Połącz konta
Połącz konta gaminatora z Xbox Live aby Twoi przyjaciele wiedzi w co grasz i w jakie osiągnięcia zdobyłeś
sir Mik
1190421914000
2007-09-22
Pojawiają się strzelanki...
Strzelanki, to właśnie najbardziej pierwotna gałąź wszystkich FPS. Dlaczego ją się tak nazywa? To proste - chodzi bowiem w nich tylko i wyłącznie o strzelanie oraz masakrowanie całych tabunów przeciwników. Oto przepis na dobrą strzelankę:
1. Zabrać świetnie umięśnionego bohatera, z kwadratową szczęką, o ilorazie inteligencji równym muszce owocówce;
2. Wymieszać go dokładnie ze scenerią bazy opanowanej przez obcych (ewentualnie może to być inna lokacja, ale konieczne musi być ona opanowana przez jakiś Złych!);
3. Wymieszane ciasto wlać do formy stworzonej z jakiegoś skomplikowanego labiryntu, który będzie przemierzał bohater;
4. Ciasto piec pod silnym ogniem karabinowym;
5. Gotowy wypiek podawać z krwawą polewą, można dodatkowo przybrać kawałkami kości.
Smacznego!
Dokładnie według powyższego przepisu powstawały wszystkie pierwsze strzelaniny FPS. Bohaterem zawsze był jakiś mięśniak (zwykle tak napakowany, że Pan Gubernator Kalifornii może dostać kompleksów niższości), objuczony tonami ekwipunku oraz wyposażony w przedziwne futurystyczne bronie. Heros miał tylko jeden cel - uratować świat (czasami świat i siebie) przed Wielkim Złem, o którym wiedziano tylko tyle, że jest złe. Oto cała fabuła.
A więc (wiem, że się nie zaczyna od "a więc", ale jestem złośliwy :)) bohater łaził, zabijał potwory, znowu łaził i dalej zabijał monstra. Pasjonujące, prawda? To wszystko omaszczone było grafiką z pikselami wielkości pięści, a poziomy zapełniono całkowicie tabunami płaskich przeciwników (chodzi o wygląd, choć z umiejętnościami oraz AI też było bardzo "płasko"). Wrogowie w tych grach bardziej przypominali tarcze strzelnicze, niż żywe istoty. Przypuszczalnie wielu z Was - patrzących na screeny ściągnięte z ówczesnych gier - zaczyna się zbierać na wymioty (nie na klawiaturę!). Jednak w tamtych czasach naprawdę były to hity, zachwycające grafiką (wierzcie lub nie), a wielu ludzi, aby pograć sobie w nowego Doom wydawało masę forsy na modernizację komputera (po raz kolejny widać, że od tamtych czasów niewiele się zmieniło).
Wolfenstein 3D zapoczątkował nowy, prężnie rozwijający się nurt w grach komputerowych. W niedługim czasie po jego premierze rynek zalała cała masa produktów bliźniaczo podobnych do hitu ze stajni ID software. FPS miały (i mają dotąd) to do siebie, że bardzo łatwo można kopiować w nich sprawdzone pomysły - stworzenie więc nowych produkcji była bardzo proste. Oprócz całej masy szajsu, jaki zalał rynek, można było wyłowić także coś bardziej interesującego. Z ciekawszych pozycji warto wymienić Ken's Labirynth (i to nie chodzi tutaj o znajomego Barbie:) z 93 roku oraz Bram Stoker's Dracula . W Bram Stoker's Dracula, grze stworzonej na lekko zmodyfikowanym engine Wolfa, gracz wcielał się w pogromcę wampirów. Według mnie jest to pozycja przewyższająca nawet samego wielkiego Wolfensteina 3D! Świetny klimat, bardziej dopracowani wrogowie, ciekawe poziomy i nawiązanie do głośnego swego czasu filmu (pod tym samym tytułem) sprawiały, że w opisywany tytuł grało się wyjątkowo przyjemnie. Smaczku dodaje też fakt, iż muzykę do filmu (którą potem przejęła gra) tworzył znany Polak - Wojciech Kilar.
1. Zabrać świetnie umięśnionego bohatera, z kwadratową szczęką, o ilorazie inteligencji równym muszce owocówce;
2. Wymieszać go dokładnie ze scenerią bazy opanowanej przez obcych (ewentualnie może to być inna lokacja, ale konieczne musi być ona opanowana przez jakiś Złych!);
3. Wymieszane ciasto wlać do formy stworzonej z jakiegoś skomplikowanego labiryntu, który będzie przemierzał bohater;
4. Ciasto piec pod silnym ogniem karabinowym;
5. Gotowy wypiek podawać z krwawą polewą, można dodatkowo przybrać kawałkami kości.
Smacznego!
Dokładnie według powyższego przepisu powstawały wszystkie pierwsze strzelaniny FPS. Bohaterem zawsze był jakiś mięśniak (zwykle tak napakowany, że Pan Gubernator Kalifornii może dostać kompleksów niższości), objuczony tonami ekwipunku oraz wyposażony w przedziwne futurystyczne bronie. Heros miał tylko jeden cel - uratować świat (czasami świat i siebie) przed Wielkim Złem, o którym wiedziano tylko tyle, że jest złe. Oto cała fabuła.
A więc (wiem, że się nie zaczyna od "a więc", ale jestem złośliwy :)) bohater łaził, zabijał potwory, znowu łaził i dalej zabijał monstra. Pasjonujące, prawda? To wszystko omaszczone było grafiką z pikselami wielkości pięści, a poziomy zapełniono całkowicie tabunami płaskich przeciwników (chodzi o wygląd, choć z umiejętnościami oraz AI też było bardzo "płasko"). Wrogowie w tych grach bardziej przypominali tarcze strzelnicze, niż żywe istoty. Przypuszczalnie wielu z Was - patrzących na screeny ściągnięte z ówczesnych gier - zaczyna się zbierać na wymioty (nie na klawiaturę!). Jednak w tamtych czasach naprawdę były to hity, zachwycające grafiką (wierzcie lub nie), a wielu ludzi, aby pograć sobie w nowego Doom wydawało masę forsy na modernizację komputera (po raz kolejny widać, że od tamtych czasów niewiele się zmieniło).
Wolfenstein 3D zapoczątkował nowy, prężnie rozwijający się nurt w grach komputerowych. W niedługim czasie po jego premierze rynek zalała cała masa produktów bliźniaczo podobnych do hitu ze stajni ID software. FPS miały (i mają dotąd) to do siebie, że bardzo łatwo można kopiować w nich sprawdzone pomysły - stworzenie więc nowych produkcji była bardzo proste. Oprócz całej masy szajsu, jaki zalał rynek, można było wyłowić także coś bardziej interesującego. Z ciekawszych pozycji warto wymienić Ken's Labirynth (i to nie chodzi tutaj o znajomego Barbie:) z 93 roku oraz Bram Stoker's Dracula . W Bram Stoker's Dracula, grze stworzonej na lekko zmodyfikowanym engine Wolfa, gracz wcielał się w pogromcę wampirów. Według mnie jest to pozycja przewyższająca nawet samego wielkiego Wolfensteina 3D! Świetny klimat, bardziej dopracowani wrogowie, ciekawe poziomy i nawiązanie do głośnego swego czasu filmu (pod tym samym tytułem) sprawiały, że w opisywany tytuł grało się wyjątkowo przyjemnie. Smaczku dodaje też fakt, iż muzykę do filmu (którą potem przejęła gra) tworzył znany Polak - Wojciech Kilar.
Czytaj bloga!
Biblioteczka Gracza
autor: sir Mikpierwszy wpis: 20.08.2007
[Obserwuj bloga]
Witaj na moim gaminatorowym blogu. Zapraszam do czytania i komentowania wpisów, które opublikowałem a także do dzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi użytkownikami serwisu gaminator.tv na własnym.
Najnowsze na Biblioteczka Gracza:
Popularne na Biblioteczka Gracza:
Najnowsze na Gaminatorze:
- Endless Space (alpha) - słów kilka o podboju galaktyki
- Eh. Szkoda słów.
- Kasa Chorych - Działa nawet w Majówkę
- Patelnią w zęby!
- Underworld Ewolucja czyli seksowna wampirzyca i morze krwi.
- Hello world - początki VideoRecenzji
- Hołdy Video dla tych , których się nie zastąpi .
- Kącik literacki: R. Kipling - Księga dżungli/Druga księga dżungli
- Śmierć pudełkom?
- BrickForce - cięszki niewypał
- Tanki na Pegasusa ;)
- Sentymentalnie przez gatunki gier- cz.1
- Niezdrowy hype wokół gier- cz.1
- Kanały polecane przeze mnie.
- Na co oczekujecie w roku 2012?
- Co prawda nie dostałem się do CD-A, ale.... cz 1.
- Dum dum DUMMMM!
- Czekając na Baldura
- Starocie... chcecie jeszcze?
- Gry 2012 na które z niecierpliwością czekam




Komentarzy