, video
Menu
SZP4K3R
1248477390000
2009-07-25
Harry Potter i Echa Kryzysu
Jaki wczoraj był dzień drogie panie i pany? Ano 24 lipiec, dzień oczekiwany chyba przez wszystkich polskich fanów Harry'ego Pottera. Oto i do naszego zaścianka z tygodniowym poślizgiem trafił najnowszy film z najbardziej znanym czarodziejem (zaraz po Jezusie ofc.) w roli głównej. W książce zakochałem się od pierwszej części, i mimo dorosłego wieku dobrnąłem do końca tej świetnej sagi (no, siódma część może trochę zasysa), a teraz z nie mniejszą niecierpliwością czekam na kolejną część filmu. Wszystkie pięć poprzednich były po prostu wspaniałe, zgodne z fabułą książki, ociekały wspaniałymi efektami specjalnymi - no po prostu świetna robota. Niestety jednak, o szóstym z kolei filmowym Potterze - Księciu Półkrwi - nie mogę już powiedzieć tego samego.
Film zaczyna się naprawdę bardzo fajnie i klimatycznie. Harry siedzi sobie w dworcowym barze, zarywa kelnereczkę ("Eeeee...yyyy...ughhh... O której masz fajrant?"), ale po chwili pojawia się Dumbledore i już wiemy, że Chłopiec Który Przeżył nie porucha w tym odcinku. Razem ze swoim mentorem Harry aportuje się do miejsca znanego fanom książki, by po kilku minutach dowiedzieć się, że Hogwartowi znowu grozi niebezpieczeństwo. Są to jednak nie tylko jacyś tam Śmierciożercy, Voldemort i tego typu historie. Panie i panowie, świat jest brutalny i nie oszczędza nikogo, również do Hogwartu zawitał kryzys...
Żeby jednak nie było, od samego początku film jest naprawdę bardzo fajny. Wszystko jest zgodne z fabułą książki, fajnie wyglądają efekty działalności Śmierciożerców w mugolskim świecie (londyński most linowy rozpada się znakomicie), potem Harry z ekipą jadą sobie do Hogwartu i już widać, że będzie ciężko. Pamiętacie może bowiem te wspaniałe uczty w Wielkiej Sali z poprzednich części filmu? Suto zastawione stoły uginające się pod jadłem i popitkiem? No to zapomnijcie, bo czasy są ciężkie i w tym roku uczniowie raczą się tylko galaretką z blaszanych misek. Tusk może kryzysu w porę nie dojrzał, ale Dumbledore już powinien. No trudno, nawet największym czarodziejom się zdarza. Potem jest już tylko dziwniej, bo z pełnego akcji filmu mamy tutaj przez jakąś godzinę całkiem śmieszne, ale dalej romansidło. W ogóle w szóstej części uczniowie Hogwartu bardzo się rozhasali, wszędzie tylko seks i rozpusta! Migdalą się tacy bezbożnicy po kątach przez pół filmu i w sumie nic z tego nie wynika. Ja rozumiem, że ślimak Rona z Lavender Brown kosztuje filmowców mniej niż zrobiona komputerowo Avada Kedavra, ale litości. Ja na Harrego Pottera a nie na pornosa do kina idę!
Potem następują kolejne cuda niewidy, jak na przykład pogrzeb największego przyjaciela Hagrida, pająka Aragoga. Pamiętacie to olbrzymie bydle z bodaj pierwszej cześci filmu? Pamiętacie jaki skurczybyk był wielki? No cóż, on widocznie również musiał wpieprzać galaretkę z hogwartowego stołu i nieco się biedaczkowi schudło, owo imponujące kiedyś stworzenie zmalało bowiem teraz o jakieś 300% i wcale nie przesadzam. Nie żebym był jakimś tam biologiem, ale pająki chyba tak nie mają. Apogeum głupoty film osiągnął jednak dopiero pod koniec, gdy Harry wraz z Dumbledorem wrócili z poszukiwań horkruksa (jedna z niewielu świetnych scen filmu). Dyrektor wysłał młodego na dół po Snape'a, a po chwili na górze pojawił się Malfoy. I nie, Harry nie przyjął na klatę Petrificusa Totalusa, tylko stał sobie jak cielak na dole i patrzył, jak piętro wyżej zbiera się ekipa i morduje jego ukochanego profesora. Po prostu stał z koparą na dole i się patrzył. Snape rzucił wiadomy czar, którego niczym w "Potopie" nie pokazano oszczędzając przez to nieco pieniędzy i pokazano dopiero moment, w którym dziadunio spadał z wieży. Masakra? Dalej jest jeszcze lepiej.
Na jakie sceny najbardziej czekacie? Co najbardziej chcieliście zobaczyć w nowym filmie sygnowanym literkami HP? U mnie były to trzy rzeczy : Sectumsempra na Malfoyu, walka w Hogwarcie i słynny Biały Grób Dumbledore'a. Po kolei.
Pamiętacie jak Sectumsempra wyglądała w książce? Wspaniałe sadystyczne zaklęcie rozrywające oponentowi klatkę piersiową, po którym będzie on świecił gołymi żebrami. Jak jest w filmie? Malfoy pada na ziemię w CAŁEJ koszuli, która tylko nasiąka krwią od spodu. Nic jednak nie szkodzi, bowiem zaraz wpada Snape i z magiczną mocą Vizira zawartą w jego różdżce niczym Zygi Hajzer dokonuje cudu czyszcząc koszulinę do białości. Tylko kryzys czy chęć obniżenia kategorii wiekowej do poziomu dwutygodniowego płodu? Jak dla mnie jedno i drugie.
Walka w Hogwarcie. Pamiętacie to epickie przerzucanie się wzajemnie zaklęciami przez Śmierciożerców i personel szkolny? Te zaklęcia bijące na prawo i lewo przez szkolne korytarze i Wielką Salę? Walące się mury szkoły, ogólnie jeden wielki rozpierdol? No to zapomnijcie, bo Hogwart musi jeszcze stać do przyszłego roku i o żadnym rozpieprzaniu nie może być mowy, za rok to się będzie działo! Po zabiciu Dumbledora Śmierciożercy wychodzą sobie jak gdyby nigdy nic ze szkoły frontowymi drzwiami. No, może oprócz Bellatrix Lestrange, która jest przecież ZŁAAA i w szale bitewnym przebiegła po stole w Wielkiej Sali tłukąć miski i kieliszki, po czym jeszcze zgasiła świeczki i wybiła szyby. Ale z niej huncwot!
No i scena na którą ja najbardziej czekałem, Biały Grób. Epickie wręcz zakończenie książki, moment pojednania się uczniów wszystkich domów, piękny grobowiec dyrektora na błoniach Hogwartu. Te wszystkie fauny, centaury i inne piękne zwierzęta wychodzące z lasu tylko po to, by złożyć hołd wielkiemu człowiekowi. BEEP! Chcielibyście, co? Pogrzeb w książce i na filmie ma się do siebie tak jak pochówek MJ i JP2. W filmie Dumbledore spada sobie z wieży, a wszyscy uczniowie i nauczyciele zamiast walczyć jak - cholera, mężczyźni stoją sobie nad zwłokami, gapią się jak ofiary losu po czym podnoszą różdżki w górę i wysyłają światełko do nieba rozwiewając jednocześnie Mroczny Znak. Jak u Owsiaka normalnie, cholera jasna.
Podsumowując, ten film zaiste ssie i naprawdę nie wiem co tu więcej napisać. Swoją drogą, powiedziała mi już to pani kasjerka sprzedająca bilety, ale gdy zobaczyła moją minę od razu powiedziała że żartuje. A mogła jędza tego nie mówić, to bym sobie na drugą część Transformersów poszedł. Dla reżysera klątwa Imperio i Cruciatus to za mało, a Avada Kedavra zdecydowanie za dużo. Powinien umierać powoli, jak spieprzy również ostatnią cześć to się wezmę i sam nauczę czarować, a potem szybka aportacja do Hollywood i...
!!!!FLIPENDO!!!!
Film zaczyna się naprawdę bardzo fajnie i klimatycznie. Harry siedzi sobie w dworcowym barze, zarywa kelnereczkę ("Eeeee...yyyy...ughhh... O której masz fajrant?"), ale po chwili pojawia się Dumbledore i już wiemy, że Chłopiec Który Przeżył nie porucha w tym odcinku. Razem ze swoim mentorem Harry aportuje się do miejsca znanego fanom książki, by po kilku minutach dowiedzieć się, że Hogwartowi znowu grozi niebezpieczeństwo. Są to jednak nie tylko jacyś tam Śmierciożercy, Voldemort i tego typu historie. Panie i panowie, świat jest brutalny i nie oszczędza nikogo, również do Hogwartu zawitał kryzys...
Żeby jednak nie było, od samego początku film jest naprawdę bardzo fajny. Wszystko jest zgodne z fabułą książki, fajnie wyglądają efekty działalności Śmierciożerców w mugolskim świecie (londyński most linowy rozpada się znakomicie), potem Harry z ekipą jadą sobie do Hogwartu i już widać, że będzie ciężko. Pamiętacie może bowiem te wspaniałe uczty w Wielkiej Sali z poprzednich części filmu? Suto zastawione stoły uginające się pod jadłem i popitkiem? No to zapomnijcie, bo czasy są ciężkie i w tym roku uczniowie raczą się tylko galaretką z blaszanych misek. Tusk może kryzysu w porę nie dojrzał, ale Dumbledore już powinien. No trudno, nawet największym czarodziejom się zdarza. Potem jest już tylko dziwniej, bo z pełnego akcji filmu mamy tutaj przez jakąś godzinę całkiem śmieszne, ale dalej romansidło. W ogóle w szóstej części uczniowie Hogwartu bardzo się rozhasali, wszędzie tylko seks i rozpusta! Migdalą się tacy bezbożnicy po kątach przez pół filmu i w sumie nic z tego nie wynika. Ja rozumiem, że ślimak Rona z Lavender Brown kosztuje filmowców mniej niż zrobiona komputerowo Avada Kedavra, ale litości. Ja na Harrego Pottera a nie na pornosa do kina idę!
Potem następują kolejne cuda niewidy, jak na przykład pogrzeb największego przyjaciela Hagrida, pająka Aragoga. Pamiętacie to olbrzymie bydle z bodaj pierwszej cześci filmu? Pamiętacie jaki skurczybyk był wielki? No cóż, on widocznie również musiał wpieprzać galaretkę z hogwartowego stołu i nieco się biedaczkowi schudło, owo imponujące kiedyś stworzenie zmalało bowiem teraz o jakieś 300% i wcale nie przesadzam. Nie żebym był jakimś tam biologiem, ale pająki chyba tak nie mają. Apogeum głupoty film osiągnął jednak dopiero pod koniec, gdy Harry wraz z Dumbledorem wrócili z poszukiwań horkruksa (jedna z niewielu świetnych scen filmu). Dyrektor wysłał młodego na dół po Snape'a, a po chwili na górze pojawił się Malfoy. I nie, Harry nie przyjął na klatę Petrificusa Totalusa, tylko stał sobie jak cielak na dole i patrzył, jak piętro wyżej zbiera się ekipa i morduje jego ukochanego profesora. Po prostu stał z koparą na dole i się patrzył. Snape rzucił wiadomy czar, którego niczym w "Potopie" nie pokazano oszczędzając przez to nieco pieniędzy i pokazano dopiero moment, w którym dziadunio spadał z wieży. Masakra? Dalej jest jeszcze lepiej.
Na jakie sceny najbardziej czekacie? Co najbardziej chcieliście zobaczyć w nowym filmie sygnowanym literkami HP? U mnie były to trzy rzeczy : Sectumsempra na Malfoyu, walka w Hogwarcie i słynny Biały Grób Dumbledore'a. Po kolei.
Pamiętacie jak Sectumsempra wyglądała w książce? Wspaniałe sadystyczne zaklęcie rozrywające oponentowi klatkę piersiową, po którym będzie on świecił gołymi żebrami. Jak jest w filmie? Malfoy pada na ziemię w CAŁEJ koszuli, która tylko nasiąka krwią od spodu. Nic jednak nie szkodzi, bowiem zaraz wpada Snape i z magiczną mocą Vizira zawartą w jego różdżce niczym Zygi Hajzer dokonuje cudu czyszcząc koszulinę do białości. Tylko kryzys czy chęć obniżenia kategorii wiekowej do poziomu dwutygodniowego płodu? Jak dla mnie jedno i drugie.
Walka w Hogwarcie. Pamiętacie to epickie przerzucanie się wzajemnie zaklęciami przez Śmierciożerców i personel szkolny? Te zaklęcia bijące na prawo i lewo przez szkolne korytarze i Wielką Salę? Walące się mury szkoły, ogólnie jeden wielki rozpierdol? No to zapomnijcie, bo Hogwart musi jeszcze stać do przyszłego roku i o żadnym rozpieprzaniu nie może być mowy, za rok to się będzie działo! Po zabiciu Dumbledora Śmierciożercy wychodzą sobie jak gdyby nigdy nic ze szkoły frontowymi drzwiami. No, może oprócz Bellatrix Lestrange, która jest przecież ZŁAAA i w szale bitewnym przebiegła po stole w Wielkiej Sali tłukąć miski i kieliszki, po czym jeszcze zgasiła świeczki i wybiła szyby. Ale z niej huncwot!
No i scena na którą ja najbardziej czekałem, Biały Grób. Epickie wręcz zakończenie książki, moment pojednania się uczniów wszystkich domów, piękny grobowiec dyrektora na błoniach Hogwartu. Te wszystkie fauny, centaury i inne piękne zwierzęta wychodzące z lasu tylko po to, by złożyć hołd wielkiemu człowiekowi. BEEP! Chcielibyście, co? Pogrzeb w książce i na filmie ma się do siebie tak jak pochówek MJ i JP2. W filmie Dumbledore spada sobie z wieży, a wszyscy uczniowie i nauczyciele zamiast walczyć jak - cholera, mężczyźni stoją sobie nad zwłokami, gapią się jak ofiary losu po czym podnoszą różdżki w górę i wysyłają światełko do nieba rozwiewając jednocześnie Mroczny Znak. Jak u Owsiaka normalnie, cholera jasna.
Podsumowując, ten film zaiste ssie i naprawdę nie wiem co tu więcej napisać. Swoją drogą, powiedziała mi już to pani kasjerka sprzedająca bilety, ale gdy zobaczyła moją minę od razu powiedziała że żartuje. A mogła jędza tego nie mówić, to bym sobie na drugą część Transformersów poszedł. Dla reżysera klątwa Imperio i Cruciatus to za mało, a Avada Kedavra zdecydowanie za dużo. Powinien umierać powoli, jak spieprzy również ostatnią cześć to się wezmę i sam nauczę czarować, a potem szybka aportacja do Hollywood i...
!!!!FLIPENDO!!!!
Czytaj bloga!
Blog
autor: SZP4K3Rpierwszy wpis: 06.10.2007
[Obserwuj bloga]
Czyli moje ogólne przemyślenia na tematy różne :) Zapraszam!
Najnowsze na Blog:
- Demokracja w Polsce: wybory i kampania wyborcza
- Military Camp Festival - Warszawa 06.06.2010
- Ostatnie słowa pilotów Tu-154
- WKM, czyli pełen lans
- Sabaton - "Coat of Arms" - World War Tour
- Wojciech Cejrowski, czyli inteligentny idiota
- Bez komentarza
- Między młotem a kowadłem, czyli RomanGate.
- "Galerianki" - gotowe na wszystko.
- "Dystrykt 9" - historia o zmarnowanym potencjale
- Harry Potter i Echa Kryzysu
- SZP4K3R w "Annie Marii Wesołowskiej"- to już dziś!
- Autoreklama, czyli SZP4K3R w TVNie ;)
- "Bodies" The Exhibiton - moje wrażenia
- W co grać?
- Xbox360
- "Mam Talent" - podsumowanie półfinału (1/5)
- "Pora Mroku", czyli Polak NIE potrafi...
- Pierdylion dylematów, czyli zakup nowego kompa
- Wspomnień czar...
Popularne na Blog:
- "Zeitgeist" - prawda, jakiej nie znacie...
- W co grać?
- SZP4K3R w "Annie Marii Wesołowskiej"- to już dziś!
- Między młotem a kowadłem, czyli RomanGate.
- "Dystrykt 9" - historia o zmarnowanym potencjale
- Wojciech Cejrowski, czyli inteligentny idiota
- Autoreklama, czyli SZP4K3R w TVNie ;)
- Xbox360
- Demokracja w Polsce: wybory i kampania wyborcza
- "Galerianki" - gotowe na wszystko.
- Pierdylion dylematów, czyli zakup nowego kompa
- "Mam Talent" - podsumowanie półfinału (1/5)
- Harry Potter i Echa Kryzysu
- "Pora Mroku", czyli Polak NIE potrafi...
- Sabaton - "Coat of Arms" - World War Tour
- I-Doser - prawda czy placebo?
- Wspomnień czar...
- Z cyklu "Duma Narodu" - Poczta Polska
- Kolorowy świat Prison Breaka
- Z cyklu "Duma Narodu" - Telekomunikacja Polska
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam


Komentarzy
RozwińPrzed seansem, że sprawdzę czy nie znając książki da się zrozumieć fabułę (oczywiście w formie, że tak powiem "symulacji", bo całą książkową serię mam za sobą) i doszedłem do wniosku, że ni ch**a. W zasadzie kompletnie zignorowane poszukiwanie horkruksów (bo gdzie wizja z poszukiwaniem pierścienia i przy okazji wyjaśnienie dlaczego Dumbledor ma martwą rękę?), władowanie motywu Aragoga, bez żadnego wyjaśnienia albo ominięcie ważnych postaci dla kolejnej częśći takich jak Bill i Fleaur (czy jak sie to pisze :P). Już się boję co jeszcze wytną z kolejnej częśći. Może uznają, że śmierć Voldemorta jest zbyt mało oczekiwana przez publikę w tej serii i postanowią zrobić oddzielna pod tytułami Voldemort: Genesis oraz Voldemort: Apokalipsa?
Pomysł z oddaniem filmu Tarantino bardzo mi się podoba. Przynajmniej będę wiedział czego się spodziewać :P 1248990414000 2009-07-30